0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Nic nie jest...

Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest możliwe. O reportażu „Jądro dziwności. Nowa Rosja” Petera Pomerantseva

Alexandra McLees

Ostatnie 15 lat to nie tylko odbudowywanie imperialnej pozycji Putinowskiej Rosji. To również fundamentalna przemiana rosyjskiego społeczeństwa, które zachłyśnięte petrodolarami zderza się z nowoczesnością, o czym w swoim reportażu pisze Peter Pomerantsev.

jadro_dziwnosci_okladka

„Jądro dziwności” Petera Pomerantseva może się wydawać tylko jedną z wielu ostatnio publikowanych książek o Rosji. Wzrost zainteresowania naszym wschodnim sąsiadem wynika w dużej mierze ze wzrostu zainteresowania sprawami międzynarodowymi, a to z kolei jest przede wszystkim „zasługą” Władimira Władimirowicza. Naukowcy, dziennikarze i eksperci z Zachodu starają się opisać Rosję ostatnich lat i dochodzą do najróżniejszych wniosków na temat putinizmu we wszystkich jego odmianach: jako ideologii, polityki państwowej czy systemu władzy. „Putinizm” może być rozumiany albo jako ideologia posklejana z fragmentów innych światopoglądów, łącząca aspekty liberalizmu, nacjonalizmu, konserwatyzmu, kapitalizmu i autokracji, albo jako ideologia opierająca się na kombinacji tradycyjnych wartości prawosławia, multikulturalizmu i sekularyzmu, albo jako rodzaj polityki zagranicznej, która jest jednocześnie antyhegemonistyczna i imperialistyczna. Jak zauważa Pomerantsev, kluczem do sukcesu tego nowego autorytaryzmu jest to, że „zamiast w najprostszy sposób prześladować opozycję – jak robiono to w wieku XX – wchodzi się do środka każdej ideologii i każdego ruchu, by je wykorzystać i zmienić w absurd” (s. 91). W przeszłości autorytarne rządy w Rosji odbierały politycznym przeciwnikom władzę. Dzisiaj rząd pozbawia opozycję legitymizacji, dzięki czemu osiąga ten sam efekt, co poprzednicy, ale już innymi środkami.

Putinowskie reality show

„Jądro dziwności” różni się jednak zasadniczo od innych książek o putinizmie oddanych ostatnio w ręce czytelnika. Dość wymienić „Putin’s Kleptocracy” Karen Dawishy czy „Putin. Człowiek bez twarzy” Mashy Gessen. Wspomniane autorki starały się wyjaśnić Putinowski system dzięki analizie nie tylko faktów, ale również mitów i domysłów, które otaczają kremlowską elitę władzy; tylko zdawkowo badały, jaki wpływ ma ten system na zwykłych Rosjan. Łącząc reportaż i osobiste wspomnienia, Pomerantsev skupia się na czymś dużo bardziej namacalnym – ogromnej przemianie, której uległo rosyjskie społeczeństwo podczas piętnastu lat panowania Putina. Pisarz, który przyjechał do Moskwy na początku XXI w., żeby pracować jako producent telewizyjny, tworzy niezwykle wciągającą, ale i brutalnie szczerą kronikę ostatnich lat. Przedstawia w niej świat, „w którym gangsterzy przeistaczali się w artystów, naciągaczki cytowały Puszkina, a motocyklistom zwidywało się, że są świętymi” (s. 12).

Zawodowe doświadczenia Pomerantseva pozwoliły mu pójść o krok dalej niż przeciętnym rosjoznawcom. Telewizja, która w Rosji do tej pory pozostaje najpopularniejszym medium, na początku nowego wieku stała się bowiem narzędziem politycznym Kremla. To za jej pomocą rozpowszechniana jest oficjalna narracja stworzona przez władzę, to za jej pośrednictwem dyktuje się opinii publicznej, co ma myśleć i to ona jest odskocznią od szarej codzienności. Z pełną świadomością tego, że „w takim kraju telewizja jest jedyną siłą, która jest w stanie połączyć wszystko w całość i nad tym zapanować” (s. 14), władze posunęły się nawet do zorganizowania cotygodniowych odpraw dla wydawców, podczas których ustalany jest program głównych kanałów telewizyjnych. Producenci dostali jedno zadanie: „sowiecką kontrolę odpowiednio połączyć z zachodnią rozrywką”, stworzyć program, który będzie „połączeniem show-biznesu i propagandy, balansującym między wskaźnikami oglądalności a autorytaryzmem” (s. 15). Ponieważ Pomeranstev sam pracował jako producent takich „reality” shows, może przedstawić czytelnikom niezwyczajne, zakulisowe spojrzenie na propagandę autorytarnego reżimu.

Kraina optymizmu

Kiedy Pomeranstev wspomina lata spędzone w telewizji, jego książka sama staje się swoistym show z życia moskiewskich elit. Pisarz przedstawia czytelnikowi świat szukających sponsorów dziewczyn, luksusowych klubów, ekscentrycznych imprez organizowanych przez oligarchów, newage’owych sekt czy pochodzących z krajów byłego ZSRR modelek, które opanowały wybiegi Nowego Jorku i Mediolanu. Jak informuje nas autor, „Związek Radziecki zajmował dwadzieścia procent powierzchni lądów całego świata, a składające się nań republiki generowały piętnaście procent światowego wydobycia ropy. A teraz ponad pięćdziesiąt procent modelek na wybiegach Paryża i Mediolanu to dziewczyny z byłego ZSRR” (s. 184). Rosyjska widownia miała oglądać właśnie taki świat glamour, z pozytywnym przekazem; nowa Rosja Putina to kraina optymizmu i nowych możliwości.

Ale „Jądro dziwności” opowiada o czymś więcej niż tylko o świecie wykreowanym przez rosyjską telewizję. Najbardziej poruszające są historie bohaterów, którym nigdy nie udało się dostać do żadnego show, a ich często tragiczne losy pozwalają poznać również mniej spektakularną stronę rosyjskiej transformacji. Jedną z takich opowieści jest historia dwóch sióstr, prostytutki i dżihadystki, córek nauczycieli z kaukaskiej Republiki Dagestanu, gdzie większość stanowią muzułmanie i w której wciąż straszy widmo przemocy i radykalizmu rodem z czasów drugiej wojny czeczeńskiej. Autor miał okazję poznać osobiście jedną z kobiet, Dinarę. Przyjechała do Moskwy na studia, ale po oblaniu egzaminów wstępnych zdecydowała się zostać prostytutką, byle tylko nie wracać do domu i nie przyznawać się do porażki rodzinie, i tak ledwo wiążącej koniec z końcem. W tym samym czasie przebywająca w Dagestanie młodsza siostra Dinary „zaczęła nosić chustę i wciąż gadała o dżihadzie, wyzwoleniu Kaukazu spod moskiewskiego jarzma i kalifacie rozciągającym się od Afganistanu po Turcję” (s. 74). Dinara martwiła się losem siostry. Bała się, że tak jak wiele kobiet z tej części Rosji może ona zostać „czarną wdową” – zamachowcem-samobójczynią, której ofiarami są najczęściej etniczni Rosjanie. Zdaniem Dinary taki los jest marzeniem wielu młodych Dagestanek. Kiedy Pomerantsev ponownie ją spotkał, zapytał o los siostry i jej związki z islamistami. Dowiedział się, że „koszmar się skończył”. Dinara postanowiła działać i pojechała do domu skłonić siostrę do przeprowadzki do Moskwy: „Dzięki Bogu, pokochała Moskwę i nie myśli już o dżihadzie. Teraz pracujemy razem, obie jesteśmy prostytutkami” (s. 87).

Oligarchowie i technokraci

Od czasów „Generation «P»” Wiktora Pielewina nie było książki, która tak trafnie uchwyciłaby przemianę rosyjskiej świadomości społecznej. Wydaje się, że w swoim reportażu, zawierającym galerię przeróżnych postaci, Pomerantsev robi przegląd społeczeństwa bardziej całościowy, aczkolwiek niekoniecznie głębszy niż ten przedstawiony przez Pielewina. W obu książkach zwraca się szczególną uwagę na rolę, jaką media i konsumpcjonizm odegrały w transformacji obywateli radzieckich we współczesnych Rosjan. Niestety, podobnie jak Pielewin, autor „Jądra dziwności” wpada w liczne pułapki. Choć obaj pisarze mają ambicję opisać sytuację całego narodu, przedstawiają jedynie jego mały, wielkomiejski wycinek, a najchętniej opisują postawy ekstremalne.

Z opowieści Pomerantseva nie dowiemy się zatem wiele o życiu przeciętnego Iwana czy Nataszy mieszkających gdzieś w Irkucku czy w Murmańsku. „Jądro dziwności” nie uwzględnia też kilku ostatnich lat, kiedy to hipsterzy zastąpili gangsterów jako wielkomiejską elitę, a moskiewskie kawiarnie zamieniły się w lokale, których nie powstydziłyby się ulice Berlina czy Nowego Jorku. Jednak kiedy spojrzymy na skrajności, możemy zrozumieć, jak wygląda elita społeczeństwa, w którym żyją przeciętni Rosjanie. Kierowana przez rywalizujących oligarchów i technokratów, ukształtowana przez pogoń za pieniądzem, władzą i przywilejami postsowiecka Rosja stała się krajem, gdzie każdy jest zależny od łaski Kremla. Ustawione wybory są teatrem, opozycja polityczna tylko pionkiem w rękach rządu, a skorumpowane sądownictwo jest właściwie wszechwładne i pozostaje poza kontrolą. Jak zauważa autor, „Rosjanie mają na łapówkę więcej określeń niż Eskimosi na śnieg” (s. 162). Pomerantsev odmalował nam ten autorytarny pejzaż bardzo wiernie.

 

Książka:

Peter Pomerantsev, „Jądro dziwności. Nowa Rosja”, przeł. Iga Noszczyk, Wyd. Czarne, Warszawa 2015.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 353

(41/2015)
12 października 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj