Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Singapur – rozwój...

Singapur – rozwój okupiony wolnością

Anna Grzywacz

Singapur lśni sterylną czystością. Kosmopolityczna metropolia stanowi przykład perfekcyjnej realizacji założeń urbanistycznych. Państwo-miasto – chciałoby się napisać: „XXI-wieczna polis” – oferuje również coś, co w świecie zachodnim budzi kontrowersje. To nieeuropejskie rozumienie wolności.

Singapur w 2015 r. obchodzić będzie 50. urodziny. To jeden z najmniejszych krajów świata, położony strategicznie na krańcu Półwyspu Malajskiego, na skrzyżowaniu szlaków morskich łączących Bliski Wschód i region Pacyfiku, Indie z Japonią. To również prężnie rozwijająca gospodarka, która inwestuje w najnowocześniejsze technologie. Wskaźniki ubóstwa, korupcji i przestępczości należą do najniższych w skali całego globu.

Nieliberalna demokracja a świat postkolonialny

W 1995 r., a zatem dwa lata przed publikacją głośnego eseju Fareeda Zakarii pt. „The Rise of Illiberal Democracy”, ukazała się ważna, choć dzisiaj już często zapominana praca Daniela A. Bella, Davida Browna, Kanishki Jayasuriyi i Davida M. Jonesa „Towards Illiberal Democracy in Pacific Asia”, w którym badacze zastanawiali się nad wpływem kultury na kształt demokracji. Analizę rozpoczęli od tzw. Starego Świata – zgodnie z tradycją europejską, dwoma podstawowymi kategoriami leżącymi u podstaw liberalnej demokracji są równość (rozumiana jako równe poszanowanie osoby i godności) oraz wolność (autonomia i możliwość stanowienia o sobie). W Azji Wschodniej – pisali – wartości te są jednak zupełnie inaczej postrzegane i należy ten fakt uszanować. Państwa z tego regionu świata, które rozpoczęły proces demokratyzacji, zrobiły to dlatego, że chciały promować stabilność polityczną i samowystarczalność – nie zaś wolność i równość. Demokracja, a więc i liberalizm polityczny, nie są i nigdy nie będą dla Azjatów wartością samą w sobie.

5_Grzywacz_Fot. Zervas_Źródło Flickr

Fot. Zervas_Źródło Flickr

Autorzy „Towards Illiberal Democracy in Pacific Asia” nie przedstawiali „państw Orientu” jako ustrojów despotycznych, gdzie prawa człowieka są permanentnie łamane. Skupili się na analizie wyjątkowości rozwiązań konstytucyjnych wypracowanych w Azji Wschodniej. Szczególne miejsce w ich analizie zajmuje kazus nieliberalnej demokracji w „Mieście-Lwie”, jak należy tłumaczyć nazwę Singapuru.

Triumf „wartości azjatyckich”

Głównym architektem sukcesu Singapuru był Lee Kuan Yew. Przez ponad trzy dekady pełnił funkcję premiera kraju, a następnie, aż do swej śmierci, był „ministrem mentorem” w rządzie swojego syna Lee Hsien Loonga. U źródeł ideologii wyznawanej przez Lee Kuan Yewa leżało przekonanie o decydującym wpływie czynnika kulturowego na rozwój gospodarczy. Według singapurskiego polityka, kultury, które kładą mniejszy nacisk na pracowitość i oszczędność, będą rozwijały się znacznie wolniej niż państwa Azji Wschodniej, gdzie wartości te odgrywają rolę kluczową. W wielu ze swoich przemówień Lee Kuan Yew podkreślał, że priorytetem państwa singapurskiego jest dobrobyt, a dopiero w drugiej kolejności – rozwój demokracji. Niechętnie posługiwał się pojęciem „modelu azjatyckiego”, traktując je jako europocentryczny neologizm. Mimo to wielokrotnie wskazywał na fundamentalną różnicę między zachodnią kulturą indywidualizmu a kolektywistycznym rozumieniem społeczeństwa w Azji.

Zdaniem Lee Kuan Yewa społeczny porządek i stabilność polityczna były ważniejsze niż prawa indywidualne i demokracja.

Anna Grzywacz

Sukces Singapuru wymagał wcielenia w życie „wartości azjatyckich”. Ogólnie rzecz biorąc, koncentrują się one na trzech założeniach: 1. prawa człowieka nie są uniwersalne, nie podlegają także globalizacji oraz rozwijają się różnie, w zależności od kontekstu środowiskowego; 2. społeczeństwa azjatyckie preferują kolektywistyczne spojrzenie na świat, nie umieszczają jednostki w centrum, najpierw należy realizować interesy państwa i rodziny, a swoje osobiste na końcu; 3. azjatyckie społeczeństwa bardziej cenią prawa społeczne i ekonomiczne niż prawa polityczne jednostek. Do listy tej dodać można wyraźny antyokcydentalizm oraz niechęć wobec instytucji zachodnich, obcych społeczeństwom azjatyckim.

Według Lee Kuan Yewa, bezrefleksyjne implementowanie demokracji nie przyniosło niczego dobrego państwom postkolonialnym. Prawdziwą podstawą sprawnej państwowości powinien być uczciwy i efektywny rząd. Premier podkreślał również, że reformy polityczne nie muszą iść w parze z liberalizacją gospodarczą, a rywalizacja i konkurencja nie sprzyjają dobrobytowi.

Ekspansję europejskiej idei praw jednostkowych oceniał negatywnie, gdyż – jego zdaniem – wolność nie sprzyja harmonii społecznej. Konsekwentnie podkreślał niebezpieczeństwa płynące z amerykanizacji i westernizacji, konieczność balansowania pomiędzy interesami agresywnych supermocarstw oraz zalety rozwoju gospodarczo-społecznego w „azjatyckim stylu”. O sukcesie Singapuru przesądzić miały idee konfucjańskie: rygoryzm etyczny, silne przywództwo (kojarzące się Europejczykom z platońską ideą rządów merytokratycznych), poszanowanie hierarchii, dyscyplina, lojalność, przywiązanie do wartości rodzinnych, dbanie o dobro społeczne, a także cnoty ekonomiczne – wydajność i profesjonalizm.

Społeczny porządek i stabilność polityczna są, jak twierdził Lee Kuan Yew, ważniejsze niż prawa indywidualne i demokracja. Według niego, wolności osobiste i polityczne, które konstytuują demokrację liberalną, stanowią luksus, na który mogą sobie pozwolić tylko państwa wysokorozwinięte. A takim Singapur stał się dopiero po kilku dekadach od uzyskania niepodległości.

Polityczna hybryda

Singapur to wielopartyjna republika świecka, wielorasowa (Chińczycy stanowią ok. 75 proc. z ponad 5-milionowego społeczeństwa; Malajowie – 15 proc.; Indusi – 10 proc.), wieloreligijna (1/3 populacji wyznaje buddyzm; 1/7 – islam; 1/10 – chrześcijaństwo i taoizm), z czterema językami urzędowymi (angielski, chiński, malajski, tamilski). Singapurski system polityczny jest krytykowany głównie ze względu na częściowe nieprzestrzeganie lub ograniczanie praw człowieka. To technokratyczna biurokracja, państwo, w którym od uzyskania niepodległości dominuje Partia Czynu Ludowego (PAP). Ugrupowanie powstało jeszcze w czasach kolonialnych, a założyli je wracający do ojczyzny absolwenci uczelni brytyjskich.

Przez długie dekady, dzięki przemyślnie skonstruowanej ordynacji wyborczej – oficjalnie promującej różnorodność etniczną i równowagę rasową – w jednoizbowym parlamencie nie zasiadał ani jeden poseł opozycji. W 1984 r., po raz pierwszy od 1968 r., PAP straciła dwa mandaty. W ostatnich wyborach przeprowadzonych w 2011 r. startowało siedem ugrupowań. PAP zdobyło 81 miejsc, zaś opozycyjna Partia Robotnicza – zaledwie sześć mandatów. Mimo nieznacznego spadku poparcia w społeczeństwie, PAP w pełni kontroluje struktury administracyjne. Odgrywa rolę jedynego depozytariusza wizji rozwoju państwa, ale także kształtowania tożsamości narodowej. Trzeba przyznać, że partia potrafi reagować na zmieniające się nastroje społeczne. Gdy na początku XXI w. Singapurczycy coraz głośniej domagali się modernizacji systemu politycznego, rząd szybko zainicjował reformy i zmniejszył kontrolę Internetu. Słupki poparcia dla PAP szybko poszybowały w górę.

Powolna liberalizacja miasta-państwa nie oznacza jednak demokratyzacji. Proces ten musiałaby bowiem zacząć się od demokratyzacji samego PAP.

Iluzja praw obywatelskich

W konstytucji zdefiniowano podstawowe wolności Singapurczyków, spośród których najważniejsze mówią, że:

– żadna osoba nie może zostać pozbawiona życia lub osobistej wolności; wyjątkiem są sytuacje przewidziane przez prawo (art. 9);

– wszyscy ludzie są równi wobec prawa i korzystają z jednakowej ochrony prawa (art. 12);

– każdy obywatel Singapuru ma prawo do wolności słowa i wypowiedzi, prawo do gromadzenia się pokojowo i bez broni oraz prawo do zakładania stowarzyszeń; ale te prawa można ograniczyć, jeśli zagrażałyby „bezpieczeństwu Singapuru lub jakiejś jego części, przyjacielskim stosunkom z innymi krajami, porządkowi publicznemu bądź moralności”, a także w celu „ochrony przywilejów parlamentu” i przeciwdziałaniu „znieważeniu sądu, zniesławieniu lub podburzaniu do popełnienia przestępstwa” (art. 14).

Treść tych artykułów zdaje się nie odbiegać od narracji znanej z europejskich demokracji liberalnych. To jednak pozory. W rzeczywistości rząd posiada szerokie uprawnienia, które mogą służyć ograniczaniu praw obywatelskich. Cenzuruje się media, gdy treść w nich podawana „podważa i narusza harmonię społeczną” lub otwarcie krytykuje rząd. Większość instytucji opiniotwórczych, think tanków oraz placówek edukacyjnych działa pod partyjnym parasolem. Mimo że wykładowcy akademiccy nie są formalnie urzędnikami państwowymi, w praktyce  pozostają pod silnym wpływem partyjnej ideologii. W efekcie w Singapurze nie ma miejsca na publiczną debatę.

W Singapurze nie wybuchnie rewolucja, na ulice nie wyjdą demonstranci z żądaniami zmiany ustrojowej. Sukces gospodarczy stanowi doskonałą zaporę dla wszelkich pomysłów liberalizacji państwa.

Anna Grzywacz

Ustawa Bezpieczeństwa Wewnętrznego dopuszcza areszt prewencyjny bez nakazu, kary finansowe lub proces sądowy. Dawniej prerogatywę tę wykorzystywano do walki politycznej z komunistami – obecnie z osobami podejrzanymi o terroryzm. Szerokie uprawnienia ma także Biuro Badania Praktyk Korupcyjnych, które działa w ramach Osobistego Sekretariatu Premiera. Instytucja ta regularnie inwigiluje obywateli, przekształcając – jak piszą socjolodzy miasta – ideę smart city w państwo garnizonowe. Cały czas karą za lekkie nawet przestępstwa jest chłosta. Kary śmierci od dawna się nie wykonuje, choć jest ona prawnie dozwolona. Za homoseksualizm trafia się do więzienia. Restrykcje dotyczą również wolności zgromadzeń, wyznania czy praw pracowniczych.

Sukces gospodarczy

W Singapurze nie wybuchnie rewolucja, na ulice nie wyjdą demonstranci z żądaniami zmiany ustrojowej. Dlaczego? Zdaniem większości Singapurczyków, wieloletnia ciągłość reżimu stanowi ważny element stabilności państwa i jest podstawą niczym niezakłóconego rozwoju gospodarczego.

W całej metropolii singapurskiej, a na pewno w jej okazałym centrum, trudno spotkać osobę bezdomną. Większość społeczeństwa żyje w schludnych, czystych blokowiskach. O pracę też nietrudno. Singapur jest obecnie jednym z najważniejszych na świecie węzłów komunikacyjnych, posiada supernowoczesne lotnisko i port. To także główny ośrodek finansowy i bankowy Azji oraz największa na świecie giełda kauczuku i przypraw korzennych. Kraj, który nie posiada bogactw naturalnych i musi importować nawet wodę pitną, buduje swój stały wzrost PKB w oparciu o: stały napływ kapitału zagranicznego, który związany jest z przywilejami podatkowymi dla inwestorów; nieustanną modernizację przemysłu, zwłaszcza elektrotechnicznego i rafineryjnego; świetnie rozwiniętą infrastrukturę; wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą. To właśnie sukces gospodarczy stanowi doskonałą zaporę dla wszelkich pomysłów liberalizacji państwa.

***

Singapur nie ma ambicji promowania obranego wzorca rozwoju ani poszerzania obszaru swoich wpływów. Mimo to demokracja nieliberalna z Półwyspu Malajskiego od lat inspiruje polityków z różnych części świata. Powtórzenie wzoru rozwoju azjatyckiego tygrysa wydaje się jednak mrzonką. Lepiej poprzestać na podpatrywaniu przemian zachodzących w państwie-mieście, które uparcie dąży do utrzymania statusu idealnej demokracji konfucjańskiej.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 324

(12/2015)
24 marca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj