0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Majdan okiem ukraińskich...

Majdan okiem ukraińskich i rosyjskich mediów

Viktoriia Zhuhan

W relacjonowaniu zmieniającej się szybko politycznej sytuacji na Ukrainie media stawiają na krótkie materiały informacyjne i sprawozdania na żywo. Głębsze analizy schodzą na dalszy plan. Większość ukraińskich i rosyjskich mediów zapomina o podstawowej dziennikarskiej zasadzie oddzielania opinii od informacji.

Media ukraińskie i rosyjskie można porównać pod względem reprezentowanej przez nie polityki medialnej oraz relacji ich właścicieli z rządzącymi. Z porównania wynika podział na dwie grupy: lojalne wobec władz i opozycyjne. Czytelnik zapyta: a co z mediami wolnymi, bezstronnymi, obiektywnymi? Ich istnienia niestety nie stwierdziliśmy.

Wyraźne różnice w podejściu są widoczne nawet po szybkim spojrzeniu na komunikaty analizowanych mediów. Co ciekawe, to stosunek do władzy jest tu głównym czynnikiem różnicującym – nie kraj, w którym dane medium funkcjonuje. A więc media opozycyjne w Rosji są bliższe opozycyjnym mediom ukraińskim niż uległemu dziennikarstwu rosyjskiemu. Opozycyjne media w obu krajach używają chociażby takich określeń, jak: „aktywiści, protestujący, przedstawiciele ruchów protestu, konflikt, konfrontacja”. Natomiast w mediach popierających władze usłyszymy o „radykałach, terrorystach, ekstremistach”, a wydarzenia określone zostaną jako „zamieszki, okupacja budynków, demolowanie Majdanu”.

Media lojalne wobec władz cytują głównie informacje prasowe prezydenta Janukowycza, przedstawicieli rządu oraz policji. Opozycyjni politycy czy protestujący również czasami dostają głos, ale o wiele rzadziej. Ich komentarze zwykle znajdziemy na końcu artykułu czy klipu – a wiadomo, że odbiorca nie zawsze czyta czy ogląda do końca. Media opozycyjne też pokazują stronę władz, cytując oficjalne komunikaty, ale uzupełniają je wypowiedziami protestujących i opozycji, często odwołując się do ich komunikacji w mediach społecznościach. Tylko w mediach opozycyjnych znajdujemy wiadomości o reakcji polityków zachodnich i protestach Ukraińców za granicą – ostatnio, o protestach podczas forum ekonomicznego w Davos.

Tam też treści są bardziej zróżnicowane: oprócz głównych wiadomości, pojawiają się dodatkowe informacje i historie, pisane specjalnie dla danego medium i nie powtarzające się gdzie indziej. Z kolei podczas czytania źródeł „lojalnych”, zauważa się natychmiast spójność tematów i sposobów przedstawienia informacji. W kilku z nich pojawił się na przykład ten sam materiał opatrzony nagłówkiem „Na Zachodzie uliczne zamieszki są szybko tłumione” podany w dość tendencyjny sposób. Często zaobserwować można różne sposoby dyskredytacji protestów i zniechęcania do udzielania im wsparcia czy uczestnictwa w nich – czasami bardzo poetyckie. Rosyjskia „Izwiestia” pisze: „Ze smrodu ognisk, ze zbiorowiska niemytych ciał, z tego śmietnika, które opozycja zorganizowała w centrum Kijowa, zmartwychwstaje starożytne przekleństwo tych stron: antysemityzm”.

Najbardziej drastyczne wydarzenia przebijają się przez cenzurę i trafiają do wszystkich mediów. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Viktoriia Zhuhan

Media opozycyjne powiadamiają o tych protestujących i dziennikarzach, którzy zginęli, zostali pobici albo porwani przez policję. Obywatelska stacja telewizyjna Hromadske.tv wiele razy pokazywała materiał, w którym policjanci katują młodego aktywistę, a portal „Ukraińska Prawda”, założony przez zaginionego Georgija Gongadze, opublikował wywiad z porwanym przez Berkut działaczem automajdanu (samochodowego odłamu protestu). Radio „Swoboda Ukraina” podaje cały czas aktualizowaną listę ofiar.

Ten sam temat jest obecny i w mediach popierających władzę. O ofiarach wspomina się, ale przy użyciu bezosobowych form językowych: „zostali zabici, zostali ranni”, bez wskazywania na Berkut czy policję. Mówi się o „ofiarach protestu” (a nie Berkutu). Ukraiński portal „Korrespondent” nie przyznaje, że na filmiku widoczni są policjanci – a tylko „osoby w mundurach policjantów”. Jednak, gdy mówi się o ofiarach wśród policji, wtedy giną one „zabite przez zwariowanych radykałów i bandytów” .

Materiałów analitycznych nadal jest niewiele, a w tych, które się pojawiły, dominują wymienione wcześniej tendencje. Rosyjski lojalny wobec władz kanał telewizyjny NTV przewiduje rozpad Ukrainy i potępia liberałów, którzy wspierają frakcję radykalną, a Piervy Kanal atakuje ukraińską opozycję za to, że nie zgodziła się na propozycję władz mającą chronić „przed realną groźbą rozpadu kraju”. Natomiast opozycyjne media na Ukrainie zwracają uwagę na to, że propozycje Janukowycza nie spełniają wymogów Majdanu. Rosyjski opozycyjny kanał „Dożd” pisze o tym, że „naród przestał wierzyć i władzom, i opozycji”.

Lojalne media piszą, że protestu nie wspiera większość mieszkańców Ukrainy, a opozycyjne cały czas aktualizują mapę, na której widać, że prawie wszystkie regiony już protestują.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 264

(4/2014)
28 stycznia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj