„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

NAJNOWSZE ARTYKUŁY
  • Matyja
  • BALCEROWICZ
  • ZIMMERMANN
  • KONIECZNY

Wieczne sieroty po Tusku. Co dalej z opozycją?

Szanowni Państwo!

Trudno o obrazek, który powiedziałby więcej o kondycji rodzimej polityki i o nas samych. Przyjazd Donalda Tuska do Warszawy wywołał falę skrajnych emocji – na byłego premiera czekały na Dworcu Centralnym gęste tłumy zwolenników i przeciwników. Media na żywo relacjonowały jego podróż z Sopotu. Na wąskim peronie zmuszone były zmieścić się – co urasta do rangi symbolu – „dwie Polski”, dwa mocno skonfliktowane obozy polskiej polityki. Jedna strona odśpiewywała szefowi Rady Europejskiej gromkie „sto lat”, druga – wysoko unosiła transparent z sylwetką byłego premiera w pasiaku za kratami. Skandowane „Tusku, musisz!” mieszało się ze „zdrajcą” i „hańbą”. Przybyła również grupa byłych współpracowników Tuska z Ewą Kopacz na czele.

Co godne przypomnienia, nie tak dawno powrót innego polskiego polityka, nota bene także z Brukseli, także wywoływał emocje. Ale chociaż to Beatę Szydło witało na lotnisku z kwiatami kierownictwo PiS-u, bohaterem tej historii również był… Donald Tusk, właśnie wybrany na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, oraz Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości próbował kreować nastrój triumfu – co w zestawieniu z realnym blamażem rządu wywołało falę prześmiewczych komentarzy. Na śmieszność narazili się jednak również ci, u których przyjazd Tuska wywołał potok analogii wybiegających daleko w przeszłość. Wskazywano podobieństwa z przyjazdami Paderewskiego do Poznania lub Piłsudskiego do Warszawy.

Można odnieść wrażenie, że z której strony nie spojrzeć, w centrum polskiej polityki znajduje się były lider PO, a tuż za nim aktualny lider PiS-u. Nic innego wydaje się nie mieć znaczenia. Nowe partie polityczne, różnice programowe, wizje przyszłości. Zawsze wracamy do punktu wyjścia – sporu dwóch panów, w którym wymiar osobisty i polityczny splecione są nierozerwalnie.

Co te emocje, wywoływane przez wciąż tych samych aktorów politycznych, mówią nam o polskiej polityce? Czy są to emocje rzeczywiste, czy jedynie medialne kreacje, umiejętnie nakręcane przez media i głównych aktorów? Jeśli prawdziwa jest ta pierwsza odpowiedź, oznaczałoby to, że w polskiej polityce przez ostatnich kilkanaście miesięcy niewiele się zmieniło. Na lokalnej scenie politycznej „zostali nawet nie drugoligowcy, ale trampkarze”, mówił Robert Krasowski w rozmowie przeprowadzonej zaraz po objęciu władzy przez PiS. „Donald Tusk wyrzucił z partii wszystkich samców alfa, a potem partię i państwo zostawił Ewie Kopacz, politykowi o niewielkim talencie. Szydło i Duda mają doświadczenie jeszcze mniejsze od niej, a może także mniejsze umiejętności. Nikt nie wywalczył sobie władzy, wszyscy ją dostali w prezencie od graczy silniejszych do siebie. [...] Poziom gry jest tak niski, że można dołączyć nawet prosto z ulicy. Muzyk, ekonomista, gaduła wiecowy. Wchodzą tu ludzie, którzy w polityce są od kilku dni”.

Kolejne miesiące zdają się potwierdzać tę diagnozę. Ostatnio Platforma wyraźnie wychodzi z założenia, że w Polsce wybory przede wszystkim się przegrywa, nie wygrywa. Wystarczy więc poczekać, aż PiS zacznie kruszeć pod ciężarem własnych błędów, obietnic i wpadek, a wyborcy sami wrócą do największej partii opozycyjnej.

„Nie jest to partia, która zbuduje cokolwiek na ofercie programowej. Ona chce po raz kolejny stać się anty-PiS-em”, mówi politolog Rafał Matyja w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim. „Strategia Grzegorza Schetyny polega na tym, żeby wyssać co się da z elektoratu Nowoczesnej i zostać główną alternatywą wobec Prawa i Sprawiedliwości. Liczy, że w takich warunkach potencjalni wyborcy mniejszych partii zagłosują na PO, bo tylko ona gwarantuje sukces”.

Skutki tej strategii będą jednak dla polskiej polityki opłakane. „Po ewentualnej przegranej PiS-u w wyborach wahadło zdecydowanie wychyli się w drugą stronę. Dzisiejsze nowe kadry będą bezwzględnie odsuwane od władzy na wszystkich szczeblach. Z wyjątkiem socjalnych rozwiązań typu 500+ większość reform czy pseudoreform zostanie cofnięta bez względu na koszty. To będzie negatyw polityki PiS-u”, pisał niedawno redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, Jarosław Kuisz. „Zgodnie z logiką odwetu na stanowiska powrócą ci sami, czy podobni, słabi merytorycznie ministrowie [...]. Byle tylko ktoś reprezentował retorycznie linię anty-PiS, wszystko będzie wybaczone i zapomniane. Będzie to zaproszenie dla wszelkiej maści politycznych konformistów. Po raz kolejny odbywać się będzie «odzyskiwanie» Rzeczypospolitej”.

Gdzie w takim razie szukać nadziei na lepszą opozycję? „Z programów partii politycznych, które miałem okazję przeczytać, najlepszy jest program Nowoczesnej”, przekonuje Leszek Balcerowicz, który od początku kibicuje tej partii. Jednocześnie zachęca jednak ugrupowanie Ryszarda Petru do ścisłej współpracy z Platformą. „Z moich spotkań z ludźmi w całej Polsce wynika, że są ogromne oczekiwania mocniejszej współpracy opozycji. I uważam, że to jest słuszne oczekiwanie. PO i Nowoczesna nie muszą rezygnować z rywalizacji. Ale muszą pokazać, zgodnie z prawdą, że głównym zagrożeniem dla Polski jest PiS”.

To ciekawe słowa, zwłaszcza w kontekście ostatnich wypowiedzi Ryszarda Petru. Wynika z nich, że to właśnie położenie nacisku na walkę z partią Jarosława Kaczyńskiego jest powodem drastycznego spadku notowań Nowoczesnej. „Przez ostatnie miesiące mieliśmy głównie przekaz antypisowski, co było błędem”, mówił Petru „Newsweekowi”.

Na odróżnienie się od innych podmiotów stawiają za to konsekwentnie działacze partii Razem – konsekwentnie odmawiając udziału we wspólnych akcjach opozycji. Ale i w tym wypadku wyniki ich pracy na razie nie znajdują odbicia w sondażach. Dlaczego? „Nie powinniśmy zakładać, że obecny wynik Razem – na poziomie 3–4 proc. – wynika z tego, że reszta społeczeństwa nie przyjęła naszej oferty. My jesteśmy wciąż na tym etapie, kiedy musimy się z tą ofertą przebijać”, mówią Maciej Konieczny i Julia Zimmermann w rozmowie z Adamem Puchejdą i Jakubem Bodzionym.

To być może prawda, ale słaba rozpoznawalność Razem to nie jedyny problem. Wspomniany już Rafał Matyja twierdzi, że na partię Jarosława Kaczyńskiego głosują trzy zachodzące na siebie grupy wyborców – ci, dla których PiS jest partią najbliższą Kościołowi; przeciwnicy dawnych „elit”, których obecne czystki kadrowe cieszą, oraz właśnie wyborcy socjalni. Razem może odbić PiS-owi jedynie tę ostatnią grupę. Jak jednak zamierza przebić ofertę partii, która dokonała największych transferów socjalnych w historii III RP? I co jeszcze ważniejsze, jak to zrobić, nie zyskując wizerunku partii kompletnie nieodpowiedzialnej ekonomicznie?

Jeśli wysiłki Razem, Nowoczesnej i innych ugrupowań, które mogą się jeszcze pojawić przed wyborami, spełzną na niczym, nie będzie to – wbrew często powtarzanym sloganom – dowód „zabetonowania” polskiej sceny politycznej. Polska scena polityczna jest otwarta i podatna na wstrząsy, jak mało która w Europie. Błyskotliwe sukcesy Pawła Kukiza, Adriana Zandberga i Ryszarda Petru są tego najlepszym dowodem. Miarą politycznej wielkości nie jest jednak jednorazowy sukces, lecz zdolność do wzmocnienia się po wyborach.

Zapraszamy do lektury!
Redakcja „Kultury Liberalnej”

Koncepcja Tematu Tygodnia: Redakcja.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Adam Puchejda, Jakub Bodziony, Jagoda Grondecka, Filip Rudnik.

Korekta: Marta Bogucka, Dominika Kostecka, Kira Leśków, Ewa Nosarzewska, Anna Olmińska.

 

Fot. Unsplash [cc0] Źródło: Pixabay.com

Szanowni Państwo!

Trudno o obrazek, który powiedziałby więcej o kondycji rodzimej polityki i o nas samych. Przyjazd Donalda Tuska do Warszawy wywołał falę skrajnych emocji – na byłego premiera czekały na Dworcu Centralnym gęste tłumy zwolenników i przeciwników. Media na żywo relacjonowały jego podróż z Sopotu. Na wąskim peronie zmuszone były zmieścić się – co urasta do rangi symbolu – „dwie Polski”, dwa mocno skonfliktowane obozy polskiej polityki. Jedna strona odśpiewywała szefowi Rady Europejskiej gromkie „sto lat”, druga – wysoko unosiła transparent z sylwetką byłego premiera w pasiaku za kratami. Skandowane „Tusku, musisz!” mieszało się ze „zdrajcą” i „hańbą”. Przybyła również grupa byłych współpracowników Tuska z Ewą Kopacz na czele.

Co godne przypomnienia, nie tak dawno powrót innego polskiego polityka, nota bene także z Brukseli, także wywoływał emocje. Ale chociaż to Beatę Szydło witało na lotnisku z kwiatami kierownictwo PiS-u, bohaterem tej historii również był… Donald Tusk, właśnie wybrany na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, oraz Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości próbował kreować nastrój triumfu – co w zestawieniu z realnym blamażem rządu wywołało falę prześmiewczych komentarzy. Na śmieszność narazili się jednak również ci, u których przyjazd Tuska wywołał potok analogii wybiegających daleko w przeszłość. Wskazywano podobieństwa z przyjazdami Paderewskiego do Poznania lub Piłsudskiego do Warszawy.

Można odnieść wrażenie, że z której strony nie spojrzeć, w centrum polskiej polityki znajduje się były lider PO, a tuż za nim aktualny lider PiS-u. Nic innego wydaje się nie mieć znaczenia. Nowe partie polityczne, różnice programowe, wizje przyszłości. Zawsze wracamy do punktu wyjścia – sporu dwóch panów, w którym wymiar osobisty i polityczny splecione są nierozerwalnie.

Co te emocje, wywoływane przez wciąż tych samych aktorów politycznych, mówią nam o polskiej polityce? Czy są to emocje rzeczywiste, czy jedynie medialne kreacje, umiejętnie nakręcane przez media i głównych aktorów? Jeśli prawdziwa jest ta pierwsza odpowiedź, oznaczałoby to, że w polskiej polityce przez ostatnich kilkanaście miesięcy niewiele się zmieniło. Na lokalnej scenie politycznej „zostali nawet nie drugoligowcy, ale trampkarze”, mówił Robert Krasowski w rozmowie przeprowadzonej zaraz po objęciu władzy przez PiS. „Donald Tusk wyrzucił z partii wszystkich samców alfa, a potem partię i państwo zostawił Ewie Kopacz, politykowi o niewielkim talencie. Szydło i Duda mają doświadczenie jeszcze mniejsze od niej, a może także mniejsze umiejętności. Nikt nie wywalczył sobie władzy, wszyscy ją dostali w prezencie od graczy silniejszych do siebie. [...] Poziom gry jest tak niski, że można dołączyć nawet prosto z ulicy. Muzyk, ekonomista, gaduła wiecowy. Wchodzą tu ludzie, którzy w polityce są od kilku dni”.

Kolejne miesiące zdają się potwierdzać tę diagnozę. Ostatnio Platforma wyraźnie wychodzi z założenia, że w Polsce wybory przede wszystkim się przegrywa, nie wygrywa. Wystarczy więc poczekać, aż PiS zacznie kruszeć pod ciężarem własnych błędów, obietnic i wpadek, a wyborcy sami wrócą do największej partii opozycyjnej.

„Nie jest to partia, która zbuduje cokolwiek na ofercie programowej. Ona chce po raz kolejny stać się anty-PiS-em”, mówi politolog Rafał Matyja w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim. „Strategia Grzegorza Schetyny polega na tym, żeby wyssać co się da z elektoratu Nowoczesnej i zostać główną alternatywą wobec Prawa i Sprawiedliwości. Liczy, że w takich warunkach potencjalni wyborcy mniejszych partii zagłosują na PO, bo tylko ona gwarantuje sukces”.

Skutki tej strategii będą jednak dla polskiej polityki opłakane. „Po ewentualnej przegranej PiS-u w wyborach wahadło zdecydowanie wychyli się w drugą stronę. Dzisiejsze nowe kadry będą bezwzględnie odsuwane od władzy na wszystkich szczeblach. Z wyjątkiem socjalnych rozwiązań typu 500+ większość reform czy pseudoreform zostanie cofnięta bez względu na koszty. To będzie negatyw polityki PiS-u”, pisał niedawno redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, Jarosław Kuisz. „Zgodnie z logiką odwetu na stanowiska powrócą ci sami, czy podobni, słabi merytorycznie ministrowie [...]. Byle tylko ktoś reprezentował retorycznie linię anty-PiS, wszystko będzie wybaczone i zapomniane. Będzie to zaproszenie dla wszelkiej maści politycznych konformistów. Po raz kolejny odbywać się będzie «odzyskiwanie» Rzeczypospolitej”.

Gdzie w takim razie szukać nadziei na lepszą opozycję? „Z programów partii politycznych, które miałem okazję przeczytać, najlepszy jest program Nowoczesnej”, przekonuje Leszek Balcerowicz, który od początku kibicuje tej partii. Jednocześnie zachęca jednak ugrupowanie Ryszarda Petru do ścisłej współpracy z Platformą. „Z moich spotkań z ludźmi w całej Polsce wynika, że są ogromne oczekiwania mocniejszej współpracy opozycji. I uważam, że to jest słuszne oczekiwanie. PO i Nowoczesna nie muszą rezygnować z rywalizacji. Ale muszą pokazać, zgodnie z prawdą, że głównym zagrożeniem dla Polski jest PiS”.

To ciekawe słowa, zwłaszcza w kontekście ostatnich wypowiedzi Ryszarda Petru. Wynika z nich, że to właśnie położenie nacisku na walkę z partią Jarosława Kaczyńskiego jest powodem drastycznego spadku notowań Nowoczesnej. „Przez ostatnie miesiące mieliśmy głównie przekaz antypisowski, co było błędem”, mówił Petru „Newsweekowi”.

Na odróżnienie się od innych podmiotów stawiają za to konsekwentnie działacze partii Razem – konsekwentnie odmawiając udziału we wspólnych akcjach opozycji. Ale i w tym wypadku wyniki ich pracy na razie nie znajdują odbicia w sondażach. Dlaczego? „Nie powinniśmy zakładać, że obecny wynik Razem – na poziomie 3–4 proc. – wynika z tego, że reszta społeczeństwa nie przyjęła naszej oferty. My jesteśmy wciąż na tym etapie, kiedy musimy się z tą ofertą przebijać”, mówią Maciej Konieczny i Julia Zimmermann w rozmowie z Adamem Puchejdą i Jakubem Bodzionym.

To być może prawda, ale słaba rozpoznawalność Razem to nie jedyny problem. Wspomniany już Rafał Matyja twierdzi, że na partię Jarosława Kaczyńskiego głosują trzy zachodzące na siebie grupy wyborców – ci, dla których PiS jest partią najbliższą Kościołowi; przeciwnicy dawnych „elit”, których obecne czystki kadrowe cieszą, oraz właśnie wyborcy socjalni. Razem może odbić PiS-owi jedynie tę ostatnią grupę. Jak jednak zamierza przebić ofertę partii, która dokonała największych transferów socjalnych w historii III RP? I co jeszcze ważniejsze, jak to zrobić, nie zyskując wizerunku partii kompletnie nieodpowiedzialnej ekonomicznie?

Jeśli wysiłki Razem, Nowoczesnej i innych ugrupowań, które mogą się jeszcze pojawić przed wyborami, spełzną na niczym, nie będzie to – wbrew często powtarzanym sloganom – dowód „zabetonowania” polskiej sceny politycznej. Polska scena polityczna jest otwarta i podatna na wstrząsy, jak mało która w Europie. Błyskotliwe sukcesy Pawła Kukiza, Adriana Zandberga i Ryszarda Petru są tego najlepszym dowodem. Miarą politycznej wielkości nie jest jednak jednorazowy sukces, lecz zdolność do wzmocnienia się po wyborach.

Zapraszamy do lektury!
Redakcja „Kultury Liberalnej”

Koncepcja Tematu Tygodnia: Redakcja.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Adam Puchejda, Jakub Bodziony, Jagoda Grondecka, Filip Rudnik.

Korekta: Marta Bogucka, Dominika Kostecka, Kira Leśków, Ewa Nosarzewska, Anna Olmińska.

Nr 433

(17/2017)
24 kwietnia 2017

Fot.Neypomuk-Studios[cc0]  Źródło: Pixabay.com

Z Rafałem Matyją rozmawia Łukasz Pawłowski

Polityka nie jest zabetonowana

Nie widzę zjawisk – być może dlatego, że mieszkam i pracuję poza Warszawą – które mówiłyby mi, że istnieje jakieś ogromne napięcie społeczne, a ludzie wyraźnie dzielą się na zwolenników PiS-u i anty-PiS. Te postawy…
Nie widzę zjawisk – być może dlatego, że mieszkam i pracuję poza Warszawą – które…
Fot. DanielSchwen [CC-BY-SA-3.0]  Źródło: Wikimedia Commons

Z Leszkiem Balcerowiczem rozmawia Łukasz Pawłowski

Najgorszy możliwy scenariusz

„Szczególnie ważne jest, by w sprawach zasadniczych opozycja była razem. PO i Nowoczesna nie muszą rezygnować z rywalizacji. Ale muszą pokazać, zgodnie z prawdą, że głównym zagrożeniem dla Polski jest PiS i że temu razem…
„Szczególnie ważne jest, by w sprawach zasadniczych opozycja była razem. PO i Nowoczesna nie muszą…
Fot. Predra6 [cc0] 
 Źródło: Pixabay.com

Z Maciejem Koniecznym i Julią Zimmermann rozmawiają Adam Puchejda i Jakub Bodziony

Recepta na PiS

Prawicowi populiści nie pojawili się znikąd. Są rezultatem trwającego kryzysu demokracji, wywołanego przez obecne elity. Państwa nie są w stanie realizować codziennych potrzeb ludzi i na tym gruncie rosną postaci pokroju Le Pen i Kaczyńskiego.
Prawicowi populiści nie pojawili się znikąd. Są rezultatem trwającego kryzysu demokracji, wywołanego przez obecne elity.…
Budynek Konwersatorium Muzycznego (Odeionu), Fot. P. Jaworowicz

Przemysław Strożek

Wszechobecne continuum. Documenta 14 w Atenach

Odbywające się od 1955 r. Documenta to jeden z najważniejszych światowych przeglądów sztuki współczesnej. Pierwsza połowa tegorocznej edycji, odbywająca się w Atenach, oferuje wizje nierzadko poruszające, nie potrafi jednak uniknąć wyraźnego schematyzmu.

Odbywające się od 1955 r. Documenta to jeden z najważniejszych światowych przeglądów sztuki współczesnej. Pierwsza…

Lec_IKONKA

Piotr Kieżun

Od awangardy do ascezy. O przedwojennym tomie „Barwy” Stanisława Jerzego Leca

„Barwy” to dziwny debiut. W 1933 r. ukazują się „Poemat o czasie zastygłym” Miłosza i „Pamiętnik z okresu dojrzewania” Gombrowicza. To czas indywidualistów, którzy wykraczają poza wszelkie literackie programy. Na tym tle tom Leca wygląda,…

„Barwy” to dziwny debiut. W 1933 r. ukazują się „Poemat o czasie zastygłym” Miłosza i…

IKONKA (1)

Agnieszka Doberschuetz

Chora recenzja, czyli zdrowe podejście do najpopularniejszych schorzeń. O książce „Chore historie” [KL Dzieciom]

Wiosna to okres psychofizycznego przesilenia i ostatnich sezonowych przypadłości: przeziębienie w pierwsze ciepłe dni obezwładnia silniej niż wirusówka zimą. Pocieszyć się można „Chorymi historiami” Gosi Kulik i Tomka Żarneckiego – okazuje się, że mogło być…

Wiosna to okres psychofizycznego przesilenia i ostatnich sezonowych przypadłości: przeziębienie w pierwsze ciepłe dni obezwładnia…

Fot. Pexels.com [cc0]

Weronika Bulicz

Kulinarna (słowo)twórczość

O tym, jak kuchnia oddziałuje na język, przekonujemy się codziennie. Pod jej wpływem zmienia się również i język polski.

O tym, jak kuchnia oddziałuje na język, przekonujemy się codziennie. Pod jej wpływem zmienia się…

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

ŚRODOWY FELIETON

[Z miasta] Termomodernizacja, czyli zbrodnia dla budynku i dla przestrzeni miejskiej

Zjawisko wadliwych termomodernizacji jest tylko jednym z symptomów naszej bezradności wobec schedy po PRL-u, której elementem są duże modernistyczne blokowiska. Debata na ich…

WTORKOWY FELIETON

[Pęknięcia] Konsumpcjonizm

Czas pracy naśladuje czas konsumowania. Ma być radosny, pełen niespodzianek i wyzwań. Miejsce pracy staje się siecią społecznych znajomości. Między konsumentem a pracownikiem…

WAŻNE TEMATY

FELIETONY

[Z miasta] Termomodernizacja, czyli zbrodnia dla budynku i dla przestrzeni miejskiej

Zjawisko wadliwych termomodernizacji jest tylko jednym z symptomów naszej bezradności wobec schedy po PRL-u, której elementem…

[Pęknięcia] Konsumpcjonizm

Czas pracy naśladuje czas konsumowania. Ma być radosny, pełen niespodzianek i wyzwań. Miejsce pracy staje się…

[Feminizując] Irlandia w drodze do liberalizacji prawa antyaborcyjnego

Irlandia dokonała właśnie pierwszego kroku w kierunku liberalizacji dotychczasowego radykalnie restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego.

[Polska] O co chodzi w rządach PiS-u?

Zgodnie z PiS-owską diagnozą problemów Rzeczpospolitej, aby naprawić III RP nie wystarczy po prostu dokonać pragmatycznych…

[Chiny] Walka z korupcją? W imię ludu!

Żadne małe kłamstewka, tylko porządne wielopiętrowe intrygi, oszustwa i gigantyczne pieniądze. Pewnie dzięki tym zaletom najnowszy…

[Feminizując] Radny PiS-u, który bije żonę, to też człowiek

Rafał Piasecki, radny PiS-u, który bije żonę, nie jest wyjątkiem – potworem – ale dość typowym…

Obserwatorium Debaty Publicznej

PRZEJDŹ DO OBSERWATORIUM

WYDARZENIA KULTURY LIBERALNEJ

20-22 kwietnia 2017

19.00

MiTo, Poddasze Kultury

Warszawa

24 marca (piątek)

18.00

Poddasze Kultury

ul. Chmielna 15/9

22 marca

18.00

Poddasze Kultury

ul. Chmielna 15/9