Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Izrael, brat Izaaka....

Izrael, brat Izaaka. O zbiorze opowiadań „Na obcej ziemi” Izraela Joszuy Singera

Piotr Kieżun

Dziś często myli się go z młodszym bratem, laureatem literackiego Nobla. Nazwisko Izraela Joszuy Singera to jednak osobny znak jakości. Wyjątkowość jego opowiadań tkwi w ich konstrukcji, suspensie, zaskakującym zakończeniu. Pokazują one, że świat przedwojennych polskich Żydów daleki jest od dzisiejszych stereotypowych wyobrażeń, wziętych z jarmarcznych straganów.

„Co teraz czytasz?”, spytał mnie niedawno przyjaciel, z którym regularnie dzielę się czytelniczymi odkryciami. „Opowiadania Izraela Joszuy Singera”, odpowiedziałem. „Ach, no tak, oczywiście. Bardzo lubię jego «Sztukmistrza z Lublina»”, wykrzyknął mój rozmówca. Uśmiechnąłem się pod nosem. Sam jeszcze niedawno, pochylając się w księgarni nad okładką zbioru opowiadań „Na obcej ziemi”, wydanego po raz pierwszy w języku polskim przez wydawnictwo Fame Art, pomyliłem w pierwszej chwili Izraela Joszuę z jego młodszym bratem Izaakiem Baszewisem.

Nic w tym zaskakującego. Spośród trójki rodzeństwa, która parała się literaturą (starsza siostra Singerów, Ester Singer Kreitman, debiutowała jako pierwsza), to właśnie Izaak Baszewis doczekał się największego literackiego lauru. W 1978 roku przyznano mu Nagrodę Nobla. W ślad za tym poszły pierwsze polskie tłumaczenia jego pisanych w jidysz powieści i opowiadań. W latach 90. polski czytelnik dysponował już pokaźną biblioteczką przekładów noblisty. Wydawniczy sukces Izaaka Baszewisa Singera prawie całkowicie przyćmił literackie osiągnięcia jego brata.

Można tu mówić o prawdziwej złośliwości losu. W latach 20. i 30. to właśnie starszy o niemal dziesięć lat Izrael Joszua pełnił rolę tego zdolniejszego. Już jako nastoletni uczeń jesziwy czytał zachłannie świeckie książki i próbował swoich sił jako rysownik i malarz. Ostatecznie zamiast rabinem został pisarzem i redaktorem. Jeszcze przed pierwszą wojną światową otarł się o artystyczne żydowskie środowisko Warszawy tworzące w języku jidysz. Poznał w tym czasie między innymi fotografa, pisarza i publicystę Altera Kacyzne oraz rzeźbiarza Abrahama Ostrzegę. Debiutował w czasie pierwszej wojny światowej w gazecie „Dos Jidisze Wort”, w której ukazały się jego pierwsze opowiadania. Na przełomie 1917 i 1918 roku wyjechał do Kijowa. Tam zetknął się z pisarzami Dawidem Bergelsonem i Perecem Markiszem. Z tym drugim w 1921 roku, już po powrocie do stolicy Polski, współtworzył awangardową grupę „Hałastra” [jid. Chaliastre]. W pierwszych latach po wojnie pisał głównie drobne prozy, artykuły i reportaże o życiu Żydów na prowincji. Te ostatnie publikował w nowojorskim piśmie wydawanym w jidysz – „Forwerts”, do którego słał też teksty o Związku Radzieckim i Polsce, oraz w warszawskim „Hajnt”.

Przez cały czas starał się pomagać młodszemu bratu. W 1923 roku dzięki jego protekcji Izaak Baszewis Singer dostał angaż jako korektor i tłumacz w jednym z najważniejszych pism literackich kręgu języka jidysz w okresie międzywojennym – „Literarisze Bleter” (niedługo potem młodszy Singer w nim zadebiutował). Później, już w Stanach Zjednoczonych, do których w pierwszej połowie lat 30. obaj wyemigrowali, Izrael Joszua załatwi przyszłemu autorowi „Sztukmistrza z Lublina” pracę w „Forwerts”. To w końcu on, a nie Izaak, był wówczas poważanym i cenionym autorem.

Izaak Baszewis Singer do końca był świadom długu, jaki zaciągnął u starszego brata. Wiedział jednak również, że ten był poniekąd jego konkurentem. „Uważałem Joszuę – opowiadał później swojemu synowi Israelowi Zamirowi – za mojego wielkiego nauczyciela, za mojego ojca duchowego, który pomagał mi od początku mej drogi. Bardzo ceniłem jego wielki literacki talent. Ale w chwili gdy postanowiłem stanąć na własnych nogach – wstałem i poszedłem swoją drogą. Oczywiście, gdy dwaj bracia pracują w tym samym zawodzie i pracują w tym samym miejscu, może nieraz zaistnieć między nimi pewne napięcie, a może nawet zawiść”. Bladym odbiciem tej ostatniej są być może słowa żony Izraela Joszuy, Geni, która po latach wspominała: „Gdyby nie umarł w tak młodym wieku, miał zaledwie pięćdziesiąt lat, Joszua zaszedłby o wiele dalej niż Icchok” [1].

Czy to prawda? Czy rzeczywiście Izrael Joszua Singer miał szanse zyskać większą literacką sławę niż jego młodszy brat? Szukanie odpowiedzi to bawienie się w gdybologię, ale pełne zawodu westchnienie małżonki pisarza kryje w sobie odrobinę prawdy. Twórczość Joszuy, jak familiarnie go nazwała, to rzeczywiście pisarstwo najwyższych lotów, zwłaszcza jeśli chodzi o opowiadania, których starszy Singer był niezrównanym mistrzem.

To mistrzostwo – uzyskane zresztą bardzo wcześnie – dobrze ilustruje zbiór „Na obcej ziemi”. Opublikowany w 1925 roku przez Wydawnictwo Wileńskie, dopiero teraz doczekał się polskiego tłumaczenia. To, co uderza przy pierwszej lekturze zebranych w nim tekstów, to niezwykła plastyczność opisów przy jednoczesnej prostocie środków formalnych. Jeśli spojrzy się na twórczość kolegów Singera z warszawskiej Hałastry, którzy nawiązywali do rosyjskiego futuryzmu i niemieckiego ekspresjonizmu (między innymi Perec Markisz), pisarstwo tego pierwszego wyda się na wskroś tradycyjne. Ale to tylko pozór. Wyjątkowość tych opowiadań tkwi w ich konstrukcji, suspensie, zaskakującym zakończeniu. Otwierającą tom niemal sielankową opowieść o warszawskim antykwariuszu Fabianie Rajcesie zamyka niespodziewana tragikomiczna pointa. Niewinna historia profesora muzykologii i jednocześnie niezbyt zdolnego muzyka Arkadego Grichendlera powoli przeradza się w studium obłędu. Miłosny wyskok niejakiego Milera kończy się szokującym odkryciem. Wydaje się zresztą, że Singer uwielbia zastawiać na czytelnika zmyślne pułapki. Ton jego opowiadań jest pogodny, niekiedy wesoły, a nawet kpiarski. Jednak co i rusz spod po pikarejsku przedstawionej rzeczywistości wyziera nagle nagie, okrutne życie.

Do tego wszystkiego można dodać jeszcze jeden element – niezwykłą umiejętności takiego konstruowania narracji, by czytelnik mógł choć przez chwilę wcielić się w każdą postać. Żadna z nich nie jest papierowa. Wszystkie, nawet w najkrótszych opowiadaniach, są tętniącymi życiem indywiduami. Co charakterystyczne – zamieszkującymi nie tylko żydowski świat. Oprócz żydowskich szynkarzy, gospodyń, rabinów, uczniów, kupców, panien na wydaniu, lekarzy i uczonych, równoprawnymi bohaterami opowiadań Singera są także księża, ukraińscy chłopi, rosyjscy żołnierze, różnej maści rewolucjoniści, polscy robotnicy, a w ostatnim tekście nawet pies.

Ta różnorodność ludzkich typów i przemieszanie żydowskich i nieżydowskich losów oprócz waloru czysto artystycznego, ma jeszcze inną zaletę. Pozwala uświadomić sobie to, co tak bardzo podkreśla w nocie wstępnej wydawca tego zbioru. Że posługującym się jidysz przedwojennym polskim Żydom daleko do stereotypowych wyobrażeń, wziętych z jarmarcznych straganów. Nie wszyscy są pobożni, nie wszyscy myślą o pieniądzach, nie wszyscy śpiewają piękne orientalne pieśni i nie wszyscy chodzą w chałatach. Wszyscy za to, podobnie jak ich nieżydowscy sąsiedzi, przeżywają zwyczajne ludzkie rozterki, zdradzają żony, toczą jako dzieci podwórkowe bitwy, nudzą się w szkole, idą do wojska, marzą o światowej karierze, a niekiedy piszą w jidysz całkowicie nowoczesne opowiadania. Tak jak Izrael Joszua Singer.

Przypis:

[1] Oba cytaty za tekstem „Izrael Joszua Singer – 75. rocznica śmierci. Ten pierwszy”, opublikowanym na stronie internetowej Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich [http://www.teatr-zydowski.art.pl/wydarzenia/izrael-joszua-singer-75-rocznica-smierci].

 

Książka:

Izrael Joszua Singer, „Na obcej ziemi”, z języka jidysz przeł. Krzysztof Modelski, red. Anna Marszał, wyd. Fame Art, Lublin 2020.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 606

(36/2020)
18 sierpnia 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj