„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Razem w piekle...

Razem w piekle czy samemu w raju? Wokół filmu „Wszyscy albo nikt”

Sylwia Surdykowska

Cheiron, francuski komik irańskiego pochodzenia oraz reżyser filmu „Wszyscy albo nikt” swobodnie balansuje miedzy dramatem i komizmem. Jego opowieść o podróży z Bliskiego Wschodu do Europy stanowi poetycką metaforę aktualnych problemów emigracji oraz ponadczasowa pochwała życia we wspólnocie.

Nagrodzony za najlepszy debiut Cezarem 2016 film „Wszyscy albo nikt” to francuska produkcja sięgająca do korzeni irańskiej sztuki. Reżyserem, autorem scenariusza i zarazem odtwórcą głównej roli jest Cheiron (prawdziwe nazwisko Manuczehr vel Nuszi Tabib) – popularny francuski komik irańskiego pochodzenia. Urodził się 21 listopada 1982 r. w Teheranie, czyli około dwa lata po obaleniu szacha Mohammada Rezy Pahlawiego i przejęciu władzy przez imama Chomeiniego.

Głównym wątkiem fabularnym jest historia rodziców reżysera, a zwłaszcza ojca, Hibata Tabiba. Wiernie przenosząc na ekran losy własnej rodziny, reżyser snuje ciepłą, pełną mądrości i nadziei opowieść, która porusza trudne tematy dotyczące prześladowań politycznych w Iranie, nielegalnej emigracji oraz życia na uchodźstwie. Obraz Cheirona prowokuje do namysłu oraz weryfikacji utrwalonych w świecie zachodnim stereotypowych przekonań dotyczących Iranu i jego mieszkańców, pozycji kobiet w społeczeństwach muzułmańskich czy zdolności adaptacyjnych imigrantów z Bliskiego Wschodu.

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

W poszukiwaniu ojca

Losy Hibata splatają się z burzliwym dla Iranu okresem dziejów: czasami rządów szacha, potem rewolucją 1979 r. i narodzinami Islamskiej Republiki. Jako pełen zapału i oddany młodzieńczym ideałom student prawa Hibat sympatyzuje z ruchem komunistycznym i angażuje się w działalność opozycyjną przeciw dyktaturze szacha. W konsekwencji na siedem lat trafia do więzienia. Mężczyzna daje się poznać jako krnąbrny, nieidący na ustępstwa więzień. Upór oraz wierność własnym przekonaniom skazuje go na tortury i karcer, ale ostatecznie pozwala mu opuścić więzienie wcześniej niż zakładał wyrok.

Po obaleniu reżimu szacha jego sytuacja w rodzącej się Islamskiej Republice Iranu wcale się nie poprawia. Tuż po przejęciu władzy przez Chomeiniego szybko okazuje się, że sympatycy komunizmu oraz innych niż islamska partii są prześladowani. W międzyczasie, podobnie jak wielu w tych czasach Irańczyków, Hibat, ukrywając się, wiedzie normalne życie. Takie stwierdzenie może dziwić. Czy czasy prześladowania i normalność mogą iść w parze? Otóż w Iranie, kraju sprzeczności i paradoksów Irańczycy przez setki lat, żyjąc pod obcym panowaniem, w warunkach ograniczeń i zakazów stali się mistrzami kamuflażu, mylenia tropów i omijania niedogodności. Jest tak dziś, tak też było podczas wojny iracko-irańskiej oraz w latach młodości Hibata, który pomimo prześladowań zakochuje się, żeni i zostaje ojcem.

Nielegalna ucieczka przez górzyste tereny Iranu i Turcji dziś może być metaforą historii tysięcy uciekinierów z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu.

Sylwia Surdykowska

Ostatecznie sytuacja staje się na tyle groźna, że mężczyzna decyduje się na ucieczkę z Iranu. On i jego żona Fereszte wraz z kilkumiesięcznym Cheironem nielegalnie opuszczają kraj. Rodzina osiada we Francji, gdzie napotyka na typowe problemy, z którymi borykają się imigranci. Ich losy odzwierciedlają sytuację tysięcy Irańczyków, którzy po zwycięstwie rewolucji 1979 r., zmuszeni byli do opuszczenia kraju. Dość powiedzieć, że latach 80. Iran znajdował się w pierwszej dziesiątce krajów świata, z których przybywało na Zachód najwięcej uchodźców. Nielegalna ucieczka Hibata i Fereszte przez górzyste tereny Iranu i Turcji, niemal w całości pieszo, opisuje losy wielu z nich, a dziś może być też metaforą historii tysięcy uciekinierów z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu.

wszyscy_2

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

Wspólnoty emigracyjne

Opowieść o rodzinie Cheirona stanowi oś, wokół której reżyser z dużą lekkością, jakby mimochodem, kreuje świat prawd uniwersalnych, opowiadanych jednak ciągle w nowej formie i zmienionej nieco wersji. Przypomina o wadze relacji międzyludzkich, o tym, jak ważne jest dokonywanie właściwych wyborów, wierność własnym ideałom czy odwaga. Wydaje się jednak, że główna myśl tej opowieści zawiera się w maksymie, którą wypowiada Fereszte: „Lepiej być razem w piekle, niż samemu w raju”. W typowo irański sposób przez cytowanie przysłów lub fragmentów poezji bohaterka argumentuje, że na emigrację pojechać powinni całą rodziną albo w ogóle.

Reżyser z finezją przypomina sens tej maksymy wielokrotnie na przestrzeni całego filmu. Skupia się na ukazywaniu międzyludzkich więzi i emocji, takich jak czułość, troska, szacunek czy wdzięczność. Bowiem to właśnie emocje, którymi ludzie się wzajemnie obdarzają, są dla Irańczyków najważniejsze. Ta emocjonalność przejawia się w codziennych kontaktach interpersonalnych. Każdy zwrot grzecznościowy, a jest ich w języku perskim naprawdę wiele, służy temu, aby okazać drugiej osobie szacunek, a w konsekwencji wzbudzić w niej dobre samopoczucie. Taki kod kulturowy sprawia, że ludzie Zachodu nierzadko postrzegani są przez Persów jako oschli, zimni, a czasem nawet nieuprzejmi i źle wychowani. W kulturze perskiej mamy do czynienia z człowiekiem wrażliwym (z europejskiego punktu widzenia nadwrażliwym), a co za tym następuje koncentrującym się na odczuwaniu świata. Właściwą Irańczykowi postawę reżysera widać na przykład w scenach ukazujących relacje ojca i córki: Fereszte przebywająca nielegalnie w Turcji telefonuje do ojca. Ponieważ wszystkie rozmowy były rejestrowane przez władze nie może nic powiedzieć, milczy. Jednak właśnie w tej ciszy znajdują wyraz uczucia ojca i córki.

Kolejne sceny ukazujące relacje międzyludzkie dla Cheirona są sposobem dowodzenia, że bycie razem oraz trwanie wspólnoty, którą tworzy rodzina, jest wartością nadrzędną, podobnie bliskich więzi w rodzinie próżno szukać w świecie zachodnim. Reżyser nie lekceważy także wartości wspólnoty w innych środowiskach. Uwidacznia się to w scenach więziennych, opowiadających o relacjach imigrantów, działaczy opozycji, a nade wszystko przyjaciół. Reżyser filmu „Wszyscy albo nikt” podkreśla, że bycie razem nie tylko daje poczucie bezpieczeństwa i siłę do pokonywania przeciwności, nawet w najtrudniejszych warunkach, ale także nadaje sens życiu i umożliwia osiąganie celów pozornie niemożliwych do zrealizowania.

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

Wspólnotowego pejzażu filmu Cheirona dopełnia coraz bardziej aktualny temat imigrantów w Europie. Snując opowieść o rodzicach uciekających z Iranu, reżyser omawia problemy, z którymi przychodzi zmierzyć się ludziom zmuszonym do emigracji w różnych częściach globu. Mówi o trudnościach, na które napotykają w nowych warunkach kulturowych: o braku pieniędzy, poszukiwaniu pracy, nieznanych uchodźcom regulacjach prawnych, zagubieniu w obcej kulturze, poczuciu braku sensu. W filmie „Wszyscy albo nikt” przykładem tego kulturowego zderzenia stanowią kobiety z krajów muzułmańskich, które dopiero na emigracji dowiadują się o swoich prawach w małżeństwie; poznajemy też mężczyzn, którzy w nowych warunkach, mając niewielki wpływ na własne życie, pozostają na marginesie społeczeństwa i aby uzyskać jakiekolwiek poczucie kontroli, wchodzą w rolę rzezimieszków.

W odróżnieniu od nich postacie Hibata Tabiba i Fereszte dobitnie przypominają widzowi, że wśród uchodźców są także ludzie wykształceni, szybko dostosowujący się do nowych warunków kulturowych, zdolni pracować na rzecz kraju do którego przybyli. Dziś ojciec Cheirona jest we Francji cenionym prawnikiem, socjologiem i europejskim ekspertem ds. przemocy i mediacji.

Fereszte, przekonując małżonka, że na emigrację powinni udać się całą rodziną, spełnia właściwą irańskiej kobiecie rolę – chroni rodzinę, w tym przypadku przed rozłąką. Konstruując postać swojej matki, reżyser zwraca uwagę na specyficzną pozycję kobiet w społeczeństwie irańskim; obala przy tym stereotypy, które w świecie Zachodu narosły wokół tego tematu. W rzeczywistości irańskie kobiety często są silne, zdecydowane, wiedzą, co dla rodziny jest najlepsze; mężczyźni ich słuchają. Podróżując do Iranu, wielokrotnie spotykałam ludzi, którzy mogliby powtórzyć słowa wypowiadane w filmie przez mężczyzn wywodzących się z kręgu przyjaciół i rodziny Fereszte: „boimy się jej bardziej niż szacha”.

Jak podkreślają sami Irańczycy, aresztowanie matek dzieci zabitych w zamieszkach powyborczych w 2009 r. wywołałoby rewolucję.

Sylwia Surdykowska

Silną pozycję kobiet wielokrotnie doceniał rząd Islamskiej Republiki, który na przykład podczas wojny iracko-irańskiej wezwał Iranki do wspomożenia konfliktu zbrojnego. Znamienny jest również fakt, że dziś jedyną grupą, na której protesty i słowa krytyki rząd Iranu nie reaguje, są matki, których dzieci zginęły w zamieszkach powyborczych w 2009 r. Jak podkreślają sami Irańczycy, ich aresztowanie bądź jakakolwiek inna forma prześladowań wywołałaby rewolucję. Matki są bowiem w irańskim społeczeństwie świętością, z czego władze zdają sobie sprawę. Warto też dodać, że potencjał Iranek leży także w ich przedsiębiorczości. W warunkach daleko idących ograniczeń praw kobiet w ciągu pierwszych pięciu lat rewolucji reagowały one negatywnie na anulowanie korzystnych dla nich przedrewolucyjnych reform oraz utratę miejsc pracy. Wiele z nich poradziło sobie z tą sytuacją, znajdując zatrudnienie w sektorze prywatnym, niektóre zostały przedsiębiorcami i specjalistkami w szanowanych zawodach. Dziś około 70 proc. studentów stanowią właśnie kobiety.

Aktualne i ponadczasowe

Film porównywany jest do „Życie jest piękne” Roberto Benigniego. Przypomina również pod względem sposobu prowadzenia narracji głośne „Persepolis” irańskiej artystki Mardżan Satrapi. Jednak reżyser „Wszystkich albo nikogo” niczym zręczny perski poeta kreuje w swym w filmie świat prawd stałych i niezmiennych. Cheiron z rozmysłem dobiera środki artystyczne, budujące w filmie obraz irańskiego społeczeństwa. Decydując się na elementy dramatu i komedii, zachowuje między nimi równowagę. Wykorzystuje swój talent i doświadczenie komika. Z niesłychaną zręcznością i dystansem, poruszając bolesne i trudne tematy, posługuje się groteską, kpiną i żartem, który jednak nie jest wymierzony przeciwko żadnej grupie społecznej.

W Europie mało kto wie, że Irańczycy to naród poetów. To właśnie literatura od wieków kształtuje ich umysły i uczucia. Każdy Pers od wczesnego dzieciństwa zanurzony jest w poezji, przede wszystkim tej mistycznej (sufickiej) pochodzącej z czasów pomiędzy VIII a XV stuleciem. Poeci tego okresu wyjątkowo cenili umiejętność myślenia obrazami, posługiwania się wieloznacznością, dostrzegania wieloaspektowości rzeczywistości. Taki sposób rozumowania, który nie niesie informacji jednoznacznej, liniowej, umożliwiał budowanie obrazów poetyckich rozpiętych na wielu płaszczyznach, tworzenie całych akordów znaczeń i emocji na podobieństwo muzyki. Posługując się mnogością sensów i niedomówieniem ukrytym między słowami, poeci stawiali sobie zadanie wyrażania niezmiennych prawd i prawidłowości, uchwycenia ładu w chaosie rzeczywistości. Zmuszało to odbiorcę do poszukiwania ukrytych sensów, ciągłej gimnastyki umysłu.

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

Fot. Materiały prasowe Aurora Films

Tego rodzaju trening nie był w stanie jednak uchronić Iranu przed dyktaturą szacha czy też trudnymi dla społeczeństwa rządami Islamskiej Republiki, mimo że nawet jej przywódca – imam Chomejni – był autorem mistycznej poezji. Tego rodzaju ekspresja artystyczna obecna jest zatem w życiu każdego Irańczyka na co dzień. Umiejętność wyrecytowania z pamięci fragmentów klasycznej twórczości Moulany, Hafeza czy Sa’diego cechuje niemal każdego Persa. Irańskie przywiązanie do poezji i literatury, będące częścią tradycyjnego wykształcenia, praktykowanego tak w szkole jak i w domu, ma wiele konsekwencji. Z jednej strony wytworzyło w Irańczykach umiejętność myślenia i postrzegania świata w sposób wielopoziomowy; z drugiej – ukształtowało człowieka zdolnego do wzruszeń, o specyficznej wrażliwości na ludzkie sprawy.

Tę właściwą mistrzom perskiej literatury poetykę, pełną metafor i niejednoznaczności, odnajduję w obrazie Cheirona. Opowieść o jego rodzicach to historia ponadczasowa mówiąca o zmaganiach człowieka z losem, którą można rozważać i interpretować na różnych poziomach, odnosząc do innych niż irańskie społeczeństw, zarówno w sferze zobrazowanych uczuć oraz relacji międzyludzkich, jak i systemu wartości czy też zjawisk, takich jak dyktatura, problemy dysydentów, rola kobiet w społeczeństwach bliskowschodnich. Wydawałoby się, że są to tematy współczesne. Nic bardziej mylnego. Problemy te w perskiej literaturze są od wieków przetwarzane w nowy sposób, w odmiennej formie. W literaturze perskiej zjawisko to określa się mianem „baznewisi” – „pisania na nowo”. Irańska sztuka filmowa, w tym dzieło Cheirona, niewątpliwie kontynuuje tę tradycję.

 

Film:

„Wszyscy albo nikt”, reż. Cheiron, Francja, 2015.

 

*Ikona wpisu: fot. materiały prasowe Aurora Films

SKOMENTUJ

Nr 391

(27/2016)
5 lipca 2016

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail