Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > PAWŁOWSKI: O brytyjskiej...

PAWŁOWSKI: O brytyjskiej lewicy, niestety z błędami. Recenzja książki Marcina Tobiasza

Łukasz Pawłowski

O brytyjskiej lewicy, niestety z błędami. Recenzja książki Marcina Tobiasza

Jeszcze jakiś czas temu recenzenci dzielili książki na oryginalne i wtórne, ciekawe i nieciekawe, dobrze i źle napisane. Dziś te skomplikowane podziały zastępuje często jedno kontinuum, którego krańce wyznaczają kategorie sexy oraz nie-sexy. Jeśli przyjmiemy ten sposób ewaluacji, ocena książki Marcina Tobiasza „Etatyści czy pluraliści? Dylematy brytyjskiej lewicy w pierwszej połowie XX wieku” nie nastręcza większych trudności. To propozycja, która sexy zdecydowanie nie jest. Mimo tej niezaprzeczalnej wady, dyskwalifikującej ją na listach bestsellerów popularnych księgarń, praca Tobiasza warta jest uwagi osób zainteresowanych historią myśli lewicowej. Choć niestety w wielu miejscach musi to być uwaga bardzo krytyczna.

„Etatyści czy pluraliści?” to książka niewątpliwie oryginalna pod względem treści. Niewiele mamy w Polsce prac zajmujących się historią brytyjskiej polityki lub historią brytyjskiej myśli politycznej końca XIX i kilku pierwszych dekad XX wieku (prace na temat rządów Churchilla w czasie II wojny światowej zaliczyłbym do innej kategorii). Na temat historii brytyjskiego socjalizmu nie ukazało się właściwie nic, poza „Socjalizmem brytyjskim” Zygmunta Baumana z roku 1959 i pojedynczymi artykułami publikowanymi w latach 90. przez Piotra Perczyńskiego. Temat, mimo upływu lat, pozostaje więc świeżym i, co najważniejsze, interesującym przedmiotem badań. Interesującym, ponieważ jak wszystko w tym kraju, począwszy od śniadań, przez wtyczki do kontaktów, po kierunek jazdy, również brytyjski socjalizm różnił się znacznie od swych kontynentalnych odpowiedników. Dlaczego komuniści nigdy nie zyskali szerokiego uznania i wsparcia na Wyspach, mimo że Londyn przez lata pozostawał „stolicą apostolską” tego ruchu? Dlaczego druga ojczyzna okazała się tak niełaskawa dla idei Marksa, choć to przecież ona, jako ówczesna awangarda kapitalizmu, mogła dać przykład udanej rewolucji? Bardzo często na te pytania odpowiada się mało znaczącymi frazesami o specyfice „angielskiej duszy”. Książki takie jak Tobiasza mogą być pierwszym krokiem do wypełnienia tych frazesów namacalną treścią.

Oryginalności tematyki Tobiasz przeciwstawia jednak sztampowość formy. Książka podzielona jest na cztery rozdziały, w których autor monograficznie omawia kolejno czterech najważniejszych jego zdaniem reprezentantów brytyjskiego socjalizmu tego okresu – Towarzystwo Fabiańskie, George’a Douglasa Howarda Cole’a, Harolda Laskiego i Richarda Tawneya. Sam w sobie wybór takiej typowej formy nie zasługuje na krytykę, szczególnie jeśli podejmuje się temat mało znany, a praca ma być pierwszym do niego wprowadzeniem. Wadliwość polega tu na czymś innym i zresztą sam autor przyznaje się do niej, chyba nieświadomie, we wprowadzeniu, pisząc, że „każdy z rozdziałów tej pracy w zasadzie mógłby stanowić autonomiczną całość”. Otóż rzeczywiście mógłby i przez to kolejne fragmenty przypominają bardziej rozbudowane wpisy encyklopedyczne niż uzupełniające się części jednej całości. Nie chcę powiedzieć, że są to „wpisy” nieciekawe, jednak żywsza interakcja między rozdziałami uczyniłaby pracę dużo ciekawszą i przyjemniejszą w lekturze.

Przyjemność odbiera zresztą nie tylko kompozycja, lecz także walory językowe. W książce aż roi się od literówek (także w tytułach przywoływanych dzieł), błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, a niekiedy nawet ortograficznych. Bardzo często na jednej stronie możemy znaleźć co najmniej kilka tego rodzaju wpadek. Brak kropki na „z”, ogonka pod „a” czy „e”, przecinki w absurdalnych miejscach (sam nie jestem specjalistą od interpunkcji, ale wiem, że np. zwrotu „o ile” nie należy rozdzielać przecinkiem) czy niepoprawna pisownia „nie” z przymiotnikami w dobie współczesnej epidemii dysleksji i dysgrafii mogą komuś wydać się usprawiedliwione, ale moim zdaniem świadczą, po pierwsze, o braku szacunku dla czytelnika, a po drugie – znacznie utrudniają lekturę. Błędy językowe można oczywiście przypisać redaktorom książki, natomiast autorowi zdarzają się niestety również pomyłki natury logicznej. Pisze na przykład, że „Krytyczne nastawienie [Towarzystwa Fabiańskiego, przyp. Ł.P.] wobec Marksa nie oznacza całkowitego zerwania z jego poglądami”, a dosłownie kilka zdań dalej wymienia argumenty świadczące „o całkowitym zerwaniu z Marksem”. Być może źródłem tego rodzaju niejasności jest niewystarczająco wyraźne zaznaczanie, kiedy autor przytacza słowa jednego ze swoich bohaterów, a kiedy wypowiada się we własnym imieniu.

Praca Marcina Tobiasza mogła być nie tylko bardzo dobrym wprowadzeniem do historii brytyjskiej myśli lewicowej, lecz także ciekawym punktem wyjścia do dyskusji o tym, jak inaczej można wyobrazić sobie współczesną lewicowość. Pytania o suwerenny ośrodek władzy w ustroju socjalistycznym, pierwszeństwo polityki nad ekonomią (lub odwrotnie), centralizację i zagrożenia, jakie niesie ona dla jednostkowej wolności oraz pożytecznego społecznego zróżnicowania, do tej pory nie doczekały się satysfakcjonującej odpowiedzi. Brytyjscy socjaliści wymieniali rozwiązania tych problemów, które, mimo że niekiedy naiwne i utopijne, są ciekawe choćby przez swoją odmienność od ówczesnych propozycji europejskich. Te interesujące kwestie są zresztą w pracy Tobiasza obecne, ale niestety dość dobrze ukryte w gąszczu wielu, bardzo często prozaicznych błędów.

Książka:

Marcin Tobiasz, „Etatyści czy pluraliści? Dylematy brytyjskiej lewicy w pierwszej połowie XX wieku”, Dom Wydawniczy „Elipsa”, Warszawa 2010.

* Łukasz Pawłowski, doktorant w Instytucie Socjologii UW, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 100 (50/2010) z 7 grudnia 2010 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 100

(50/2010)
7 grudnia 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj