Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Mehta w kreacji,...

Mehta w kreacji, czyli „Otello” w Filharmonii Berlińskiej

Szymon Żuchowski, Gniewomir Zajączkowski

„Otello” to dzieło ikoniczne dla opery włoskiej i emblematyczne dla późnego stylu Verdiego – wyrafinowane harmonicznie, błyskotliwie zinstrumentowane, oryginalne formalnie.

Filharmonicy Berlińscy tradycyjnie wykonują operę raz w roku – na Wielkanocnym Festiwalu w Baden-Baden, a po powrocie do Berlina prezentują ten sam utwór w wersji koncertowej. W zeszłym roku pisaliśmy o „Parsifalu” Ryszarda Wagnera, którego wykonanie słyszeliśmy w takich właśnie okolicznościach. W tym roku przyszła kolej na „Otella” Giuseppe Verdiego, który ma zresztą z Wagnerem co nieco wspólnego.

„Otello” to dzieło ikoniczne dla opery włoskiej i emblematyczne dla późnego stylu Verdiego – wyrafinowane harmonicznie, błyskotliwie zinstrumentowane, oryginalne formalnie. Razem z „Falstaffem” często ujmowane są jako osobny, „szekspirowski” nurt w twórczości kompozytora. Poniekąd słusznie; autorowi czyniono również zarzut z tego, że nasłuchał się Wagnera i stąd taka zmiana stylu. Opery te jednak czerpią nie tylko z wielu poprzednich kompozycji Verdiego, ale także są mocno zakorzenione w tradycji gatunku w ogóle. Takie wykorzystanie w nich konwencji jest jednak bardzo nowatorskie i wybiega myślą muzyczną w przyszłość.

Co nie do końca nietypowe w przypadku temat włoskiej opery romantycznej, o wykonaniach dwóch ostatnich oper Verdiego myśli się częściej jako o kreacjach dyrygentów niż śpiewaków; mówimy więc o „Otellach” i „Falsaffach” Toscaniniego, Karajana, Soltiego, Kleibera czy Barenboima. W tę plejadę wpisuje się także Zubin Mehta, który prowadził spektakle w Baden-Baden i koncerty w Berlinie. Niedługo przed swoimi 83. urodzinami sięgnął ponownie po partyturę „Otella”. Taki pomysł zrodził się w grudniu 2018 roku, kiedy to Daniele Gatti, pierwotnie zaangażowany, żeby poprowadzić spektakle w Baden-Baden, a później koncerty w Belinie, po kłopotach spod znaku #MeToo wpadł w kolejne, niestety tym razem zdrowotne.

Jako dyrygent operowy Zubin Mehta bardzo dobrze odnajduje się w dramacie namiętności, jakim jest „Otello”. To partytura o zniewalających kontrastach daje wiele możliwości rozwiązań brzmieniowych. Pierwszym z wielu efektownych obrazów jest rozpoczynająca operę mistrzowsko skomponowana scena burzy, w której kolejne płaszczyzny brzmieniowe chóru i orkiestry przeplatane wejściami solistów nakładają się na dudniącą nutę pedałową graną przez organy. Pod batutą Mehty fragment ten zabrzmiał oszałamiająco – w całym tym dźwiękowym szaleństwie nie zabrakło dbałości o szczegóły. Towarzyszący orkiestrze Rundfunkchor Berlin zachwycał jędrnością frazy, dykcją i kontrastami dynamicznymi. Filharmonicy Berlińscy mistrzowsko realizowali najdrobniejsze detale instrumentacyjne, nie tworzyło to jednak wrażenia drzew, które przesłaniają las, lecz spójnej głębi dźwięku.

W trudnych dramaturgicznie momentach, takich jak wejście Desdemony (II akt), którą wita subtelny chór (popis klarownego brzmienia zespołu śpiewaków Radia Berlińskiego), Mehta nie pozwalał, żeby stały się one tylko statycznymi obrazkami muzycznymi – estetycznymi, ale pustymi. Przeciwnie: zgodnie z intencją Verdiego wykorzystał je do pogłębienia kontrastów i zbudowania większego napięcia. Rozbuchana partytura o symfonicznym charakterze z dużymi scenami chóralnymi nie przysłoniła mistrzowi solistów – Mehta znakomicie wykorzystywał każdy element partytury, by pomóc solistom zbudować ich partie w spójny sposób i wzmocnić efekt dramaturgiczny.

W przeszłości Mehta wykonywał „Otella” między innymi z takimi solistami jak legendarny Jon Vickers albo Plácido Domingo w roli tytułowej. Montserrat Caballé i Anna Tomowa-Sintow bywały jego Desdemonami, a Tito Gobbi – Jagonem. Tym razem w asyście Mehty do brzegu Cypru przypłynął jako Otello Arsen Sogomonian. Ten pochodzący z Armenii śpiewak zaczynał jako baryton, a w 2004 roku na Konkursie Moniuszkowskim zdobył trzecią nagrodę. W ślad za tym sukcesem nie poszły niestety zaproszenia na warszawską scenę operową. Śpiewak poszedł śladem wielkich wykonawców partii Otella, takich jak legendarny Ramón Vinay czy później Plácido Domingo, i zmienił swój Stimmfach, by w marcu 2017 roku rozpocząć swoją karierę poniekąd na nowo – jako tenor.

Po zmianie głosu Sogomonian zachował ciemne, barytonowe brzmienie w większym stopniu niż jego dwaj wspominani koledzy. Takie głosy są relatywnie rzadkie, przez co same w sobie mogą być interesujące, a w partii Otella wydają się szczególnie przydatne do oddania mroku i tragizmu postaci, która dzięki temu zyskuje na wyrazistości i sile przekazu, które w muzycznym teatrze Verdiego mają istotne znaczenie. Sogomonian nie wydaje się jednak typem śpiewającego aktora; skupia uwagę bardziej słuchaczy aniżeli widzów. Ma pewne problemy techniczne, które w inteligentny sposób przezwycięża, choć czasem zmagania te skutkują wpadkami intonacyjnymi i nie zawsze pożądanymi wahaniami tempa. Mimo to z odpowiedzialnym dyrygentem, takim jak Mehta, Sogomonian dobrze poradził sobie z tą rolą – jedną z najtrudniejszych partii tenorowych w operze włoskiej. Był to zatem naprawdę udany debiut z Filharmonikami Berlińskimi, jak również debiut w roli.

Do Sogomoniana dobrze pasowała Sonia Jonczewa jako Desdemona. Obecnie solistka jest chyba jedną z najciekawszych odtwórczyń tej partii, a z pewnością jedną z najlepiej przygotowanych wokalnie, by ją wykonywać, jej występ miał jednak specyficzną dynamikę. Po słabszym początku, kiedy to można było mieć wrażenie, że solistka stoi nieco obok swojej roli, sopranistce udało się rozśpiewać. Być może była to kwestia warunków wykonania koncertowego, które dla tej artystki nie są optymalne. W rozbudowanym finale jej bohaterka pokazała się w przekonujący sposób. Ta oryginalna, złożona formalnie scena, wymaga dobrej techniki i opanowania, jest zatem sporym wyzwaniem dla solistki i dla towarzyszącej jej orkiestry – Jonczewa wyeksponowała urodę swojego głosu, ale nie dla samego popisu wokalnego, lecz w służbie dramaturgii utworu.

Najdziwniejszy wydawał się występ włoskiego barytona – Luki Salsiego. Trudno porównywać jego interpretację partii Jagona z wielką i wysmakowaną kreacją, jaką zaprezentował niedawno w tej roli na monachijskiej scenie Gerald Finley. Salsi jest śpiewakiem bardzo prostolinijnym, jeśli chodzi o przekazywanie emocji, dlatego zaprezentował swoją partię zbyt jednowymiarowo. Był to jego debiut w roli, więc może jeszcze kiedyś jego Jagon zyska na wyrafinowaniu i zniuansowaniu. Większym problemem wydaje się jednak to, że głos Salsiego brzmi w sposób jednoznacznie sugerujący zmęczenie – najwyraźniej śpiewak wymaga odpoczynku.

Wykonanie „Otella” w Filharmonii Berlińskiej, chociaż niesceniczne, okazało się spektaklem – pełnym namiętności i pasji. Ścierały się w nim różne osobowości artystyczne i podejścia estetyczne, a wszelkie niedostatki wykonawcze udało się zazwyczaj obrócić na korzyść muzyki.

Wszystko to pogodzone i zaangażowane by służyć muzycznemu teatrowi Verdiego przez mistrzowsko panującego nad aparatem wykonawczym Zubina Mehtę.

 

Opera: „Otello”
Libretto: Arrigo Boito
Muzyka: Giuseppe Verdi
Dyrygent: Zubin Mehta
Soliści: Arsen Soghomonyan, Sonya Yoncheva, Luca Salsi, Anna Malavasi, Francesco Demuro, Gregory Bonfatti, Giovanni Furlanetto, Federico Sacchi, Mathias Tönges
Dyrygenci chórów: Gijs Leenaars, Christian Lindhorst
Berliner Philharmoniker
Rundfunkchor Berlin
Kinderchor der Deutschen Oper Berlin
Wykonanie koncertowe opery – Filharmonia Berlińska, 25 kwietnia 2019 roku.
Zdjęcia: © Martin Walz

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 544

(23/2019)
11 czerwca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj