Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Bohater uformowany /...

Bohater uformowany / Bohater zredukowany. Na marginesie filmu „Karski i władcy ludzkości” Sławomira Grünberga

Iza Mrzygłód

Postać Jana Karskiego oraz jego dokonania podczas II wojny światowej stały się w ostatnich latach podstawowymi elementami polskiej narracji historycznej. Film Grünberga zręcznie zbiera w filmowy pomnik to, co dotychczas powiedziano o Bohaterze, nie tworząc jednak żadnej nowej wizji.

Kilka lat temu we Francji ukazała się powieść „Jan Karski” autorstwa Yannicka Haenela [1]. Rozpoczyna ją scena znana również ze słynnego filmu Claude’a Lanzmanna „Shoah”. Niegdysiejszy kurier Polskiego Państwa Podziemnego wraca w niej po trzydziestu latach do wojennych doświadczeń, ma podzielić się swoją historią jako świadek Zagłady i nagle, przy pierwszym zdaniu, ogarnia go panika, bierze oddech, nerwowo porusza ręką, zaczyna płakać: „Nie, nie wracam… nie… nie”. Próbuje zakryć dłonią twarz, wstaje i wychodzi z kadru. Tym poruszającym fragmentem z nagrania francuskiego reżysera rozpoczyna swój film również Sławomir Grünberg, polsko-amerykański (od 1981 r. w USA) dokumentalista, zdobywca nagrody Emmy. Jego „Karski i władcy ludzkości” to opowieść o „moralnym arystokracie”, którego historia „nosi znamiona przygód Jamesa Bonda”, jak mówi o bohaterze dokumentu jego biograf, historyk E. Thomas Wood.

Wykorzystanie na wstępie sceny z „Shoah” jest tylko jednym z zabiegów narracyjnych łączących film Grünberga z innymi przedstawieniami losów emisariusza. Gdy porównamy jego konstrukcję z produkcjami wizualnymi popularyzującymi postać Karskiego, które powstały w ostatnich latach, z łatwością dostrzeżemy, że wszystkie eksponują te same fragmenty życiorysu i stawiają akcenty niemalże w tych samych miejscach. Wydaje się, że na naszych oczach tworzy się spójny, acz niepełny portret Bohatera.

KarskiIWladcyLudzkosci_04

Żywot emisariusza

Tak w narracji Grünberga, jak i u Haenela czy twórców włoskiego komiksu „Jan Karski. Człowiek, który odkrył Holocaust” [2] najistotniejszym wydarzeniem jest oczywiście czwarta podróż kuriera z okupowanej Polski do Londynu w roku 1942. Również wystawa przygotowana przez Muzeum Historii Polski eksponuje ten wątek biograficzny, a mottem ekspozycji czyni słowa: „Sam nie znaczyłem nic. Najważniejsza była moja misja”, wypowiedziane przez samego Karskiego w czasie wywiadu z Lanzmannem [3].

Jesienią 1942 r. polski kurier wywiózł na Zachód raport o niemieckich zbrodniach dokonywanych na terenie okupowanej Polski, a przede wszystkim przekazał zachodnim politykom świadectwo Holocaustu (zrelacjonował w sprawozdaniu swój pobyt w warszawskim getcie oraz obozie przejściowym w Izbicy). Misja ta – ze względu na brak zdecydowanych aliantów właściwie zakończona niepowodzeniem – uczyniła z Karskiego bohatera tragicznego, który mimo racji moralnych i usilnych prób oddziałania na postawy państw zachodnich, czynionych przy wsparciu polskiego rządu na uchodźstwie, nie był w stanie poruszyć sumienia świata. Wobec tej bezsilności i poczucia niezrozumienia Karski po wojnie najpierw zamilkł na długie lata, by później, wybudzony właśnie przez Lanzmanna, stać się wiecznym, wręcz sztandarowym, świadkiem Zagłady. Dlatego przesłaniem tak jego, jak i filmu o nim pozostają słowa przewodnika z getta, który powtarzał: „Patrz i pamiętaj, zapamiętaj!”.

Mamy więc do czynienia z Bondem, któremu nie obce zwątpienie i strach przed torturami. Uwiarygadnia to postać bohatera jako zwykłego-niezwykłego człowieka.

Iza Mrzygłód

W kanon opowieści o Karskim wpisana jest też na stałe historia jego wcześniejszej, nieudanej wyprawy przez Słowację, zatrzymania przez gestapo oraz brawurowej ucieczki ze szpitala po próbie samobójczej. Narracja ta dobrze wpisuje się w westernową konwencję przedstawiania wojny jako wielkiej męskiej przygody, co omawiała chociażby Maria Janion w zbiorze esejów „Płacz generała” [4]. Jednocześnie przypomnienie tego momentu nadaje biografii Karskiego wspomniany bondowski sznyt, co czyni całą historię atrakcyjniejszą dla młodego widza. Mimo to nie brak i tutaj rysu dramatycznego, związanego z usiłowaniem popełnienia w więzieniu samobójstwa przez zdesperowanego emisariusza. Mamy więc do czynienia z Bondem, któremu nie obce zwątpienie i strach przed dalszymi torturami. Uwiarygadnia to jedynie postać bohatera jako zwykłego-niezwykłego człowieka.

Niezłomnego, szlachetnego, acz ludzkiego bohatera służącego prawdzie przeciwstawił Grünberg przywódcom i politykom kierującym się partykularnymi interesami swoich krajów, wartości i tragizm jednostki skonfrontował z bezdusznością świata. Wyeksponował też rolę Karskiego w przekazaniu na Zachód informacji o Zagładzie, co niewątpliwie pozwala przydać dramatyzmu całej opowieści i podkreślić wagę misji polskiego kuriera nie tylko w historii wojny, lecz także w kontekście obrony praw człowieka i humanistycznych wartości (warto pamiętać, że dziedzictwo Karskiego łączone jest obecnie z oenzetowską doktryną humanitarną „Responsbility to Protect”). Jednak słabo zorientowanego widza film może doprowadzić do przekonania, jakoby to Karski odkrył Holocaust i jako jedyny alarmował opinię światową – co jest oczywistą nieprawdą. Historycy, na przykład Dariusz Libionka, podkreślają, że wiadomość o Zagładzie była jedynie fragmentem – i to nie najważniejszym – raportu emisariusza, który poświęcony był przede wszystkim trudnej sytuacji Polski i stosunkom politycznym w polskim podziemiu. Natomiast informacje o eksterminacji ludności żydowskiej przenikały na Zachód różnymi kanałami już wcześniej.

Bohater i dżentelmen

W filmie Grünberga nieco wyciszona została natomiast ta część apelu organizacji żydowskich (zawartego w raporcie Karskiego), która dotyczyła pomocy wojskowej ze strony polskiego podziemia dla szykujących się do powstania Żydów z warszawskiego getta, a która mogłaby wzmacniać konflikt pamięci obu grup ofiar wojennego terroru niemieckiego. Wspomniany jest co prawda przedwojenny antysemityzm na polskich wyższych uczelniach i krytycznie oceniany przez Karskiego stosunek Polaków do ludności żydowskiej w czasie wojny, jednak podkreślane są przede wszystkim starania rządu RP na uchodźstwie o wystosowanie deklaracji zdecydowanie potępiającej działania niemieckie oraz jego zabiegi o pomoc ze strony Kościoła katolickiego. Stwarza to możliwość uczynienia z Karskiego łącznika pomiędzy pamięcią polską i żydowską, wykreowania wokół bohatera – który z jednej strony przypominał zasługi Polaków w ratowaniu Żydów, a z drugiej potrafił krytycznie odnieść się do postaw społeczeństwa polskiego – wspólnego lieu de mémoire.

Pomimo tego pozytywnego obrazu polskich władz stosunkowo mało dowiadujemy się z filmu o fenomenie państwa podziemnego i zasadach jego funkcjonowania. Niby wiemy, że misja Karskiego była częścią większego zadania, ale jako widzowie z łatwością możemy ją odczytać jako indywidualne zmagania z zasadami rządzącymi światem i historią. Karski wpisany został w figurę angielskiego dżentelmena, człowieka o nienagannych manierach i silnym poczuciu obowiązku. Młodzieńca szkolonego do służby dyplomatycznej, któremu przyszło wypełnić niezwykłe zadanie. Niewiele się jednak z filmu dowiemy o jego obywatelskiej postawie i stosunku do zasad rządzących konspiracyjnym życiem i aliancką polityką, a bliższe przyjrzenie się temu aspektowi mogłoby wnieść nową jakość do myślenia o polskich bohaterach i bohaterstwie jako takich, wychodzącego poza martyrologię i romantyczne gesty. Podobnie poświęcenie nieco więcej uwagi traumie wojennej, której doświadczył Karski, mogłoby pogłębić jego portret psychologiczny. Choć spotykamy bohatera w momencie, gdy przełamuje długoletnie milczenie i mierzy się z demonami przeszłości, niewiele dowiadujemy się o emocjonalnej i psychicznej cenie jego misji.

KarskiIWladcyLudzkosci_01

Misja rysowana cienką kreską

Grünberg przeplata materiały ikonograficzne i archiwalne wywiady komiksowymi rekonstrukcjami wydarzeń z życia Karskiego, co służy wzbogaceniu i uatrakcyjnieniu formuły filmu dokumentalnego. Kolejne animowane wstawki pokazują aresztowanie kuriera przez gestapo, jego dwukrotne wejście do warszawskiego getta oraz obozu przejściowego w Izbicy, a także liczne rozmowy z – jak ich nazywał sam Karski – „władcami ludzkości”, m.in. ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthonym Edenem czy prezydentem USA Franklinem D. Rooseveltem. Ukazanie losów Karskiego w konwencji komiksowej nie jest pomysłem nowym – w zeszłym roku powstał wspomniany już włoski komiks, a jeszcze wcześniej, w 2010 r., studio Disneya przygotowało krótki edukacyjny film „Posłaniec z piekła. Historia Jana Karskiego” z animacjami Neala Adamsa [5] .

Animacjom zastosowanym przez Grünberga blisko do wspomnianego włoskiego komiksu Marca Rizza i Lelia Bonaccorsa rysowanego wyrazistą i dynamiczną kreską. We wszystkich przypadkach komiks służy jedynie unowocześnieniu narracji historycznej i uczynieniu jej przystępniejszą. Utrzymany w realistycznej stylistyce nie próbuje w żaden sposób reinterpretować historii. Jednakże zestawienie zdjęć archiwalnych z animacjami daje zaskakujący efekt. Znane dobrze kadry z getta w Warszawie czy obrazy Holocaustu wydają się dużo mniej realne i namacalne niż komiksowe rekonstrukcje. Archiwalia przynależą jakby do innego porządku. Uchwycenie tego pęknięcia i trudności w przyswojeniu przez współczesnego widza wojennych obrazów jest wielką zaletą „Karskiego i władców ludzkości”, na co słusznie wskazywał Tadeusz Sobolewski. Może to pomóc lepiej zrozumieć impregnowanie Zachodu na wiedzę o Zagładzie. Jest również swoistą ilustracją słów Karskiego, który opisywał wrażenia z pobytu na terenie getta: „To nie było z tego świata. To było obce”.

Niewątpliwą zasługą dokumentu Grünberga jest nie tylko uczynienie z Jana Karskiego figury uniwersalnej, „bohatera ludzkości”, lecz także nakreślenie wyrazistego i przystępnego portretu za sprawą tak prostych chwytów, jak wykorzystanie nagrania, w którym były kurier z ironią opowiada o spotkaniu z Rooseveltem i parodiuje sposób mówienia prezydenta USA, czy wspomnienie o obowiązkowej five o’clock whiskey. Nie zmienia to jednak faktu, że „Karski i władcy ludzkości” to po prostu hołd oddany Bohaterowi i pomnik zbudowany w taki sposób, aby mógł się spodobać widowni – najlepiej młodej – tak polskiej, jak i amerykańskiej. Można go uznać za zwieńczenie różnych inicjatyw podejmowanych w 2014 r. w ramach Roku Karskiego, których celem było wypromowanie w Polsce i na świecie postaci emisariusza. Film Grünberga, z końcowym przesłaniem inspirującym do działania na rzecz dobra i podejmowania prób zmienienia świata, został przycięty na amerykańską miarę. I przy dobrej promocji zapewne dobrze wpisze się w działania polskiego rządu mające na celu przeciwdziałanie fałszywemu obrazowi II wojny światowej i walkę z etykietką „polskich obozów zagłady”.

KarskiIWladcyLudzkosci_03

***

W ostatniej części przywołanej na wstępie powieści Haenela autor kreśli psychologiczny portret Karskiego i tworzy mapę jego domniemanych myśli. Rozważaniom o niepowodzeniu misji ratowania Żydów towarzyszą tam gorzkie spostrzeżenia na temat powojennych losów Polski i związane z tym poczucie opuszczenia. Ostrze krytyki – podobnie, jak w filmie Grünberga – skierowane jest w stronę Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie to literackie ćwiczenie pokazuje, że odczytanie postaci Karskiego i jego stosunku do „władców ludzkości” może mieć inny wymiar niż ten filmowy – wychodzący poza problematykę niedokończonej misji. Przy tej okazji warto by było na przykład zadać pytanie, dlaczego człowiek tak rozczarowany postawą alianckich przywódców, a przede wszystkim – jak sugerują książka i film – polityką Stanów Zjednoczonych, osiedlił się właśnie w USA i tam przez lata nie tylko kształcił kolejne pokolenia amerykańskich dyplomatów, lecz także współpracował z CIA.

Już samo to pytanie pokazuje, że redukowanie osobowości i losów Karskiego do jednego – choćby nawet węzłowego – doświadczenia z jego życia nie objaśnia fenomenu tej postaci, choć może być dobrym narzędziem kształtowania zbiorowych wyobrażeń, przede wszystkim wśród młodego pokolenia. Jednak po filmie, który był tworzony przez siedem lat, można by się chyba spodziewać czegoś więcej niż tylko sprawnie zrealizowanego materiału do nauczania historii i prowadzenia oficjalnej polityki historycznej. Tym bardziej że Jan Karski to postać, która idealnie łączy w sobie postawę bohaterską z krytycznym stosunkiem do otaczającej ją rzeczywistości, co mogłoby dać asumpt do pogłębionej refleksji nad własną historią. Pytanie, czy krytyczny namysł nad przeszłością można pogodzić z czczeniem bohaterów, film Grünberga pozostawia otwartym.

Przypisy:

[1] Yannick Haenel, „Jan Karski: powieść”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.
[2] Marc Rizzo, Lelio Bonaccorso, „Jan Karski. Człowiek, który odkrył Holokaust”, Wydawnictwo Alter, Kraków 2014.
[3] Wystawa „Jan Karski. Bohater ludzkości”.
[4] Maria Janion, „Płacz generała. Eseje o wojnie”, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2007. W szczególności esej „Wojna i forma”, s. 25–139.
[5] „Messenger from Hell. The Jan Karski Story”, USA 2010.

 

Film:

„Karski i władcy ludzkości”, reż. Stanisław Grünberg, Polska, USA, 2015.

 

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 334

(22/2015)
2 czerwca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj