Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Hongkong: referendum...

[Chiny] Hongkong: referendum przed burzą

Katarzyna Sarek

Podczas gdy w Unii Europejskiej wyborcy nie kwapią się do udziału w wyborach, w odległym Hongkongu ludzie stoją w długich kolejkach, aby oddać głos w niemającym mocy prawnej referendum. Hongkończycy chcą demokracji i dają temu wyraz.

Już ponad 700 tys. stałych mieszkańców Hongkongu oddało głos, osobiście bądź przez internet, w referendum organizowanym przez aktywistów skupionych w ruchu Occupy Central (Central to jedna z dzielnic miasta). Od 20 do 29 czerwca mieszkańcy mogą wyrazić swoje zdanie na temat sposobu organizacji najbliższych wyborów w 2017 r. Zgodnie z obietnicą Pekinu wybory na szefa administracji (najwyższego urzędnika stojącego na czele terytorium) miały w końcu być powszechne, a nie dokonywane przez radę elektorów (więcej o obowiązującym specyficznym systemie wyborczym pisałam w jednym z poprzednich felietonów). Organizatorzy referendum, chcąc rzeczywiście demokratycznych wyborów, postulują zniesienie wymogu prenominacji kandydatów (dokonywanych przez wiernych władzom Chińskiej Republiki Ludowej komisarzy).

Anson Chen, która w chwili przekazywania Hongkongu Chinom była drugim w hierarchii politykiem miasta, dosadnie wyraziła lęki mieszkańców: „Co z tego, że każdy z nas będzie miał głos, jak i tak będziemy musieli wybierać spośród trzech czy czterech marionetek wyznaczonych przez Pekin?”. Równie mocno skomentowała milczenie premiera Davida Camerona podczas niedawnej wizyty premiera Chin Li Keqianga w Londynie. Wielka Brytania, łaknąca jak kania dżdżu chińskich inwestycji, zapomniała o gwarancjach danych swej dawnej kolonii w kwestii zachowania jej wyjątkowego statusu, szerokiej autonomii i praw obywatelskich. A powinna sobie o nich przypomnieć, ponieważ w niedawno wydanej przez Chiny „białej księdze”, jednym z serii dokumentów odnoszących się do najważniejszych kwestii politycznych kraju, status i prawa Hongkongu uznano za podlegające decyzjom rządu w Pekinie. Czym otwarcie zakwestionowano wagę umów podpisywanych przed przyłączeniem portu do ChRL.

Po zakończeniu referendum przywódcy ruchu Occupy Central with Love and Peace planują manifestacje w centrum miasta. 1 lipca „zajmą” dzielnicę Central, gdzie znajdują się siedziby instytucji finansowych oraz handlowe serce miasta. 

Katarzyna Sarek

Referendum, mimo że nie ma jakiejkolwiek mocy prawej i jest jedynie wyrazem obywatelskiego zaangażowania, wywołało falę oburzenia w Chinach. Ostrzegawczo wypowiedzieli się politycy z samych szczytów, oskarżając o knowania siły antychińskie i przyjaźnie oferując pomoc chińskiej armii w razie zamieszek. Zhang Dejiang, przewodniczący Stałego Komitetu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, na zamkniętym posiedzeniu stwierdził, że kopiowanie zachodnich modeli głosowania może okazać się „pułapką i doprowadzić do katastrofalnych skutków”. Podkreślił również, że kandydaci w wyborach muszą „kochać” Chiny i być wybierani przez komisarzy. Nerwowość na szczytach ma swoje uzasadnienie. Samo żądanie wolnych i powszechnych wyborów nie jest postulatem, jaki można głośno artykułować na chińskiej ziemi i wśród zastępów członków dzierżącej władzę Komunistycznej Partii Chin musi wywoływać zimne dreszcze i koszmary senne.

Kontynentalne media także nie owijają w bawełnę. Słynąca z prorządowej postawy gazeta „Global Times” poświęciła na swych łamach mnóstwo miejsca „nielegalnej farsie”, „dowcipowi” i „zabarwionym afektowanym absurdem głosowaniu przez internet”, czyli referendum. Zdaniem gazety możliwość wyrażania przez obywateli swoich poglądów to samo zło, a kraj popadłby w chaos, gdyby każdy region chciał organizować podobne hece.

Tak agresywnego i obelżywego języka nie zdzierżył nawet propekiński szef administracji, Leung Chun-ying, który odparł, że mieszkańcy terytorium mają prawo do wyrażenia swoich nadziei i żądań dotyczących najbliższych wyborów. Jako doświadczony polityk Leung musi zdawać sobie sprawę z nastrojów społecznych i narastającej niechęci do Chin wśród Hongkończyków. W kwietniowym badaniu opinii publicznej 52 proc. ankietowanych było niezadowolonych ze sposobu, w jaki Pekin nadzoruje byłą kolonię, a wśród grupy wiekowej 21-29 lat odsetek ten sięga aż 82 proc. Nic więc dziwnego, że tłumnie ruszyli do głosowania. W tym momencie to jedyny sposób, aby dobitnie pokazać, że proponowany przez Pekin system wyborczy nie spełnia ich oczekiwań.

Po zakończeniu referendum przywódcy ruchu Occupy Central with Love and Peace (pełna nazwa jak na razie odzwierciedla pokojową postawę i sposób działania) planują manifestacje w centrum miasta. 1 lipca „zajmą” dzielnicę Central, gdzie znajdują się siedziby najważniejszych instytucji finansowych oraz handlowe serce miasta i będą oczekiwać na reakcję władz. Na wąskich i zatłoczonych ulicach zapewne rozlegnie się spontanicznie wybrany hymn ruchu, piosenka z musicalu „Nędznicy”, ze słowami mocno niepasującymi do światowej stolicy pieniądza: „Do you hear the people sing? / Singing a song of angry men? / It is the music of a people / Who will not be slaves again!”.

Jak na razie jedyną pewną reakcją jest obecność wielu oddziałów policji, która wczoraj w szkole policyjnej w dzielnicy Aberdeen ćwiczyła rozpraszanie tłumu, walki uliczne, a także przygotowała miejsca przyszłym aresztowanym (a pomieszczą się ich tam nawet 3 tysiące).

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 285

(25/2014)
26 czerwca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj