Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] Czego pragnie młoda lewica?

Tomasz Sawczuk

Współczesna lewicowa polityka to dziwna mieszanka ogromnej wrażliwości, moralnego absolutyzmu oraz instynktu samobójczego, który odwodzi od pragmatyzmu w stronę dążenia do ideowej czystości.

Młodzi do roboty

Sobotnia konwencja Lewicy była nietypowa. Tym razem liderzy zapowiadali mówców i zajęli miejsce z tyłu. Mówili młodzi.

14-letni Maciej Rauhut opowiadał o tym, jak policja weszła do jego domu, ponieważ poparł Strajk Kobiet. Według Klaudii Marek z Młodej Lewicy „politycy sprawili, że zachodzenie w ciążę w młodym wieku jest nieodpowiedzialne”. Poruszające było wystąpienie Henryka Wójtowicza z Młodych Razem, który mówił, że nie chce, żeby młodzi ludzie musieli wyjeżdżać z jego miasteczka – powiedział, że w związku z tym zamierza kandydować do rady miasta. Nie zabrakło pięści uniesionych w górę przez „towarzyszy” (jak się nieironicznie przedstawiają) z Czerwonej Młodzieży PPS.

Na koniec ogłoszono 10 postulatów. W pierwszej kolejności było to prawo do aborcji, następnie neutralność klimatyczna, koniec ze śmieciówkami, szkoła bez religii, tanie mieszkania na wynajem, nauka, nie propaganda, równość małżeńska, psycholog w każdej szkole, edukacja seksualna i antydyskryminacyjna, zielona energia.

Dlaczego konwencję zorganizowano w takiej formule? W pierwszej chwili można pomyśleć, że liderzy Lewicy od miesięcy nie przewodzą i nie mieli niczego specjalnego do powiedzenia, więc oddali głos młodym – dzięki temu można by przyciągnąć więcej uwagi opinii publicznej. Kolejny kontekst: w ostatnim czasie opublikowano badania CBOS-u, z których wynikało, że najwięcej młodych osób od początku III RP deklaruje lewicowe poglądy. Mówiło się przy tym, że protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji to „protesty młodych”. W ostatnim czasie Platforma Obywatelska opowiedziała się za liberalizacją prawa aborcyjnego. Lewica chciała zatem pokazać, kto naprawdę reprezentuje „młodych”, i zasugerować, że stanowisko PO jest zbyt zachowawcze i niewystarczające. Dlatego prawo do aborcji umieszczono na pierwszym miejscu listy postulatów.

Lewica na miękko

W sumie młoda lewica okazała się bardzo podobna do starszej. Duże zagadnienia instytucjonalne, takie jak mieszkania, opieka zdrowotna, klimat, rynek pracy, na ogół przedstawiano „na miękko”; trochę tak, jakby były problemami dobrej woli, a nie problemami organizacji. Niewiele o gospodarce, brak dyplomacji i obronności. Lewica najwyraźniej intuicyjnie wierzy, że siła wrażliwości zmienia rzeczywistość.

Oczywiście, z lewej strony można usłyszeć w odpowiedzi, że współczesną młodzież interesuje raczej zmiana klimatu, a nie NATO i stosunki międzynarodowe (z jakiegoś powodu przedstawiciele lewicy zwracają uwagę głównie na ten fragment mojego poglądu). Ale, po pierwsze, nie jest to wcale takie oczywiste. Młodych ludzi interesują różne rzeczy i nie brakuje nastolatków, których pasjonuje choćby historia militarna. Po drugie, chodzi mi właśnie o dostrzeżenie, że młodzi lewicowcy patrzą na rzeczywistość w podobny sposób jak starsi koledzy i koleżanki.

Wreszcie, ma to znaczenie polityczne. Trudno przyjąć za sukces już tylko to, że pozwolono młodym działaczom wystąpić na konwencji politycznej – jest także interesujące, co mają do powiedzenia. Dobór tematów i sposób mówienia o nich nie jest wszystkim i nie jest jedynym, co ma znaczenie, ale rysuje perspektywy dla lewicy przyszłości.

Po stronie normalności

Młoda lewica, podobnie jak starsza lewica, zajmowała na konwencji pozycję krytyczną – mówiąc w skrócie, ukazywała się jako siła, która jest po stronie uciśnionych. To dla Lewicy problem – żeby rządzić, trzeba stać po stronie normy; budować nie koalicję uciśnionych, lecz koalicję, w której większość może czuć się u siebie. Żeby wprowadzać wartości w życie, trzeba zastanawiać się nad tym, jakie warunki, jakie instytucje, jakie mechanizmy organizacji społecznej umożliwiają oraz utrudniają ich realizację – dlatego właśnie logika empatii to za mało, a dostrzeżenie tego nie jest wyrazem złośliwości, lecz zwróceniem uwagi na realny problem polityczny.

Współczesna lewicowa polityka to dziwna mieszanka ogromnej wrażliwości, moralnego absolutyzmu oraz instynktu samobójczego, który odwodzi od materii w stronę ideowej czystości, od pragmatyzmu w stronę wzajemnego rozliczania się z przestrzegania przykazań. Współczesna lewica jest na tyle usztywniona ideologicznie, że ogłoszenie postulatów, w przeciwieństwie do sytuacji w Platformie Obywatelskiej, to łatwiejsza połowa zadania – po lewej stronie i tak wszyscy będą wiedzieli, które poglądy są słuszne.

Dlatego właśnie wartościowy wydał mi się moment, w którym Henryk Wójtowicz opowiadał o tym, że nie chce, żeby jego miasteczko się wyludniało. Mniejsza nawet o postulat, nad którym trzeba by się zatrzymać na dłużej, chodzi o coś innego: był to sposób mówienia, który odnosił się do osobistej historii, a jednocześnie do powszechnego doświadczenia, nie zawierał w sobie moralnego szantażu i skłaniał do poszukiwania praktycznych rozwiązań. Prawdziwie ideowy pragmatyzm.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 632

(7/2021)
22 lutego 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj