Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Idiom Kundery

Idiom Kundery

Artur Hellich

Co jest najciekawszym sekretem pisarskiego warsztatu Kundery? To, jak konstruował postaci literackie, bo z tego zawsze słynął – wystarczało mu kilka akapitów, czasem tylko parę zdań, by powołać do istnienia wiarygodnego bohatera, z którym łatwo się utożsamić.

Nie pamiętam, jak trafiłem na Kunderę po raz pierwszy. Chyba czytałem go jeszcze w liceum. Na warszawskiej polonistyce przerabialiśmy „Nieśmiertelność” (w ramach seminarium z narratologii), poza tym o czeskim pisarzu raczej się nie mówiło. Kilka osób z mojego roku znało jego powieści, zwłaszcza „Nieznośną lekkość bytu”. Kundera miał swoich fanów, ale miał też przeciwników, którzy zarzucali mu nadmierny sentencjonalizm, a nawet coelhowskie frazesy (niektóre zdania wyjęte z kontekstu jego powieści mogą tworzyć takie wrażenie). Wydaje mi się, że autor „Śmiesznych miłości” dorobił się na polonistyce łatki pisarza, którego czyta się raczej w młodym wieku (tak jak Hessego czy Salingera). Nie jest to oczywista klasyfikacja w przypadku pisarza, który tworzył prozę jawnie awangardową, erudycyjną i zmuszającą do lektury powolnej, dawkowanej.

Dla mnie i dla moich rówieśników (dziś trzydziestoparolatków) Kundera był już autorem z kanonu literatury światowej. Istniał poza czasem i historią. Komunizm, Praska Wiosna, emigracja polityczna i idea Europy Środkowej były tylko tłem dla Naprawdę Ważnych konfliktów egzystencjalnych, w które popadali bohaterowie. A Kundera potrafił pisać o tych konfliktach inaczej niż wszyscy – bezpruderyjnie, precyzyjnie, dosadnie. O seksie, o wstydzie i dumie, o klęsce miłości, o ambicjach i ich śmieszności. Wobec jego charyzmy byłem bezradny, ulegałem jak efeb. Czekałem, aż egzystencja, historia i polityka przemielą mnie, jak to robiły z jego powieściowymi postaciami. A wtedy znajdę się po drugiej stronie Granicy, za którą nie ma już powrotu do dawnej naiwności, lecz w zamian pojawia się szansa na twórczość własną.

Później dostrzegłem w Kunderze wcielenie humanistycznego ideału poeta doctus; pisarza i zarazem uczonego, który posiada własną koncepcję literatury. W kolejnych tomach esejów autor „Żartu” stworzył sugestywną teorię powieści nowoczesnej i obsadził jej kanon od Cervantesa po Gombrowicza, ale przede wszystkim ujawnił sekrety własnego warsztatu literackiego. Szczególnie ciekawe jest to, jak konstruował postaci literackie, bo z tego zawsze słynął – wystarczało mu kilka akapitów, czasem tylko parę zdań, by powołać do istnienia wiarygodnego bohatera, z którym łatwo się utożsamić. Było to możliwe dzięki radykalnej redukcji opisów wyglądu postaci, portretów psychologicznych, całego milieu. W zamian Kundera wydobywał to, co stanowiło o istocie danej sytuacji egzystencjalnej, w której bohater się znalazł. Być może autor znanych pastiszów, Grzegorz Uzdański, zdecyduje się kiedyś napisać tekst pt.: „Jak Milan Kundera napisałby «Lalkę» Bolesława Prusa”. „Lalka” Kundery –  mówię to jako miłośnik arcydzieła Prusa – na pewno byłaby dużo krótsza.

Skądinąd sam Kundera, gdy prowadził zajęcia z literatury w Pradze, kazał swoim studentom pisać „dalsze ciągi” fragmentów arcydzieł literatury światowej. Uważał, że to najlepszy sposób, by uchwycić wyjątkowość danego autora. Jakiś czas później sytuacja polityczna i życiowa zmusiły go do zarabiania poprzez pisanie horoskopów pod pseudonimem (jako dysydentowi nie pozwalano mu legalnie pracować). Racjonalista, jakim Kundera zawsze był, nie mógł podejść do tego zadania inaczej niż w formie wyrafinowanego żartu. Prawdziwym żartem okazało się jednak to, że horoskopy przyciągnęły zbyt dużą uwagę czytelników i ostatecznie wyszło na jaw, że ich autorem jest znany pisarz. Kundera stracił pracę. Nie czytałem tych horoskopów i nie wiem, czy zostały gdzieś przedrukowane. Ale teraz myślę, że gdybym miał prowadzić zajęcia o Kunderze, zacząłbym omawianie jego twórczości właśnie od nich. Literacki idiom, który zdradził kiedyś czeskiego pseudoastrologa, jest być może właśnie tym, co zapewnia mu teraz trwałe miejsce w historii literatury.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 758

(29/2023)
19 lipca 2023

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj