Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Prognoza wędrowna] Rwanda,...

[Prognoza wędrowna] Rwanda, starzec od radia i 581 ton maczet z „najprzedniejszej brytyjskiej stali”

Konstanty Gebert

Wpadające w ucho piosenki o tępieniu inyenzi („karaluchów” – tak Hutu nazywali Tutsich) czyniły z ludobójstwa i obowiązek, i świetną zabawę, którą szkoda byłoby ominąć. W sześć tygodni wymordowano 800 tysięcy ludzi. Nawet niemieckie krematoria nigdy nie osiągnęły takiej wydajności.

Kiedy przed sądem stają oskarżeni o ludobójstwo starcy, mamy na ogół do czynienia z ludźmi, którzy swych zbrodni mieli się dopuścić w młodości, przymusowo zwerbowani przez upadającą III Rzeszę do obsługi jej machiny zagłady. Trudno jest, w niemal osiemdziesiąt lat po wojnie, oceniać ich ówczesny stan świadomości i realne możliwości wyboru, jest też coś immanentnie niesprawiedliwego w założeniu, że czyn popełniony w wieku 18 lat przekreślać ma całe późniejsze życie.

Kontrargumentem jest to, że udział w ludobójstwie jest czynem tak przeraźliwym, że istotnie przekreśla całe późniejsze życie – bo ofiary ludobójstwa, czy miały rok, czy sto, całego tego późniejszego życia pozbawiono. To dlatego ta zbrodnia nie podlega przedawnieniu. A jednak procesy starców za czyny popełnione, gdy byli młodzieńcami, budzą moralny niepokój, niezależnie od tego, czy skłaniamy się ku karaniu, czy ku odstąpieniu od kary.

Inaczej jest jednak, gdy w ludobójstwie uczestniczył ktoś w sile wieku, a to, że staje przed sądem jako 87-letni starzec, wynika jedynie z tego, że skutecznie się przez następne ćwierć wieku ukrywał przed sprawiedliwością – i gdy czyny, które mu się zarzuca, nie ograniczają się do pracy urzędnika, choćby i w Auschwitz.

581 ton maczet z „najprzedniejszej brytyjskiej stali”

Prokuratura międzynarodowego trybunału w Hadze, który przejął funkcję Trybunału z Aruszy do spraw zbrodni w Rwandzie, zarzuca Felicjanowi Kabudze, którego proces rozpoczął się w czwartek, że jako założyciel i dyrektor Radio Mille Collines w Kigali odegrał kluczową rolę w organizowaniu rwandyjskich Hutu do udziału w ludobójstwie Tutsich w 1995 roku i motywowaniu ich do trwania w tym zbrodniczym dziele.

Zarzuca mu się też, że z własnej kieszeni zakupił, za 95 milionów franków rwandyjskich, w firmie Chillington 581 ton maczet „z najprzedniejszej brytyjskiej stali”, opatrzonych firmowym znakiem krokodyla. Posłużyć miały one, wraz z innymi, sprowadzonymi z Chin, jako główne narzędzie rzezi. Chillington, który udzielił zniżki na ten ogromny hurtowy zakup, chwalił się potem, że w lutym 1994 roku sprzedał do Rwandy więcej maczet niż w roku poprzednim na całym świecie.

Ale Kabuga do biednych nie należał, stać go było. Choć sam pochodził z ludu i fortuny dochrapał się ciężką pracą, stał się jedną z najważniejszych osób w państwie, zausznikiem prezydenta Juvenala Habyaramany, którego synowie poślubili dwie jego córki.

Gdy 14 kwietnia 1994 roku nieznani do dziś sprawcy zestrzeli podchodzący do lądowania prezydencki samolot, rządzący w Kigali hutyjscy ekstremiści o zbrodnię oskarżyli prześladowaną tutsyjską mniejszość. Reżim przegrywał wojnę z reprezentującą i Tutsich, i jego hutyjskich przeciwników partyzantką RPF, z którą prezydent zawarł, pod auspicjami ONZ, kruchy rozejm. Wielu u władzy miało mu to ustępstwo za złe, pragnęli rozprawić się z wrogami raz na zawsze – stąd maczety. Gdy spadł samolot, można ich było wreszcie użyć.

Ludobójstwa nie da się zaimprowizować

Ale ludobójstwa nie da się zaimprowizować. Powszechnie słuchane radio RMC w pełni poparło kampanię „Zetnijcie wysokie drzewa” (Tutsi byli z reguły wyżsi niż Hutu). Jego reporterzy śledzili konwoje uciekających przed maczetami wrogów i podawali ich położenie. Popularne prezenterki szydziły z gmin, gdzie wskaźnik ściętych drzew był niski: „Co to, mężczyzn u was nie ma?”. Nieliczni, którzy przeżyli, opowiadali potem, że RMC była jak sieć, z której nie można było się uwolnić.

A świetne, wpadające w ucho piosenki o tępieniu inyenzi („karaluchów” – tak Hutu nazywali Tutsich) czyniły z ludobójstwa i obowiązek, i wspaniałą zabawę, którą szkoda byłoby ominąć. W sześć tygodni wymordowano 800 tysięcy ludzi. Nawet niemieckie krematoria nigdy nie osiągnęły takiej wydajności.

Gdy RPF zdobył Kigali, Kabuga uciekł – i po początkowej tułaczce osiadł, przez nikogo nie niepokojony, mimo międzynarodowych listów gończych, pod własnym nazwiskiem pod Paryżem – i przeżył tam w spokoju następne 23 lata. Proces powinien pozwolić ustalić, kto mu w tym pomagał i jak to się stało, że w 2022 roku sprawiedliwość go jednak znalazła.

Na razie jednak obrona odrzuca zarzuty aktu oskarżenia. Maczety były kupione dla usprawnienia produkcji rolnej, jako dyrektor RMC Kabuga nigdy nie ingerował w linię programową radia, a cały proces to jedynie dręczenie 87-letniego starca.

Ofiary czekają na proces od 25 lat

Sam oskarżony sprawę bojkotuje, bo żąda zmiany adwokata, wyznaczonego mu przez sąd: prokuratura zajęła mu konta i nie stać go na prawnika, a przyjęta linia obrony mu nie odpowiada. Odmrożenia kont domaga się też rodzina Kabugi, bo z nich się głównie utrzymuje.

Sąd jest zdania, że mecenas Emmanuel Altit, czołowy francuski obrońca, jest jak najbardziej kompetentny, a zmiana adwokata opóźniłaby o całe miesiące proces, na który ofiary czekają od ponad ćwierć wieku. Te, które przeżyły, oczywiście.

Z moją rwandyjską przyjaciółką Assumptą Muginarezą i kilkoma ocalałymi członkami jej rodziny byłem w rocznicę ludobójstwa na grobie jej matki w ich rodzinnej wiosce. Dziś mieszkają w niej już tylko Hutu i jeden z nich przyznał się, gdzie wrzucił ciało jej matki (do latryny). Assumpta mogła wydobyć i godnie pochować szczątki. Modlitwy zakłócił zgrzyt: to sąsiad ostrzył maczetę na osełce. O dobrą brytyjską stal należy dbać, zwłaszcza że teraz istotnie służy ona jedynie pracom rolnym.

Na kogo warto zagłosować ...

... w najbliższych wyborach do europarlamentu? Żyjemy w dobie baniek medialnych i polaryzacji debaty publicznej. Zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego są kluczowe dla przyszłości Polski i Europy, a prowadzona przez przeciwne strony polityczne kampania często odbiega od kluczowych dla wyborców tematów związanych z bezpieczeństwem, infrastrukturą krytyczną, solidarnością społeczną i zmianami klimatycznymi.

Każdy i każda z nas ma prawo do obiektywnych mediów i rzetelnych informacji, pozwalających podjąć odpowiedzialną decyzję wyborczą. Rzeczowe analizy pomagające nam wszystkim decydować o swoich prawach i obowiązkach warto wesprzeć nawet drobną kwotą. Choć nie pobieramy opłat za teksty, nasza praca ma swoją wartość. Nawet 50 złotych miesięcznie pozwala nam stale docierać do nowych osób poszukujących refleksyjnego, niezależnego dziennikarstwa. Wspólnie z naszymi Darczyńcami i Patronami zapewniamy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 717

(41/2022)
5 października 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj