Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Nie zawsze jest...

Nie zawsze jest kolorowo. Recenzja „Królowej kolorów” Jutty Bauer [KL dzieciom]

Krzysztof Rybak

Ponad dwadzieścia lat po premierze „Królowa kolorów” niemieckiej autorki Jutty Bauer nie traci na oryginalności. Pomysłowa książka obrazkowa pozwala odkryć siłę emocji drzemiącą w kolorach i zaprasza czytelników do twórczej zabawy.

Zacznę od tego, co każdemu wpada w oko od razu, a więc okładki, a ta w przypadku „Królowej kolorów” Jutty Bauer robi niesamowite wrażenie. Już sam tytuł w polskim przekładzie Anny Kierejewskiej jest genialny – wystarczy przeczytać go na głos kilka razy! – i, choć w pełni oddaje oryginał („Die Königin der Farben” [1]), dodaje publikacji dodatkowego waloru. Poza nim na żółto-pomarańczowym tle widać przysadzistą kobietę w szarej sukni, przypominającą trochę Królową Nocy z „Czarodziejskiego fletu” Wolfganga Amadeusza Mozarta, nikczemną Urszulę z „Małej Syrenki”, a może nawet Hadesa z innego filmu Disneya – „Herkulesa”. Skojarzenie z antycznym schwarzcharakterem potęgują strzelające z głowy kobiety wielokolorowe smugi, bijące w przestrzeń niczym płomienie na głowie filmowego boga. Kobieta sprawia wrażenie nie tyle władczej i budzącej postrach, ile raczej silnej, niezależnej i samoświadomej. Podobnie jak wiele innych, dobrze zaprojektowanych okładek książek obrazkowych, tak i w przypadku „Królowej kolorów” ilustracja ta świetnie gra z tekstem właściwym, czytelnik otrzymuje bowiem z pozoru prostą opowieść o tytułowej królowej, która musi zmierzyć się z targającymi nią emocjami (ukazanymi za pomocą różnych kolorów), aby odnaleźć prawdziwą siebie.

Opowieść o królowej Mazaldzie na poziomie narracyjnym jest dosyć prosta: bohaterka wychodzi przed swój pałac i wzywa do siebie poddanych, jednego po drugim. Zgodnie z tytułem książki, przed jej obliczem zjawiają się… kolory! Najpierw „spokojny i delikatny” niebieski, potem „dziki i nieprzewidywalny” czerwony, następnie „ciepły i jasny”, ale też „kapryśny i złośliwy” żółty. Każdy kolor wpływa na królową w inny sposób, a obecność ostatniego przybysza sprawia, że i Mazalda zaczyna zachowywać się „kapryśnie i złośliwie”, czym doprowadza do kłótni. Żeby tego było mało, kolory zaczynają się ze sobą chaotycznie mieszać, po czym „[…] wszystko zaczęło robić się szare. I bardziej szare. I jeszcze bardziej szare”. W pierwszej chwili nad smutkiem, który nastaje wraz z pojawieniem się szarego koloru, nie udaje się zapanować, jednak Mazalda znajduje na to inny sposób, dzięki czemu udowadnia, że rzeczywiście jest królową kolorów!

To, co świadczy o wartości książki Bauer, kryje się głębiej niż na poziomie fabularnym: zarówno w kreacji postaci, jak i potencjalne interpretacyjnym werbalno-wizualnej opowieści. Mazalda (nieodparcie – być może niesłusznie – kojarzy się z mazaniem) to postać z pozoru prosta i jednowymiarowa: Bauer na białym tle kreśli ją czarnym konturem przypominającym rysunek satyryczny, nasuwający się zwłaszcza w ujęciach przywoływania kolejnych kolorów, kiedy rycząca królowa nabiera wręcz groteskowości. Kolejni goście silnie wpływają na bohaterkę, raz za razem odczuwającą coraz to nowe emocje, które ostatecznie trudno jej opanować. Mimo to odkrywa w sobie siłę, aby je zwalczyć; Bauer zdaje się mówić, że tę siłę mamy w sobie wszyscy, choć czasem niełatwo ją odnaleźć. Afektywną interpretację tego rodzaju wzmacniają współgrające z warstwą werbalną ilustracje: uproszczona kreska i mocny, czarny kontur zderzają się z nieokiełznanymi, stale wibrującymi plamami barwnymi, zarówno odwiedzającymi Mazaldę niebieskim, żółtym i czerwonym, jak i wieloma innymi, które pojawiają się po przełamaniu emocjonalnego impasu królowej. Niezwykle oryginalna i znaczeniowo bogata książka obrazkowa Bauer jest więc świetnym doznaniem lekturowym i interpretacyjnym, które zrobi wrażenie tak na młodym, jak i starszym odbiorcy.

W związku ze złożonym przekazem, „Królową kolorów” z powodzeniem można wykorzystać jako pretekst do międzypokoleniowej rozmowy o tym, co drzemie w każdym z nas. Przedstawione uczucia oraz ich symboliczne, wizualne manifestacje stanowić mogą kanwę dyskusji, w której czytelnicy odwołają się do własnych doświadczeń i wzmocnią relacje między najbliższymi. Równocześnie artystyczne walory publikacji stanowią świetne wprowadzenie do estetyki oraz ilustracji książkowej. Zarówno zawarte w pierwszej części „Królowej kolorów” rozwiązania formalne, jak i otwarcie na aktywność artystyczną odbiorcy/twórcy w części drugiej zachęcają do uruchomienia (i rozwoju!) zdolności manualnych, które posłużyć mogą lepszemu zrozumieniu znaczeń, jakie niesie sztuka, w tym sztuka obrazkowa.

W związku z tym warto zaznaczyć, że graficzne nowatorstwo „Królowej kolorów” nie kończy się bynajmniej na właściwej opowieści! Drugą połowę książki stanowi bowiem kilkadziesiąt stron, które czytelnik może zakreślić zgodnie z własnym upodobaniem. Kolejne rozkładówki prezentują uproszczone ilustracje z tytułową bohaterką w roli głównej, uzupełnione lakonicznymi zdaniami, takimi jak: „Na czym jedzie Mazalda? Wokół unoszą się tumany kurzu. A może ona leci? Z kim?”. To w gestii odbiorcy – a właściwe twórcy – pozostaje wypełnienie, za pomocą wszelkich dostępnych środków, białej przestrzeni. Opowieść poprzedzająca część aktywnościową z pewnością pomoże dobrać odpowiednie środki wyrazu i kolory, które uzupełnią kolejne sceny z życia Mazaldy. Dzięki temu czytelnik/współtwórca książki nie tylko aktywnie uczestniczy w kreowaniu świata „Królowej kolorów”, ale może też rozwinąć swoją wrażliwość artystyczną.

Książka Bauer to dzieło hybrydyczne i nieoczywiste na wielu poziomach. Forma książki obrazkowej łącząca klasyczną narrację z częścią aktywnościową z powodzeniem trafi na grunt współczesnego odbiorcy, którego z pewnością zaintryguje też warstwa estetyczna. Współistnienie czarnego konturu, białej przestrzeni i występujących co rusz mocnych plam barwnych gwarantuje emocjonujące i stymulujące estetyczne doznanie. Na koniec wreszcie ładunek emocjonalny, z którym czytelnika zostawia opowieść o Mazaldzie, może okazać się dobrym punktem wyjścia do rozmowy, zwłaszcza z dzieckiem, dla którego temat emocji może okazać się wyjątkowo trudny.

 

Przypisy:

[1] Stopka polskiego wydania informuje, że jest to tłumaczenie „Meine Königin der Farben” Bauer, a więc wydanej w 2018 roku rozszerzonej wersji „Die Königin der Farben” [1998], choć w nocie copyright widnieje data 1998. W wersji pierwotnej [1998] czytelnik dysponował wyłącznie opowieścią stworzoną przez Bauer, natomiast w rozszerzeniu wydanym pod nieco zmienionym tytułem [2018] po historii właściwej dodano kilkanaście rozkładówek do kolorowania przez czytelnika.

Książka:

Jutta Bauer, „Królowa kolorów”, przeł. Anna Kierejewska, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2021.

Proponowany wiek odbiorcy: 4+

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 656

(31/2021)
3 sierpnia 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj