Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Nieskończenie Niepodległa] Państwo...

[Nieskończenie Niepodległa] Państwo odkupione

Iza Mrzygłód

Trudno zrozumieć losy Niepodległej bez uwzględnienia jej ekonomicznych wiraży, nadziei odbudowy i kryzysu 1923 roku. Przed transformacją lat 90. przydarzyła się Polsce transformacja lat 20.

Na lekcjach historii, gdy mowa o II Rzeczpospolitej, najczęściej dziarsko omawiane są początki państwa, walki o granice i zagadnienia polityczne, a zazwyczaj oddzielny rozdział poświęcony jest życiu gospodarczemu. Jeszcze częściej sprawy ekonomiczne rozpatruje się pod szyldem „sukcesów i porażek” Polski międzywojennej (nader często pomijając te drugie). W wykazie tym niechybnie zjawić się musi Władysław Grabski z reformami walutową i skarbową jako jedna z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie międzywojnia. Ostatnio rozbłysł także na fasadzie Pałacu Prezydenckiego w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości. Opowieść o powodzeniu ministra finansów uzupełnia popularny przekaz, w którym roi się od sloganów typu „cud Grabskiego” czy „jak Władysław Grabski uratował II RP”. Dokonania ministra i premiera, którego sama darzę sporą sympatią, są niebagatelne. Zanim jednak odtrąbimy sukces na miarę „cudu nad Wisłą”, bo metafory wojenno-religijne przemawiają do wyobraźni Polaków, warto przyjrzeć się mechanizmom, nie tylko ekonomicznym, lecz także psychologicznym i społecznym, które kryły się za samą reformą. Trudno bowiem zrozumieć pierwsze lata Niepodległej bez uwzględnienia procesu inflacyjnego oraz przemian, zagrożeń i szans, które niósł ze sobą. Aleksander Wat, na początku lat 20. młody poeta zafascynowany futuryzmem, pisał: „Inflacja była wówczas formą widzenia rzeczy. Miernik rzeczy zatracił swoją stałość, skakał wraz ze skokami waluty. Prawo tożsamości przestało obowiązywać, rzecz przestała być sobą” [1]. Wzrosty cen i zmiany kursów walut odbijały się więc nie tylko na portfelach, lecz także w umysłach ówczesnych Polaków.

Inflacyjne wiraże

Zanim jednak przyjrzymy się polskiej inflacji, wypada zrobić krok wstecz, do I wojny światowej, w której tkwiły najpoważniejsze przyczyny gospodarczych trudności młodego państwa. Po pierwsze, niszczycielskie działania wojenne doprowadziły zarówno przemysł, jak i rolnictwo do katastrofalnego stanu. Wiele miasteczek i wsi zrujnowały one niemal doszczętnie, wystarczy powiedzieć, że fabryki ogołocone były z maszyn, 30 procent ziemi leżało odłogiem, a 40 procent zabudowy miast powiatowych i mniejszych została zniszczona [2]. Po drugie, źródłem kłopotów finansowych była polityka monetarna państw centralnych, które, aby pokryć koszty wojny, zaczęły na potęgę drukować pieniądze, doprowadzając tym samym do spadku ich wartości i wzrostu kosztów życia. W czasie wojny ceny towarów były zablokowane.

Wzrosty cen i zmiany kursów walut odbijały się więc nie tylko na portfelach, lecz także w umysłach ówczesnych Polaków.

Iza Mrzygłód

Polityka inflacyjna została również utrzymana przez młode państwo polskie, które toczyło walki z sąsiadami i prowadziło wojnę z Rosją sowiecką. W 1920 roku wydatki Ministerstwa Spraw Wojskowych stanowiły 60 procent budżetu! Duże sumy pochłaniały również dopłaty do kolei, a wobec słabości inwestorów prywatnych państwo aktywnie uczestniczyło w odbudowie przemysłu. Oczywiście środki, którymi dysponowano, były niezwykle ograniczone, a ściąganie podatków nastręczało młodej administracji nie lada trudności. Dlatego wydatki pokrywano, zaciągając kredyty w Polskiej Państwowej Kasie Pożyczkowej, która na ten cel emitowała marki polskie (walutę odziedziczoną po okupantach). To napędzało dalej inflację, a ceny pięły się w górę. W kwietniu 1920 roku endek Juliusz Zdanowski pisał w dzienniku: „Z drożyzną dzieją się niesłychane rzeczy. […] Towar, który się ma w ręku i ogląda, za parę dni drożeje o 50-70%. […] Wskutek spadku [wartości] waluty każdy jest kupcem na wszystko i każdy towar [przez] Bóg wie ile rąk przechodzi. To tłumaczy, że taka masa ludzi się utrzymuje. Powstaje co dzień kilka nowych interesów handlowo-komisowych i każdy tylko o handlowaniu myśli, sprowadzając tym stan coraz gorszy” [3] Znamienne, że do czerwca 1921 roku właściwie utrzymany został system reglamentacyjny wprowadzony przez okupantów. Po zakończeniu działań wojennych inflacja stała się jednak sposobem nakręcania koniunktury gospodarczej, drukowane w nadmiarze pieniądze przeznaczano między innymi na kredyty gospodarcze i skup złota, a tania marka umożliwiała korzystny eksport polskich produktów.

Nowe otwarcie

W połowie 1923 roku inflacja przekształciła się w złowieszczą hiperinflację. W ciągu półrocza ceny wzrosły 286-krotnie. Każdy, jakkolwiek by nie był wykształcony, musiał się zmierzyć z wielomilionowymi transakcjami. Planowanie codziennych wydatków nastręczało wielu trudności. Jeden z publicystów pisał: „Te cyfry imponowały nam przed wojną. Dzisiaj inflacja, i jej siostra przyrodnia, drożyzna, spopularyzowały te cyfry. Używamy je z łatwością i nie mamy bynajmniej potrzeby wyszukiwania nowych sposobów porównania. […] Jeżeli odległość ziemi od słońca, 149 miljonów kilometrów, mogła nam imponować przed wojną, to co znaczy ta liczba dzisiaj? Wartość jednej akcji [zakładów tekstylnych] Żyrardowa!” [4]. Zaczął się także załamywać – dotychczas dobrze funkcjonujący – system dostosowania płac do wzrostu cen. Doprowadziło to do licznych strajków, a w listopadzie 1923 roku do głośnych wystąpień w Krakowie, do których stłumienia użyto wojska, co pociągnęło za sobą 32 ofiary śmiertelne. Upadł rząd Chjeno-Piasta, czyli koalicja centrowo-prawicowa, na której czele stał Wincenty Witos. Wówczas na scenę wkroczył Władysław Grabski ze swoim programem naprawy, opracowanym znacznie wcześniej – u progu 1923 roku próbował zmierzyć się z reformą finansów publicznych. 20 grudnia 1923 roku Grabski wygłosił w Sejmie słynne exposé, w którym zażądał pełnomocnictw pozwalających wydawać dekrety w sprawie ustawodawstwa podatkowego, nowego systemu monetarnego i banku emisyjnego, a także ostrych oszczędności budżetowych.

W styczniu 1924 roku po utrzymaniu uprawnień przystąpił do realizowania kolejnych kroków potrzebnych do przeprowadzenia reformy walutowej i skarbowej. Terapia była szokowa, bo program, który minister pierwotnie planował na okres trzech lat, musiał ostatecznie przeprowadzić w kilka miesięcy. Rząd dokonał interwencji giełdowej i wprowadził program oszczędności. Udało się też Grabskiemu pozyskać zaufanie społeczne dla swoich działań, o czym najdobitniej świadczą wyniki subskrypcji akcji Banku Polskiego. W marcu 1924 roku sprzedano milion stuzłotowych akcji, które znalazły się w rękach 176 tysięcy akcjonariuszy. Wkłady były bardzo rozproszone – 150 tysięcy akcjonariuszy miało tylko po jednej akcji lub po dwie. Obywatele polscy odkupili swoje państwo. Bank Polski rozpoczął działalność 28 kwietnia 1924 roku i szybko podjął emisję nowej waluty – złotego polskiego, którego kurs został oparty na mierniku złota. W dość krótkim czasie wymieniono też wszystkie znajdujące się w obiegu marki polskie, symbol rozpasanej spekulacji walutowej.

Tak w skrócie wyglądała historia polskiej inflacji, zakończonej brawurowo przez Władysław Grabskiego. Sukces polegał nie tylko na skutecznej reformie, lecz także na fakcie, że udało się ją przeprowadzić – w przeciwieństwie do innych krajów regionu – bez pożyczki zagranicznej. Powodzenie Grabskiego opierało się na dobrze opracowanym planie i zdecydowanych działaniach, chociażby w sprawnie przeprowadzonej interwencji giełdowej, czy w konsekwencji w ściąganiu nowo wprowadzonych podatków. Ogromną zaletą premiera była także umiejętność komunikowania się ze społeczeństwem i pozyskania przychylności dla swojej polityki. Nawet adwersarze Grabskiego przyznawali, że zniechęceni do marki Polacy uwierzyli w złotego jako stabilną walutę i dali ogromny kredyt zaufania rządowi fachowców, który miał szansę odbudować wiarę w państwo, nadszarpniętą przez śmiertelny zamach na pierwszego prezydenta RP i kryzys hiperinflacyjny. Była to pożyczka krótkoterminowa, bo stabilizacja waluty wiązała się z pogorszeniem koniunktury i wzrostem bezrobocia. Pozostał także strach przed kolejnym załamaniem. W 1925 roku, gdy w obliczu trudności gospodarczych złoty zaczął tracić na wartości, ludzi ogarnęła panika i zaczęli pospiesznie skupować waluty obce, choć spadek wartości pieniądza w żaden sposób nie przypominał sytuacji z 1923 roku.

Transformacja lat 20.

Międzywojennego premiera porównywano często do innego reformatora polskiej gospodarki – Leszka Balcerowicza, jako że obu przyszło się mierzyć z rozwijającą się inflacją i obaj zastosowali zdecydowane środki. W ostatnim czasie odniesienie to nabrało jednak szerszego wymiaru. Historycy zaczęli bowiem dostrzegać transformacyjny charakter (po)wojennych przemian w Europie Środkowo-Wschodniej. Prekursorzy tego ujęcia, Florian Kührer-Wielach i Sarah Lemmen, a za nimi Maciej Górny i Włodzimierz Borodziej w swojej najnowszej książce proponują, aby zmiany po 1918 roku, podobnie jak te w okolicach roku 1989, traktować nie jako jednorazowy zwrot, ale długi proces transformacji obejmujących nie tylko politykę i gospodarkę, lecz także kulturę i stosunki społeczne.

W 1924 roku obywatele polscy odkupili swoje państwo.

Iza Mrzygłód

Paradoksalnie rozkręcona inflacja i związany z nią łatwy kredyt początkowo pomogły w odbudowie państwa i przemysłu. Do 1923 roku udało się też utrzymać zatrudnienie na dość wysokim poziomie, co miało niebagatelne znaczenie w zniszczonym wojną kraju. Dostosowywano również system płac i dodatków drożyźnianych do zmieniających się szybko cen. W umowach zbiorowych zapisywano gwarancję automatycznych podwyżek, dzięki czemu pozycja robotników nie była tak zła, jak w innych państwach regionu ogarniętych żywiołem inflacyjnym. Młodemu państwu udało się też zagwarantować ochronę lokatorów, co uchroniło wynajmujących przed niekontrolowanymi wzrostami czynszu. Koszty tych decyzji ponosili oczywiście właściciele nieruchomości i ziemianie, którzy wraz z osobami posiadającymi oszczędności pieniężne najwięcej stracili na całym inflacyjnym procederze. W tle wojny polsko-bolszewickiej dokonywały się więc przeobrażenia, które umykają naszej zbiorowej pamięci. Ten pozytywny wpływ rosnących cen skończył się jednak, gdy inflacja przeszła w hiperinflację prowadzącą już tylko do katastrofy. Historia jej powstrzymania ukazuje nie tylko sprawną i zdecydowaną politykę konkretnego premiera, ale również doniosły moment, w którym polskie społeczeństwo zaufało swojemu państwu.

 

Tekst powstał dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Towarzystwa Dziennikarskiego „Fundusz Mediów”.

Przypisy:

[1] A. Wat, „Wspomnienie o futuryzmie”, „Miesięcznik Literacki”, 1932/2, s. 75–76.
[2] Z. Landau, Jerzy Tomaszewski, „Zarys historii gospodarczej Polski 1918–1939”, Książka i Wiedza, Warszawa 1999.
[3] J. Zdanowski, „Dziennik”, t. 3, , przedmowa i oprac. J. Faryś, T. Sikorski, H. Walczak i A. Wątor, Książnica Pomorska, Szczecin 2014, s. 112.
[4] R. Sygietyński, „Refleksja finansowa III”, „Przemysł i Handel”, 1923/45, s. 668.

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Warszawa, lata 20. Sortowanie monet w Mennicy Państwowej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

...dziękujemy, że jesteś z nami! Już od 10 lat działamy na rzecz budowania lepszego kraju dla przyszłych pokoleń Polaków.

Naszym marzeniem jest demokratyczna, praworządna, tolerancyjna Polska, w której ludzie potrafią podać sobie rękę mimo różnic. Nie są to dla nas puste slogany. W czasach postępującej radykalizacji i rosnących podziałów politycznych tworzymy pismo, które niezmiennie idzie własną drogą.

Przy okazji naszych 10. urodzin chcielibyśmy skierować do Ciebie ważny apel. „Kultura Liberalna” ukazuje się dzięki osobom takim jak Ty. Jeśli mamy stabilnie działać przez kolejną dekadę, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas comiesięcznymi wpłatami. W tej chwili otrzymujemy bezpośrednio od Czytelników około 12 tysięcy złotych miesięcznie, co stanowi 15 procent naszego miesięcznego budżetu. Jeśli wolno nam wypowiedzieć życzenie na 10. urodziny, chcielibyśmy, aby wkrótce było to co najmniej 50 procent. To zapewni nam bezpieczeństwo, niezależność i możliwość mądrego rozwoju.

Mamy głowy pełne pomysłów i wierzymy, że z Twoim wsparciem będziemy je mogli zrealizować; że będziemy coraz lepsi i coraz silniejsi.

SKOMENTUJ

Nr 515

(47/2018)
22 listopada 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj