Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Prosto z USA]...

[Prosto z USA] Rok 1989 inaczej

Padraic Kenney

Dwudziestolecie upadku komunizmu, które świętowaliśmy pięć lat temu, obfitowało w imprezy, naukowe seminaria oraz ceremonie z udziałem głów państw i uczestników ówczesnych wydarzeń. Historycy, politolodzy i ci, którzy chętnie dzielili sie swoimi wspomnieniami z tamtych lat latali tu i tam – od Wilna po Vancouver.

Dwa-trzy lata później zaczęły wychodzić książki podsumowujące ich refleksje. Recenzje tych książek jeszcze się nie pojawiły, a już nadchodzi kolejna fala akademii, konferencji, dyskusji panelowych i okolicznościowych artykułów.

Prawdopodobnie fala ta płynąć będzie dobrze znanymi korytami: Okrągły Stół, pierwsze wybory, mur berliński, aksamitna Praga, wyrok na Ceaușescu. Zamiast o tym wszystkim opowiadać i analizować na nowo, proponuję więc alternatywną listę wydarzeń.

15 stycznia. Po raz pierwszy opozycjoniści środokowoeuropejscy organizują demonstracje w dwóch krajach. W Pradze zaczyna się „Palachiada”, czyli tydzień protestów upamiętniających 20-lecie samospalenia Jana Palacha. Akcja skoordynowana przez młodego Petra Placáka, bo starsi dysydenci z Karty 77 chcą unikać podobnej konfrontacji. Jednocześnie w Lipsku Thomas Rudolph z Inicjatywy na rzecz Pokoju i Praw Człowieka organizuje pochód, który gromadzi ośmiuset uczestników. Milicja w obu miastach reaguje brutalnością, ale szlaki protestu już są utarte.

6 lutego. Kiedy zaczęły się obrady Okrągłego Stołu, mówiło się, że pewnego dnia „luty” zajmie miejsce obok tak znaczących w polskiej historii miesięcy jak marzec, czerwiec, sierpień i grudzień. Tak się nie stało: pamiętamy tylko wyniki rozmów oraz spotkania w Magdalence. Ale znamienny był ten pierwszy moment – świetnie opisany przez Adama Michnika w rozmowie z Jackiem Żakowskim – gdy generał Kiszczak witał „po gospodarsku” opozycjonistów w Pałacu Namiestnikowskim. Solidarnościowcy, tacy jak Michnik, długo próbowali go przeczekać ukryci na antresoli lub w ubikacji zanim zrozumieli, że cóż, trzeba jednak rękę wyciągnąć do kata. To ten czyn najbardziej zaimponował członkom opozycji w innych krajach, nawet tak dalekich jak Afryka Południowa. Potem łatwiej było myśleć o pojednaniu i wybaczaniu – podanie dłoni to był chyba krok najtrudniejszy.

15 marca. W Budapeszcie marsze odbywają się co chwila, zwłaszcza z okazji świąt narodowych. Ale marsz z okazji 141. rocznicy Wiosny Ludów – święta, którego nie było w kalendarzu komunistycznych Węgier – przyciągnął niewyobrażalny tłum. Na zdjęciach widać, że na ulicę wyszli wreszcie nie tylko sami młodzi zapaleńcy, ale ludzie w każdym wieku i o różnych poglądach. Wkrótce reżim zgodził się na Okrągły Stół. Węgierska transformacja szybko została określona „rewolucją negocjowaną”, ale gdy rozmowy są wynikiem stutysięcznej demonstracji, to po prostu rewolucja bez przymiotnika.

5 czerwca. Kiedy Jan Bisztyga, rzecznik prasowy PZPR, pojawił się wieczorem w Dzienniku Telewizyjnym, mógł swobodnie oznajmić, że niestety wyniki wyborów nadal nie są pewne, że błędy w niektórych okręgach podważają wiarygodność całej procedury, że bardzo znani naukowcy sprawdzają dane, że prosi o cierpliwość itd. Ale tego nie zrobił. Nie sądzę, że udałoby mu się uspokoić społeczeństwo, tak jak nie udało się to Miloševiciowi, Janukowyczowi czy wcześniej Ferdynandowi Marcosowi i wielu innym – ale mógł wypróbować stary scenariusz. To, że zaakceptowano wyniki bez cienia wątpliwości, miało ogromne znaczenie i przyspieszyło zmiany polityczne w Polsce.

6 lipca. Michaił Gorbaczow występuje na sesji Rady Europy w Strasburgu i przyznaje, że każdy naród ma prawo do samostanowienia i że nie można ingerować w wewnętrzne działania obcego państwa. Do dziś wielu analityków uważa to stwierdzenie za przełom. Ale w Europie Środkowej wszystko było już przesądzone. 6 lipca to symbol słabego rozumienia rewolucji, więc skreślamy datę z naszego alternatywnego kalendarza.

19 sierpnia. Z Piknikiem Europejskim łączy się zabawna historia z udziałem rodziny królewskiej. To festyn na granicy węgiersko-austriackiej z udziałem enerdowskich turystów, których autokarami dowożono do Wiednia. Autokary i festyn organizował m.in. Otto von Habsburg. Teraz miejsce, w którym odbywał się piknik szpecą socrealistyczny pomnik i inne „dzieła sztuki”, niektóre ufundowane lub projektowane przez Gabrielę von Habsburg, córkę Ottona. To dziś obchodzimy zatem Dzień Rewolucyjnego Kiczu.

3 listopada. Reszta wydarzeń tego miesiąca, w Berlinie i w Pradze, to naturalny ciąg wypadków historycznych. Ale Festiwal Niezależnej Sztuki Czechosłowackiej we Wrocławiu to kluczowy punkt tego roku. To, że tak szybko udało się ściągnąć do Wrocławia  wielu znanych muzyków z czeskiej emigracji to jedno, ale przybyły też setki ludzi, głównie studenci z Czechosłowacji. Musieli przemykać chyłkiem przez zieloną granicę – pogranicznikom udało się zawrócić tysiące innych. Ci, którym się udało, znaleźli we Wrocławiu niewyobrażalną oazę wolności i normalności, i przenieśli tę atmosferę z powrotem do siebie.

Rok 1989 skończył się więc tak, jak się zaczynał: znakiem współpracy transnarodowej – między zwykłymi ludźmi, a nie elitami – która umożliwiła wielkie zmiany polityczne. A to, owszem, można świętować.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 262

(2/2014)
15 stycznia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj