Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > WTOREK [Wielka polityka]...

WTOREK [Wielka polityka] PINIOR: Klasa robotnicza idzie do nieba

Józef Pinior

Klasa robotnicza idzie do nieba

Ten argument wracał przed każdą pielgrzymką papieża do Polski: nie organizujmy strajku ani manifestacji, bo to zaszkodzi wizycie. Dyskusje przed pierwszym maja 1983 roku w twardym podziemiu solidarnościowym związanym z Tymczasową Komisją Koordynacyjną NSZZ „Solidarność” sprowadzały się do pytania: wzywać do pierwszomajowych demonstracji czy nie? I sygnały, które do nas docierały, nie wiadomo skąd, może z episkopatu, może z MSW, może od ludzi dobrej woli, którzy rzeczywiście obawiali się, że zbyt radykalne działania podziemia doprowadzą do odwleczenia pielgrzymki papieża do ojczyzny. Mdliło mnie od tej taktyki. Rzecz jasna rozumiałem, jak ważny dla liberalizacji rygorów stanu wojennego jest przyjazd Jana Pawła II. Zresztą doświadczyłem tego na własnej osobie, parę tygodni później już na Rakowieckiej, po moim aresztowaniu, kiedy papież spotkał się z Lechem Wałęsą. To było widać na twarzach oficerów, którzy mnie przesłuchiwali: jak bardzo przyjęcie przez papieża przewodniczącego Związku nie jest po ich myśli, jak muszą się z nami liczyć, jak Kościół pomaga przetrwać „Solidarności”.

Zbliżenie, a potem sojusz polityczny pomiędzy Kościołem a lewicowo-liberalną inteligencją polską po 1968 roku było przede wszystkim genialnym posunięciem politycznym. Zaowocowało powstaniem KOR-u i polityki praw człowieka, stało się fundamentem ideowym „Solidarności” w 1980 roku. Do dzisiaj bronię na lewicy tej polityki. Nie tylko – co zrozumiałe – w jej sensie strategicznym, lecz na głębszym poziomie polityki antytotalitarnej. U Karola Wojtyły mamy głębokie zrozumienie wyobcowania pracy, połączenie pojęcia pracy z wolnością i godnością, wiarygodne przez osobiste doświadczenie pracy fizycznej młodego Wojtyły w okupowanym przez nazistów Krakowie. To składało się na jego charyzmę i zjednywało mu podziw na całym świecie wśród radykalnej inteligencji. Czuło się, że papież oddaje jedno z podstawowych doświadczeń egzystencjalnych współczesności. Pomiędzy Kościołem a lewicą kształtowała się wspólnota przeżyć, która na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku doprowadziła do niezwykłego aliansu radykalnej lewicy z młodymi kapłanami Kościoła rzymskokatolickiego w walce z dyktaturami w Ameryce Łacińskiej, na Filipinach, w Polsce.

W wiosennym wydaniu Lapham’s Quarterly „Lines of Work”, Lewis H. Lapham przypomina fragment „Rękopisów ekonomiczno-filozoficznych” Karola Marksa z 1844 roku poświęcony alienacji pracy. Uderzające, jak opisane przez młodego Marksa „zezwierzęcenie” przez pracę, które autor „Kapitału” opisuje na widok kondycji wielkoprzemysłowych robotników w Paryżu w latach 40. XIX stulecia, jest bliskie odczuwaniu Kościoła po Soborze Watykańskim II, w drugiej połowie XX wieku.

Z tej duchowej bliskości w Polsce nic nie zostało. Związek Zawodowy „Solidarność” po 1989 roku nie był w stanie wyartykułować samodzielnej polityki, pozwalając na początku przekształcić się w listek figowy dla terapii szokowej, a potem wiążąc się z populistami. Tischnera przerobiono na ikonę transformacji, a jego etyka solidarności nie doczekała się twórczego rozwinięcia na kapitalistycznym rynku. „Tygodnik Powszechny” utracił publiczność. Pojawił się pusty obrzęd i antyintelektualne społeczeństwo obywatelskie wokół parafii i instytucji Kościoła, takich jak koncern medialny ojca Rydzyka. Pozostały poniżenie przez pracę i te same, nędzarskie pensje; objawiły się podrzędny kapitalizm i niemoc polityki lewicowej. Związki zawodowe mimo akcji protestacyjnych w różnych sferach gospodarki nie potrafią dokonać konsolidacji chociażby na poziomie ideowym, wykreować wspólnego instytutu badawczego, pisma, wydawnictwa, czy pokusić się o ofensywę w nowych mediach elektronicznych, także na rynku reklam, podjąć działania niebanalne, które mogłyby się stać zalążkiem niezależnej polityki. Zawsze można pojechać na pielgrzymkę do Rzymu, na beatyfikację Jana Pawła II. Najlepiej w last minute.

* Józef Pinior, polityk, prawnik, filozof. W PRL działacz „Solidarności”, aresztowany w 1983 roku i skazany na cztery lata więzienia. Od 1987 roku uczestniczył w próbach reaktywowania PPS. W latach 2004 – 2009 poseł do Parlamentu Europejskiego.

„Kultura Liberalna” nr 120 (17/2011) z 26 kwietnia 2011 r.

SKOMENTUJ

Nr 120

(17/2011)
25 kwietnia 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail