Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Antypedagogika zza oceanu....

Antypedagogika zza oceanu. Recenzja książki „Kraina za mostem” Mary Chase [KL dzieciom]

Anna Mik

W opowieści o rodzeństwie Masonów pobrzmiewają echa Narnii i Nibylandii, a główną bohaterkę można porównać do Pippi Pończoszanki. Wydana w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku „Kraina za mostem” to fantastyka dziecięca w starym stylu i ciekawy przykład klasyki przemilczanej.

„Kraina za mostem” [oryg. „Loretta Mason Potts”, 1958] została napisana przez nagrodzoną Pulitzerem (za scenariusz „Harvey”, 1944) amerykańską dramatopisarkę Mary Chase (1906–1981). Choć tytuł oryginalny sugeruje, że jest to historia jednej bohaterki, polskie jego tłumaczenie w zasadzie lepiej oddaje naturę tekstu. Jest to bowiem opowieść o piątce rodzeństwa Masonów, którzy po kolei odkrywają magię tajemniczej krainy (a właściwie – pałacu) za mostem. Pierwszym z dzieci jest Loretta, która od maleńkości przebywa poza domem rodzinnym ze względu na swój niereformowalny charakter. Mimo że matka bardzo chciała pozostawić córkę przy sobie, Loretta sama zdecydowała o pozostaniu w domu państwa Pottsów. Ci, choć nie uchodzili za wspaniałych wychowawców, mieli jedną bardzo ważną zaletę – dom znajdujący się nieopodal magicznej krainy, do którego od lat wymykała się dziewczynka. 

Odrobina magii w codzienności 

Kraina ta jest rządzona przez wytworną Hrabinę, nieustannie poszukującą nowych rozrywek. Loretta staje się idealną towarzyszką kobiety, głównie przez wzgląd na swój nieposkromiony temperament – tępiony w prawdziwym świecie, wielbiony w pałacu za mostem. Bohaterka jest w centrum uwagi Hrabiny – do czasu. Wszystko zmienia się po tym, jak brat Loretty, Colin, dowiaduje się o istnieniu niesfornej siostry. Dziewczynka musi wrócić do rodziny Masonów i tym samym wprowadza do rodziny odrobinę zamieszania – oraz, mimowolnie, odrobinę magii.

Początkowo Loretta pozostaje w ogniu krytyki, zarówno matki, jak i rodzeństwa. Przechodzi jednak transformację fizyczną (otrzymuje nowe ubrania, idzie do fryzjera) i psychiczną (zaczyna uczęszczać do szkoły, stopniowo uczy się coraz lepiej). Jej obecność zarówno w krainie za mostem, jak i w powieści w ogóle, staje się tym samym coraz mniej znacząca – to jej rodzeństwo przejmuje funkcję niegrzecznych i źle uczących się dzieci, które same odkrywają zalety krainy za mostem. A to wszystko przez wizyty u Hrabiny, zachęcającej maluchy do rozrabiania i wygłaszania swojego zdania – sytuującego się w opozycji do opinii dorosłych z prawdziwego świata.

Życie czy bajka

Sytuacja na dworze Hrabiny staje się jednak coraz bardziej napięta – gospodyni boi się, że dzieci odkryją jej sekret i tym samym sprowadzą nieszczęście na krainę za mostem. Więzi więc bohaterów w piwnicy, wszystkich oprócz Colina, któremu udaje się przekonać matkę o istnieniu magicznego miejsca odwiedzanego przez rodzeństwo Masonów. Ta wyrusza na ratunek i odbiera swoje pociechy Hrabinie – która, jak się okazuje, zawsze pragnęła mieć dzieci i chciała za wszelką cenę zatrzymać je przy sobie. Loretta staje przed wyborem – zostać na dworze i kontynuować życie w bajce czy wrócić do prawdziwego życia, gdzie, jak przekonuje ją matka, potrafi być zarówno ciężko, jak i nieprawdopodobnie pięknie. Nie zdradzając wyboru bohaterki, mogę jedynie uchylić rąbka tajemnicy, że cała historia kończy się dobrze. 

Macierzyństwo i inne motywy 

Postać Hrabiny nasuwa przynajmniej dwa tropy. Pierwszym byłaby Czarownica z „Lwa, Czarownicy i starej szafy” [oryg. „The Lion, the Witch and the Wardrobe”, 1950], pierwszego tomu cyklu „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa (również przez wzgląd na fakt, że rodzeństwo przedostaje się do magicznej krainy przez szafę). Obie bohaterki tworzą wokół siebie fałszywą aurę macierzyństwa i opiekuńczości, kusząc dzieci tym, czego nie mogą zaznać w prawdziwym świecie. Mimowolnie wskazują tym samym na dość uniwersalne niezaspokojone potrzeby każdego dziecka: uwagi, miłości, zabawy, beztroski, nieposkromioną chęć jedzenia słodyczy. Motyw ten łączy się z drugim tropem, znanym z powieści Neila Gaimana „Koralina” [oryg. „Coraline”, 2002], w której tytułowa bohaterka odkrywa równoległy świat, a w nim – drugą matkę, odpowiadającą jej wszystkim potrzebom. W „Krainie za mostem” motyw macierzyństwa wydaje się zatem kluczowy. Wbrew pozorom to nie dzieci są bohaterami powieści, lecz dwie kobiety reprezentujące skrajne postawy wychowawcze: liberalną, a jednocześnie zaborczą (Hrabina) i konwencjonalną, ale otwartą na modyfikacje (matka Masonów). Choć obie postacie są zanurzone w świecie genderowych stereotypów lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, portrety kobiet stanowią bardzo ciekawe studium macierzyństwa – niedoskonałego, ale opartego na miłości – zrealizowanej bądź nie. 

Kolejnym, wydawałoby się dość istotnym, motywem narracji amerykańskiej pisarki jest samo wychowanie, a raczej strategie go dotyczące. Z jednej strony mamy do czynienia z modelem antypedagogicznym (kraina za mostem), z drugiej – konserwatywnym (prawdziwy świat). Oba są poddane przez Chase pewnej krytyce, aczkolwiek trudno tę krytykę oceniać ze współczesnego punktu widzenia. Na pewno warto czytać „Krainę za mostem” w perspektywie historycznej, uwzględniając również amerykański kontekst kulturowy, bądź komparatystycznej, zestawiając Lorettę choćby z Pippi Pończoszanką. Ostatecznie jednak powieść Chase jest przede wszystkim fantastyką dziecięcą w bardzo klasycznym wydaniu, oferującą młodym czytelnikom alternatywę dla nudnej, szarej rzeczywistości. Pokazuje też, że szeroko pojmowane „niegrzeczne” zachowanie nie jest czymś zasadniczo złym. To nie tylko pewien etap dorastania i przystosowania do życia we wspólnocie, to również część codzienności. W starciu z Hrabiną nawet matka Masonów nie potrafiła zdobyć się na uprzejmość – by odzyskać swoje dzieci, była w stanie zrobić absolutnie wszystko. Nawet być niegrzeczną.

„Kraina za mostem” to powieść napisana przez autorkę, która w kulturze zasłynęła raczej z „dorosłej” twórczości. To lektura bardzo ciekawa, odsłaniająca nie tylko fantastyczne możliwości tytułowej krainy, lecz także kulturę, z której książka wyrosła. Czytając ją w kluczu feministycznym można również odkryć wiele portretów postaci żeńskich, które nie wpisują się w ogólnie pojmowane standardy. Kobiety są nieposkromione, a przez to – bardzo interesujące. „Kraina za mostem” jest przykładem klasyki przemilczanej. Tym bardziej zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

 

Książka:

Mary Chase, „Kraina za mostem”, przeł. Katarzyna Rosłan, wyd. Kropka, Warszawa 2022.

Proponowany wiek odbiorcy: 8+

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 703

(27/2022)
28 czerwca 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj