Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Seksualna buchalteria Victora...

Seksualna buchalteria Victora Hugo [PETITEM]

Piotr Kieżun

O sekretnym notesie Victora Hugo, jego seksualnej żarłoczności i o tym, dlaczego dziś musiałby stanąć pod pręgierzem #MeToo.

Nigdy nie zrozumiem mężczyzn, którzy ze skrupulatnością księgowego odnotowują wszystkie swoje seksualne wyczyny. Robił to namiętnie węgierski prozaik, morfinista i erotoman Géza Csáth. Robił też Witold Gombrowicz, w którego „Kronosie”, a więc prywatnych zapiskach nieprzeznaczonych do druku, można znaleźć wiele tego typu notatek.

Takim libidalnym buchalterem był też Victor Hugo. Znane są jego sekretne, oprawione w czarną skórę notesy, w których w latach wygnania na wyspie Guernsey (od połowy lat pięćdziesiątych XIX wieku do początku lat siedemdziesiątych) zapisywał dokładnie, z kim, w jakich okolicznościach i w jakiej konfiguracji uprawiał seks bądź po prostu zwykłe obłapianie. Wszystko notował skrótowo i dla niepoznaki – w języku łacińskim lub hiszpańskim. Niekiedy metaforycznie. Hugo nie byłby przecież Hugo, gdyby nawet w tego typu tekście nie pokusił się o literackie chwyty.

Przykłady? Proszę bardzo. Spotkanie z niejaką Elizą Grapillot Hugo skwitował krótko: „EG. Esta mañana. Todo”, czyli „EG. Tego ranka. Wszystko”. O bliżej nieznanej Helenie napisał: „Helena nuda. Rocznica Waterloo. Bitwa wygrana”. I kolejne wpisy: „9 stycznia 1868, Anna, nowy widok ze Szwajcarii” (Szwajcaria, kraina mleka, to zaszyfrowane kobiece piersi, jak wyjaśnia w swojej książce „Hugo et sexualité” Henri Guillemin); „9 listopada, obejrzałem […] wąwóz Anny Taton. 19 kwietnia 1868, ponownie widziałem las Riette-Clanche, doszedłem aż do jaskini. Znalazłem tam pustelnika z Chaussée d’Antin” (czytaj: błonę dziewiczą).

Strona z prywatnego notesu Victora Hugo obejmującego okres od 1 stycznia do 30 czerwca 1873 r. Źródło: Bibliothèque nationale de France (gallica.fr)

Notabene, Hugo w tych notatkach rzeczywiście przypominał księgowego, ponieważ zapisywał też kwoty, które wręczał swoim kochankom. Za punkt honoru stawiał sobie bowiem, by kobieta nie wychodziła od niego z pustymi rękami. Za zwykłe obnażenie się dostawały jednego franka. Za większe zaangażowanie – cztery do pięciu franków. Dziwna to obsesja o nieco burdelowej proweniencji.

Na usprawiedliwienie można dodać, że często obdarowywał wybranki również swoimi rysunkami, które – zwłaszcza w czasie jego wygnania na Wyspach Normandzkich Jersey i Guernsey w latach 1852–1970 – tworzył wręcz masowo. Był to co prawda prezent zdecydowanie mniej praktyczny, gdyż Hugo-grafika odkryto i doceniono w zasadzie po jego śmierci, ale za to bardziej szarmancki.

Dziś ten gest nie byłby dla Hugo w żadnej mierze okolicznością łagodzącą. Największy autorytet III Republiki, patron niezliczonej liczby szkół i ulic, musiałby stanąć pod pręgierzem #MeToo i ponieść konsekwencje. Przede wszystkim za wykorzystywanie swojego statusu wielkiego pisarza, samca alfa, a wreszcie człowieka w miarę zasobnego do nakłaniania do seksu całej rzeszy młodych, często niezbyt bogatych dziewcząt (na przykład służących) oczarowanych jego nimbem literackiego geniusza epoki. To one bowiem, obok aktorek, dam z towarzystwa i zawodowych prostytutek, były przedmiotem jego awansów.

Zostawmy jednak moralną stronę tej aktywności i zapytajmy raczej, skąd potrzeba prowadzenia tego typu zapisków? Czy u jej źródeł leży narcystyczna osobowość? (Hugo niewątpliwie był narcyzem). Czy wynika raczej z kompulsywnego pragnienia porządkowania świata? A może jest oznaką słabości, braku pewności siebie, obsesji udowadniania sobie swojej męskości?

Jeśli przyjąć, że chodzi o to ostatnie, to Hugo do końca życia starał się potwierdzić, że jego męskie libido działa bez zarzutu. I trzeba przyznać – działało znakomicie. Przechwałki Hugo, że w noc poślubną zdobywał w miłosnej szarży swoją lubą dziewięć razy z rzędu, można zapewne uznać za historykiem Michelem Winockiem za mitomanię. Ale o jego erotycznej żarłoczności świadczy choćby to, że był bardzo aktywny seksualnie niemal do kresu swych dni. W wieku siedemdziesięciu lat uwiódł aktorkę Albertine Seran. Notował wówczas zbolały: „To męczące uprawiać miłość trzy razy dziennie”. W wieku lat osiemdziesięciu „zaszczycił” Judith, osiemnastoletnią córkę „starego Théo”, czyli przyjaciela po piórze Théophile’a Gautiera. W swoim intymnym notesie prowadzonym wiosną 1885 roku zaznaczał krzyżykiem każde seksualne zbliżenie. Ostatni krzyżyk postawił 5 kwietnia. Zmarł 22 maja. Miał 83 lata.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 713

(37/2022)
6 września 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj