Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Prosto z USA]...

[Prosto z USA] Trzy procent ludności

Padraic Kenney

„Gdy mówimy o migracji, zwykle chodzi nam o coś innego”. Te słowa uczestnika konferencji poświęconej właśnie tematowi migracji w krajach postkomunistycznych, zorganizowanej w zeszłym tygodniu na Uniwersytecie Indiany, trafnie oddają sens problemu.

Na tym forum przedstawiali swoje badania znawcy Chin, gdzie setki milionów ludzi przenoszą się co roku ze wsi do wielkich miast – i gdzie parę dni temu władza ogłosiła konieczność przeniesienia kolejnych dwóch milionów biedaków z niedostępnych terenów górskich. Historyk z Niemiec przypomniał dziedzictwo powojennych zmian granic oraz artykułu 116 niemieckiej konstytucji, gwarantującego obywatelstwo Niemcom z różnych krajów. Za pośrednictwem Skype’a wypowiadała się młoda antropolog badająca Tadżykistan, państwo czerpiące prawie jedną trzecią swoich dochodów z przekazów pieniężnych od emigrantów pracujących na czarno w Rosji. Studenci z tutejszej szkoły biznesu przedstawili referaty na temat „handlu żywym towarem”, czyli międzynarodowej prostytucji niewolniczej. Można odnieść wrażenie, że niemal cały świat z jakiegoś powodu gdzieś się przemieszcza.

Na czym więc polega debata o migracji w bogatszych krajach, które częściej przyjmują niż odsyłają napływającą ludność – w grupie, do której Polska już prawie należy? Jednym z najważniejszych tematów jest ochrona bezpieczeństwa kraju. Wielu zjawisk w świecie nie jesteśmy w stanie kontrolować – pogody, danych osobowych, zdrowia. Ale granice własnego kraju jeszcze tak! A co ciekawe, ze zwiększaniem tej kontroli mamy do czynienia nie tylko w Stanach Zjednoczonych, gdzie budujemy coraz wyższe mury i lotniska pod jeszcze ściślejszym nadzorem. W Tadżykistanie międzynarodowe organizacje chętnie dają pieniądze właśnie na uszczelnianie granic z Afganistanem, a nie na inne projekty, które ułatwiłyby życie przeciętnych Tadżyków. Zmienia się także nasze postrzeganie imigrantów. Kiedyś Meksykanie przedzierający się za pracą przez pustynie Kalifornii i Arizony byli postrzegani tylko jako konkurencyjni pracownicy fizyczni. Teraz amerykańska prawicowa retoryka przedstawia ich jako gangsterów oraz współpracowników Al-Kaidy.

Wielu zamachowców z 11 września przebywało najpierw w Europie, między innymi w Hamburgu. Dlatego też rzadko już spotykamy przyjazne kiedyś słowo „Schengen” bez jednoczesnej wzmianki o konieczności uszczelniania granic. Z kolei odwiedzając stronę internetową Frontexu, odnosimy wrażenie, że oto trafiliśmy na witrynę jednej z prywatnych firm wojskowych takich jak Blackwater, które wsławiły się podczas amerykańskiej okupacji Iraku.

Debata o migracji nieuchronnie jest też debatą o świadomości narodowej. Chcemy przecież, aby każdy przybywający na teren naszego kraju wiedział coś o naszej historii, władał naszym językiem, szanował nasze tradycje i wartości. Twierdzimy zatem, że wiemy na pewno co jest „nasze”, „swoje”. Mówimy tu o elementach narodowej tożsamości. Czy jednak nie powinniśmy uznać, że historia dopuszcza wiele interpretacji, języki są zmienne, a wartości i tradycje niekoniecznie uznawane przez wszystkich? Jeśli kandydat na obywatela Stanów Zjednoczonych musi zdawać test zawierający pytanie: „Kto powiedział «Dajcie mi wolność albo dajcie mi śmierć?»”, podczas gdy większość Amerykanów w ogóle nie pamięta autora tych słów, Patricka Henry’ego, to czyja to jest tradycja? Gdy marokański uchodźca, po przyjeździe do Holandii, zostaje poinformowany o przysługującym mu prawie do zawierania małżeństw jednopłciowych, to nie jest to tylko zwykła porada prawna, ale dotyka ona samej tożsamości Holendrów. Nasze wyobrażenie o własnym narodzie najłatwiej wyrazić poprzez pouczanie innych, obcych.

Temat migracji otacza nas z każdej strony. Patrząc na niektóre środowiska w Polsce można odnieść wrażenie, że wszyscy gdzieś wyjechali. Z kolei przebywając w niektórych amerykańskich miastach czy stanach – że wszyscy skądś przyjechali. Warto się więc zastanowić, czy rozmowa o migracji nie jest rozmową o nas samych. Stąd też pytanie jednego z uczestników konferencji skierowane do jego studentów: „Z jakiego powodu mógłbyś opuścić swoją ojczyznę?”. Co różni mój los, moje wybory od ich losów i wyborów?

Mimo wszystko doświadczenie migracji nie jest czymś uniwersalnym. Według Banku Światowego tylko trzy procent ludzi na świecie mieszka w innym kraju niż ten, w którym się urodzili. Wszystkie te masowe wędrówki, drenaże mózgów dotykają tak naprawdę jednej osoby na trzydzieści kilka, a w Polsce jednej na czterdzieści sześć. W bogatszych krajach Europy migranci stanowią około dziesięć procent społeczeństwa. Nie możemy więc powiedzieć, że migranci i uchodźcy to my. Jednakże ich decyzje i ich doświadczenia są nam bliższe niż były kiedyś, i dotykają nas, nawet jeśli nie ruszamy się sprzed ekranu laptopa.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 223

(15/2013)
17 kwietnia 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj