Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Data lakes, czyli...

Data lakes, czyli ocean Solaris na planecie Ziemia [Innowacje i literatura]

Grzegorz Simborowski

Jeziora danych są przewrotnym remedium na cyfrowe zbieractwo naszych czasów; zamiast żmudnie selekcjonować, katalogować, oznaczać czy, co gorsza, eliminować zbędne informacje, można „zatopić” je na zewnętrznym serwerze o nieograniczonych rozmiarach.

Wertowanie rozległych zbiorów naukowych, próbujących wyjaśnić naturę i niecodzienne zachowania olbrzymiego, cytoplazmatycznego oceanu, stanowiło przykrą codzienność bohatera „Solaris” Stanisława Lema. Kris Kelwin został wysłany na tytułową planetę, aby nawiązać kontakt z myślącymi głębinami, które dotychczas wodziły solarystów za nos. Kontakt z żywym oceanem kończył się bowiem przekształceniem treści psychicznych badaczy w prześladujące ich, niezniszczalne widma dawnych traum, które doprowadzały ich najczęściej do szaleństwa.

Żadnemu z solarystów nie udało się odkryć, w jaki sposób ocean pochłaniał ich myśli, wydobywał na powierzchnię wspomnienia zaskakujące, mieszał je ze sobą, a przede wszystkim, czy ocean czynił to wszystko w sposób jakkolwiek świadomy. W przeciwieństwie do oceanu na Solaris, współczesne data lakes dają nam uspokajające poczucie kontroli w tym sensie, że dane gromadzone są w nich w sposób prawdopodobnie intencjonalny, a po drugie – w ostateczności zawsze możemy wyciągnąć wtyczkę.

Benjamin Black i Chris Pinkham, pomysłodawcy Amazon Web Services, jednej z pierwszych chmurowych infrastruktur sieciowych na żądanie, zostali postawieni przed problemem rozproszenia serwerów i danych należących do firmy wysyłkowej Amazon. Systemy nie były ze sobą kompatybilne, a co gorsza – całe pokłady danych, które można byłoby podać różnorakim analizom, zostały uwięzione na indywidualnych nośnikach. Zaproponowali oni, aby scentralizować wszystkie procesy informatyczne w firmie w ramach skalującej się w zależności od potrzeb infrastruktury serwerowej, a dane przechowywać w jednym wielkim zbiorniku o nieograniczonej objętości. Sukces przedsięwzięcia spowodował, że Amazon zbudował system na żądanie dla innych firm. Mogą one wykupić dostęp do potężnych serwerów obliczeniowych, które będą wydobywały w rozległych data lakes porzucone tam przez firmę dane, które w nowoczesnej gospodarce rynkowej trzeba przecież gromadzić jako niezawodne narzędzie zdobywania przewagi konkurencyjnej.

Jeziora danych są przewrotnym remedium na cyfrowe zbieractwo naszych czasów; zamiast żmudnie selekcjonować, katalogować, oznaczać czy, co gorsza, eliminować zbędne informacje, można „zatopić” je na zewnętrznym serwerze o nieograniczonych rozmiarach. Koszt pokątnego zlania do jeziora takich toksycznych danych jest marginalny, bo w rzeczywistości opłatę ponosi się dopiero, kiedy trzeba uruchomić nieprzeniknione, inteligentne, samouczące się procesy, które wyłowią z tych ścieków porzucone drobiny światłości.

W totalnej bibliotece, która zawiera wszystkie możliwe do istnienia książki – wizji zawartej w „Bibliotece Babel” Jorge Luisa Borgesa – wierzono, że „w pewnej szafie […] musi istnieć jakaś księga, która jest doskonałą esencją i kompendium wszystkich pozostałych: jakiś bibliotekarz ją przeczytał i podobny jest Bogu”. Kris Kelwin, bohater powieści Lema, dodałby jednak z nutką pesymizmu w głosie, że „jest to Bóg… kaleki, który pragnie zawsze więcej, niż może, i nie od razu zdaje sobie z tego sprawę. Który skonstruował zegary, ale nie czas, jaki odmierzają. […] I stworzył nieskończoność, która z miary jego potęgi, jaką miała być, stała się miarą jego bezgranicznej klęski”.

Nowy Bóg wiedzy jest jednak dopiero boskim niemowlęciem, a zbiór danych, który zawarł w swej głębinie, „jest tylko wielkim katalogiem jego niemowlęcych odruchów”, a „jego witalne dziecięctwo przerasta jeszcze o góry jego rozumność”. Badacze Solaris pod koniec swojej podróży przypuszczali, że wiedza stała się nowym rodzajem mistyki. Kto więc odważyłby się wyciągnąć Bogu wtyczkę?

 

Przy przeczesywaniu danych w internecie polecamy lekturę:

Stanisław Lem, „Solaris. Niezwyciężony”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1968 i późniejsze wydania.

Jorge Luis Borges, „Biblioteka Babel”, przeł. Andrzej Sobol-Jurczykowski [w:] tenże, „Fikcje”, PIW, Warszawa 2019.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 652

(27/2021)
6 lipca 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj