Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Boskie Buenos, chrzest...

Boskie Buenos, chrzest Rusi i nie tylko, czyli przegląd płyt z pierwszego kwartału 2016

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Pierwszy kwartał bieżącego roku obfitował w ciekawe publikacje fonograficzne; naszą uwagę zwróciły między innymi te z nagraniami muzyki Bartóka, będące pokłosiem roku kompozytora (2015).

Choć w Polsce przeszedł on niemal niezauważony, teraz dzięki nagraniom możemy nadrobić nieco zaległości w tej kwestii. Zrobimy też wyjątek, pisząc o płycie, która ukazała się pod koniec 2015 r., ale wyróżnia ją rzadki repertuar – twórczość Mieczysława Wajnberga.

1. Brahms, Bartók: koncerty skrzypcowe. Janine Jansen, Antonio Pappano (Decca)

J.Jansen - Brahms, Bartok

Jedna z współczesnych gwiazd wiolinistyki Janine Jansen pod batutą Antonia Pappano zarejestrowała koncert skrzypcowy Brahmsa i „I koncert skrzypcowy” Bartóka – utwory niewątpliwie stawiające wykonawcom bardzo wysokie wymagania. O koncercie Brahmsa krytycy pisali, że jest „przeciw skrzypcom”, soliści uważali go za niewykonalny. Utwór Bartóka nie miał takiej prasy i od razu został rozpoznany jako dzieło wybitne, choć bardzo trudne. Pierwszego wykonania doczekał się dopiero po śmierci kompozytora. Stefi Geyer, dla której Bartók napisał utwór z miłości, nigdy go nie zagrała, miłość także odrzuciła; podobnie zresztą postąpiła z innym zakochanym w niej kompozytorem, Othmarem Schoeckiem.

W poprzednim sezonie Jansen występowała kilka razy z koncertem Brahmsa – na płycie zamieszczono nagranie na żywo zmontowane z 3 koncertów w Rzymie z Orchestra dell’Accademia Nazionale di Santa Cecilia pod dyrekcją jej szefa Antonia Pappana. Jansen znakomicie odczytała symfoniczną koncepcję koncertu Brahmsa. Wspaniale brzmi we fragmentach lirycznych, bardziej intymnych, nie boi się grać bardziej „kameralnie”, wtapiając się w tkankę orkiestry.

Koncert Bartóka nagrany został w studio z London Symphony Orchestra. To zupełnie inny świat muzyczny, który tylko pozornie nie koresponduje z kompozycją Brahmsa – płaszczyzn podobieństwa można znaleźć wiele, na przykład idiom muzyki węgierskiej, który wykonawcy czytelnie eksponują. Artyści podkreślają, że obie kompozycje nigdy dotąd nie znalazły się obok siebie na płycie. Jansen i Pappano znakomicie ze sobą współpracują: dyrygent dba o proporcje brzmienia nie tylko między solistką a orkiestrą, lecz także w obrębie poszczególnych sekcji zespołu. Oba koncerty brzmią żywiołowo i wirtuozowsko, a wszystkie szczegóły interpretacyjne i wykonawcze są starannie dobrane, bez taniego efekciarstwa. Porównywalnie dobrych nagrań obu kompozycji ze świecą szukać.

2. Bartók: 44 duety na dwoje skrzypiec. Sarah i Deborah Nemtanu (Decca)

Bartok duety

Czterdzieści cztery krótkie duety na dwoje skrzypiec Béli Bartóka składające się na cztery cykle to mikrokosmos wiolinistyczny (odpowiednik znanych cykli kompozytora na fortepian „Mikrokosmos”). Pogrupowane są one w kolejne „zeszyty” według stopnia trudności – czwarty wymaga iście wirtuozowskiej biegłości. Wszystkie są artystycznymi opracowaniami pieśni ludowych (pochodzących głównie z terenu Węgier), których Bartók był cenionym badaczem i zbieraczem. Każdy z duetów to swoista etiuda na dwoje skrzypiec. Uderzająca jest nie tylko ich różnorodność melodyczna, lecz także – a może przede wszystkim – sposób opracowania, ornamentyka i niezwykle oryginalne harmonie. Nagrania kompletu tych utworów należą do rzadkości. Siostry Sarah i Deborah Nemtanu dobrze czują taneczne rytmy, jak również ulotność charakterystyczną dla tych utworów – niektóre wydają się ledwie naszkicowane, jako że są próbą utrwalenia folkloru i przeszczepienia go do muzyki artystycznej w nowoczesny sposób. Nemtanu dobrze radzą sobie z trudnymi technicznie utworami i pokazują różnorodność melodii i rytmów Europy Środkowej przy wrażliwości na polifonię i szczegóły opracowania i, całe szczęście, bez nadmiernego efektu skansenu.

3. Argerich i Barenboim live z Buenos Aires (Deutsche Grammophon)

Argerich i Barenboim

Jest coś niezwykłego w koncertach, w których występują jednocześnie dwie legendy pianistyki, nawet jeśli słucha się ich w nagraniu. Zwłaszcza jeśli chodzi o takich artystów, jak Marta Argerich i Daniel Barenboim. Koncert wydany na płycie przez Deutsche Grammophon odbył się 26 lipca 2015 r. w miejscu dla obojga pianistów szczególnym – w ich rodzinnym mieście Buenos Aires, podczas drugiej edycji Buenos Aires Festival de Música y Reflexión, wymyślonego i kierowanego przez Barenboima.

Dwie różne osobowości pianistyczne w udany sposób odnajdują wspólną drogę do zaprezentowania różnorodnego repertuaru, na który złożyły się utwory Schumanna, Debussy’ego i Bartóka oraz rzadko wykonywany cykl „Sześć etiud w formie kanonów” op. 56 Schumanna w opracowaniu na dwa fortepiany Debussy’ego. Pierwotna wersja utworu została napisana na wynaleziony w XVIII w. instrument z dodatkową klawiaturą pedałową, stąd dziś najczęściej cykl ten grywany jest na organach. Jako kontrapunkt dla pełnej romantycznych gestów twórczości Schumanna Argerich i Barenboim wykonali „En blanc et noir” Debussy’ego.

Pianiści pokazali istotę impresjonizmu – umiejętność kształtowania barwy. W skrajnych częściach utwór skrzył się dowcipem i lekkością, a skontrastowana z nimi część środkowa zabrzmiała jak dramatyczny nokturn pełny niespokojnych wizji. Koncert zamknęła „Sonata na dwa fortepiany i perkusję” Béli Bartóka, w której rozbudowana partia perkusji na 7 różnych instrumentów w połączeniu z fortepianami umożliwia uzyskanie niepowtarzalnych efektów brzmieniowych. Precyzyjne, choć naznaczone typową dla Argerich dezynwolturą, to wykonanie sonaty Bartóka jest jednym z najciekawszych, jakie są dostępne na płytach.

4. Bach. Nelson Freire (Decca)

Freire Bach

Nelson Freire, znany głównie z interpretacji muzyki romantycznej i XX-wiecznej, zarejestrował w zeszłym roku w studio szereg utworów J.S. Bacha. Pianista podszedł do nich w sposób dla siebie charakterystyczny i niewątpliwie będzie przez wielu krytykowany za nieortodoksyjny stosunek do muzyki baroku, poniekąd słusznie – chodzi zwłaszcza o nieco rozluźnioną dyscyplinę metryczną w „III Suicie angielskiej” i „IV Particie”, które znalazły się na tym CD. Odżyła trochę moda na granie Bacha w sposób „niehistoryczny”, na fortepienia; Freire wpisuje się w nią, zachowuje przy tym dystans i nie pozwala sobie na nadużywanie romantycznych gestów, choć niewątpliwie udziela wykonywanym utworom swojego idiomu lirycznego.

Specyficzny, i – jak się wydaje – bardzo osobisty wybór utworów przez Freirego stanowi barwną mozaikę Bachowskich form. Obok wspomnianych cykli suitowych na płycie znalazły się transkrypcje chorałów, wśród nich przypominany ostatnio dość często, między innymi przez twórców kina, „Ich ruf zu dir”, a także chorał „Jesus bleibet meine Freude” z 147 kantaty w znanej transkrypcji Myry Hess. Wszystkie trzy pod palcami Freirego wydają się dominantą płyty i ujawniają niezwykłe piękno melodii, a także pokazują to, co jest znakiem firmowym pianisty – czytelność faktury. Freire dysponuje wspaniałą techniką, a dowodem na te umiejętności i interpretacji jest „Fantazja chromatyczna i fuga d-moll” BWV 903. Szkoda, że Freire nie zamieścił całego „Koncertu d-moll” BWV 974 według Marcellego, a jedynie jego środkową część; pozostawia to pewien niedosyt, ale może na właśnie taki efekt zostało to obliczone.

5. Wajnberg, Szostakowicz. Szmytka, Biegas (Stowarzyszenie Muzyki Polskiej)

okładka-front-weinberg

Zainteresowanie twórczością Wajnberga (Weinberga) stale rośnie i powoli przybywa także nagrań jego utworów (rok temu pisaliśmy o rejestracji jego „Sonaty na kontrabas solo” op. 108). Pod koniec zeszłego roku nakładem Stowarzyszenia Muzyki Polskiej ukazała się płyta zawierająca dwa opusy pieśni Wajnberga. Na „Pieśni dziecięce” op. 13 składa się siedem utworów do słów Icchoka Lejba Pereca – pisarza, który przysłużył się unowocześnieniu języka jidysz, natomiast „Pieśni żydowskie” op. 17 to umuzycznienia wierszy mało znanego w Polsce Szmuela Halkina.

Wykonanie tych utworów powierzono Elżbiecie Szmytce, artystce o dość niezwykłej karierze, bardzo doświadczonej w wykonawstwie liryki wokalnej. Szmytka śpiewa w jidysz tak dobrze, jakby dorastała w sztetlu. W pozornie prostych i beztroskich piosenkach dla dzieci udaje się jej wykreować poruszające interpretacje, zwłaszcza w „Der yesoymes brivele”. Pieśni z op. 17 w jej ujęciu cechują się intensywnością i właściwym napięciem dramaturgicznym. Szmytka bardzo świadomie korzysta z techniki wokalnej, nie próbując oszukać natury, i tworzy postać dojrzałej narratorki – roztacza obrazy z Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, wobec których niedociągnięcia intonacyjne schodzą na dalszy plan.

Uzupełnieniem programu płyty jest „Sonata h-moll” op. 61 Szostakowicza w wykonaniu Grzegorza Biegasa (który akompaniuje również Szmytce w pieśniach). Utwór ten bliski jest obu cyklom Wajnberga, wyrósł bowiem na podobnych przeżyciach obu kompozytorów. Wszystkie utwory na płycie datowane są na lata 1943–44.

6. Alfred Schnittke, „Psalmy pokutne”, RIAS Kammerchor (harmonia mundi)

Schinittke RIAS

Schnittke, mimo swoich niewątpliwych zasług dla muzycznego postmodernizmu i relatywnie dużej spuścizny kompozytorskiej, nie jest w Polsce szerzej znany. Dlatego nowe nagrania jego utworów nie uchodzą naszej uwadze. Tytuł monumentalnego cyklu 12 „Psalmów pokutnych” na chór mieszany a capella z 1988 r. może być nieco mylący i sugerować, że chodzi tu o teksty biblijne, powstał jednak do XVI-wiecznych tekstów anonimowych mnichów dla uczczenia tysiąclecia chrystianizacji Rusi (988).

„Psalmy pokutne” to swego rodzaju koncert na chór, będący wyzwaniem dla każdego zespołu wokalnego. RIAS Kammerchor pod dyrekcją Hansa-Christopha Rademanna poradził sobie z tą partyturą zachwycająco. Teksty psalmów podane są czytelnie, co przy 42-osobowym składzie i częstokroć skomplikowanej fakturze nie jest niczym oczywistym. Utwory te – bliskie tradycji śpiewów cerkiewnych i wzbogacone zdobyczami harmonii XX w., w jakiś sposób pokrewne są elementom twórczości Berga, Szostakowicza, Bacha oraz Strawińskiego i syntetyzują je. Obfitują w subtelne zmiany fakturalne i wykorzystują różne techniki kompozytorskie. Brzmienie RIAS Kammerchor jest adekwatne do tekstu i plastyczne barwowo, wyrazowo i efektowne dynamicznie; w wielu miejscach jest tak pełne, że przypomina organy. Wszystko to składa się na niepowtarzalne wykonanie, które prawdopodobnie wejdzie do kanonu nagrań chóralnych.

SKOMENTUJ

Nr 380

(16/2016)
19 kwietnia 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail