Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Koniec hegemonii PiS-u....

Koniec hegemonii PiS-u. Po pierwszej turze wyborów samorządowych

Szanowni Państwo!

„Wygraliśmy!”. Po pierwszej turze wyborów samorządowych takie okrzyki słychać z obu stron sceny politycznej. I trudno się dziwić. Tegoroczna bitwa o samorządy rozpalała wyjątkowe emocje, ponieważ były to pierwsze wybory po przełomowym, podwójnym zwycięstwie Zjednoczonej Prawicy w 2015 roku. W dodatku rozpoczynające wyborczy maraton czekający nas w kolejnych latach.

Jedno jest pewne: PiS opierało swoją legitymizację na wygranej z 2015 roku, ale przede wszystkim na przychylnych od miesięcy sondażach. Ściśle w związku z badaniami opinii publicznej budowano opowieść o partii Jarosława Kaczyńskiego, którą cechuje niezwykła więź komunikacyjna z większością wyborców i która dla radykalnych reform czy pseudoreform (choćby w wymiarze sprawiedliwości) potrafi uzyskać ciche poparcie przeciętnego Polaka. Weryfikacja tych przekonań przy urnach oznacza kres narracyjnej hegemonii partii Jarosława Kaczyńskiego. Budowanie mitu o reprezentowaniu przytłaczającej większości obywateli przez PiS będzie teraz trudne do kontynuowania lub wręcz niemożliwe. W istocie Polska pokazała swoje pluralistyczne oblicze.

* * *
Temperaturę gorącej jesiennej kampanii podgrzewały wszystkie podmioty politycznego sporu. Do najciekawszych zdarzeń należy zaliczyć opublikowanie nowych fragmentów ze znanych już „taśm Morawieckiego”. Premier kreowany w kampanii na człowieka bliskiego elektoratowi PiS-u, na nagraniach wychodzi na biznesmena bliskiego Platformie Obywatelskiej, a co gorsza, niespecjalnie wrażliwego na potrzeby „zwykłych” Polaków. W kontrze do ujawnionych przez Onet nagrań, wkrótce potem TVP zaprezentowała taśmy, na których znaleźli się między innymi Jan Kulczyk, Paweł Graś, Waldemar Pawlak czy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ofensywie medialnej ochoczo wtórowali politycy. Grzegorz Schetyna przyrównał politycznych przeciwników do szarańczy, a poseł PO Grzegorz Furgo umieścił na Twitterze przeróbkę niemieckiego plakatu propagandowego z czasów II wojny światowej z twarzami Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Zbigniewa Ziobry. Ostatecznie Furgo przeprosił i zdjęcie usunął, ale spór jedynie przybierał na sile.

Koalicja Obywatelska na finiszu kampanii musiała zmagać się również z kłopotami prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, która została skazana prawomocnym wyrokiem, co przypominał jej wojewoda z ramienia PiS-u, wzywając do ustąpienia ze stanowiska. Wystąpienie wojewody ostatecznie jednak raczej pomogło, niż zaszkodziło Zdanowskiej, która wygrała z ogromną przewagą już w pierwszej turze. Cieniem na progresywnym wizerunku KO położyła się z kolei decyzja wywodzącego się z Platformy prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka o zakazie organizacji Marszu Równości i kontrmanifestacji środowisk narodowych. Ostatecznie oba marsze odbyły się dopiero po decyzji sądu cofającej rozporządzenie prezydenta.

Zamieszanie w opozycji blednie jednak przy chaosie, który wkradł się w zazwyczaj zdyscyplinowane szeregi partii rządzącej. Kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki podczas wyborczej debaty zadeklarował, że odchodzi z Solidarnej Polski i będzie kandydatem bezpartyjnym, po czym opuścił budynek TVP w autobusie przystrojonym barwami PiS-u. Odejście Jakiego z SP, które miało być polityczną zagrywką wobec Rafała Trzaskowskiego, wzbudziło też na nowo pytania o sytuację wewnętrzną w obozie Zjednoczonej Prawicy – plany Jakiego i jego relacje z szefem Solidarnej Polski, Zbigniewem Ziobrą.

Na nowo – przynajmniej w mediach – odżył również spór pomiędzy Ziobrą a Mateuszem Morawieckim. Część zwolenników PiS-u podejrzewa ministra sprawiedliwości o wykorzystywanie nagrań z Sowy i Przyjaciół na niekorzyść premiera. Trudno jednak przewidzieć, jakie owo zamieszanie będzie miało skutki dla każdego z tych polityków. Piotr Zaremba w komentarzu dla „Dziennika Gazety Prawnej” pisał, że premier „jest tak teflonowy, że nawet szkodzące mu nagrania doraźnie go wzmacniają. Ale to naraża go na ryzyko wyjątkowo bolesnego i definitywnego upadku w przyszłości”.

Przyszłość nadeszła wyjątkowo szybko, bo zaledwie po czterech dniach Zaremba na łamach „Dziennika” pisał już w innym tonie: „W pisowskiej centrali zaczęły krążyć pogłoski o możliwości wymiany Morawieckiego. Wymienia się nawet nazwisko jego potencjalnej następczyni: Małgorzaty Wassermann, o ile nie wygra rozgrywki o prezydenturę Krakowa”. Publicysta wskazywał również na obniżenie oczekiwań wyborczych w PiS-ie na ostatniej prostej kampanii.

Napięcie panujące w obozie władzy obrazowały nerwowe działania jej przedstawicieli. O ile wbicie przez Jarosława Kaczyńskiego łopaty pod przekop Mierzei Wiślanej mogło wywołać uśmiech, to już następny krok sztabu spotkał się z reakcjami oburzenia. W obliczu topniejących sondaży, PiS postanowiło bowiem uciec się do sprawdzonych w 2015 roku schematów, emitując spot ostrzegający Polaków przed… uchodźcami.

W przygotowanym naprędce topornym klipie błędnie przedstawione zostały kompetencje władz samorządowych, a w jednym z fragmentów występuje Bułgar rzekomo będący muzułmańskim uchodźcą. Sam film wywołał powszechne oburzenie, nawet wśród prawicowych publicystów, a jako „odrażającą, cyniczną, podłą i głupią propagandę” określił go… Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego. Zdystansował się do niego także wspierający do niedawna obóz „dobrej zmiany” aktor Jerzy Zelnik. Czy odwołanie się do radykalnego przekazu partii rządzącej i przedstawienie relacji kandydatów z władzami było dobrą strategią kampanijną?

„Stawiam prowokacyjną tezę, że PiS właściwie nie prowadziło kampanii”, mówi były poseł PiS-u i były rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński. „Kampania opiera się na diagnozie wynikającej z badań, na odczytaniu emocji, odpowiedzeniu sobie na pytanie: «Co w tych konkretnych wyborach motywuje ludzi do pójścia do głosowania?». Diagnoza, ułożenie strategii i trzymanie się jej do końca. Tak rozumianej kampanii nie prowadził ani PiS, ani Platforma. To były jakieś ruchy od ściany do ściany – w przypadku PiS-u oparte na aktywności premiera Morawieckiego, który został «zajechany»”, mówi Łapiński w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim.

Na błędy Prawa i Sprawiedliwości wskazuje też Kamila Baranowska z tygodnika „Do Rzeczy”. „PiS łatwo dał się też wmanewrować w narrację, że to w Warszawie rozegra się główna bitwa. To błąd, który dziś pozwala Koalicji Obywatelskiej ubierać się w szaty zwycięzców, pomimo dość słabego wyniku w wyborach do sejmików”, mówi dziennikarka w rozmowie z Jakubem Bodzionym.

Czy niespełnienie wyborczych własnych wyborczych oczekiwań PiS-u to początek końca hegemonii tej partii?

„Te wybory dały opozycji szansę na strzelenie kontaktowej bramki, ważnej, bo dającej nadzieję na powodzenie w dalszym ciągu rozgrywek”, pisze Katarzyna Kasia z „Kultury Liberalnej”. A przed nami kolejne starcia – ciekawe, bo prawdopodobnie pojawią się w nich nowi gracze.

Zapraszamy do lektury!

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 511

(43/2018)
23 października 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj