Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > [Młodzi o KOD]...

[Młodzi o KOD] Trudno się dziwić nieufności

Joanna Derlikiewicz

KOD jest reaktywny wobec posunięć władzy i nie potrafi pozytywnie zdefiniować wartości, których wytrwale próbuje bronić. W ten sposób nie przekona do siebie mojego pokolenia.

Chociaż inicjatywy KOD-u cieszą się dużym zainteresowaniem społecznym, ich niewątpliwą wadą jest to, że mało aktywna pozostaje w nich tzw. młodsza część społeczeństwa. To brak na tyle symptomatyczny, iż ugrupowanie, nie będące jeszcze nawet zarejestrowanym stowarzyszeniem, zdecydowało się na podjęcie kroków ku stworzeniu oficjalnej młodzieżówki. Mateusz Kijowski, lider ruchu, pisząc o potrzebie „młodszego spojrzenia na bieżące sprawy”, wyraził nadzieję aktywizacji młodych w oparciu o idee „wolności i umiłowania ojczyzny”. Czy to przedsięwzięcie ma szanse się powieść?

Dostrzegalnej obojętności wobec działań KOD-u w grupie wiekowej 18–25 nie sposób kłaść wyłącznie na karb deklarowanego przez znaczący odsetek młodych nikłego zainteresowania polityką i życiem publicznym [1]. Spontaniczny i bardzo zdecydowany sprzeciw młodzieży wobec perspektywy podpisania umowy ACTA w 2012 r. pokazał, że kwestia wolności obywatelskich może wywołać w tej grupie niemałe emocje. Jak zatem tłumaczyć jawną nieobecność młodych w toczącym się sporze?

Wydaje się, że KOD nie ma młodemu obywatelowi do zaoferowania nic, prócz sprzeciwu wobec kolejnych działań partii rządzącej. W ten sposób spełnia swą rolę jako ruch oporu wobec posunięć władzy. Nie tworzy jednak szerszego ruchu obywatelskiego opartego na wartościach paneuropejskich, do którego wyraźnie aspiruje. Praktyka i przekaz ideologiczny, jaki wpisany jest w działalność Komitetu, nie stwarzają modelu podmiotowości, z którą młody obywatel mógłby (a przede wszystkim chciałby) się utożsamiać.

KOD jest reaktywny wobec posunięć władzy i nie potrafi pozytywnie zdefiniować wartości, których wytrwale próbuje bronić. Pół biedy, gdy jest to walka o przestrzeganie konstytucji, bo to pojęcie stosunkowo ostre. Gorzej, gdy wypracować należy rozumienie tych bardziej skomplikowanych, takich jak „demokracja”, której nie sposób definiować negatywnie jako „wszystko, co nie jest PiS-em”, prawo do anonimowości czy „wolne media”. Standarów, które obowiązują w mediach publicznych w poszczególnych państwach europejskich, nie zna nawet sam Mateusz Kijowski.

Jak dotychczas zarówno KOD, jak i partie opozycyjne biorące udział w jego marszach nie próbowały choćby rozpocząć jakichkolwiek dyskusji społecznych, mających poszerzać rozumienie wyżej wymienionych pojęć. Tymczasem retoryka przekazu medialnego KOD-u coraz bardziej nasiąka tym samym ślepym radykalizmem i bezrefleksyjnym krytykanctwem, które znamy już z manifestacji „Obudź się, Polsko” w obronie telewizji Trwam.

Trudno się dziwić nieufności młodych względem masowych ruchów społecznych, gdy przeciwne strony sporu zgodnie skandują „Precz z komuną”. Próby grania przez KOD narracją postsolidarnościową również niespecjalnie poprawiają wizerunek tego ruchu w oczach mojego pokolenia, urodzonego po roku 1989, dla którego czasy PRL są punktem odniesienia jedynie historycznym, nie biograficznym. Tworzą natomiast atmosferę zbędnego patosu i rodzą kolejne wątpliwości – bo czy działania PiS naprawdę można porównywać do rządów Wojciecha Jaruzelskiego?

Trudno się dziwić nieufności względem masowych ruchów społecznych, gdy przeciwne strony sporu zgodnie skandują „Precz z komuną”.

Joanna Derlikiewicz

Występując tak zdecydowanie przeciwko rządzącej partii, a nie w obronie wartości, KOD grzebie swój bezsprzeczny potencjał wskrzeszenia społeczeństwa obywatelskiego, nie sposób go bowiem budować w oparciu o dychotomię demokracja/PiS. Dezaprobata wobec kierunku i sposobu wprowadzania zmian przez partię Jarosława Kaczyńskiego nie musi równać się z nieprzejednaną wrogością wobec PiS, czy szerzej – prawicy w ogóle.

Wobec powszechnego kryzysu wartości europejskich i ubogiej kultury politycznej w Polsce, ruchowi nie udaje się sprostać wyzwaniu, skądinąd niełatwemu, wykreowania pozytywnej wizji państwowości. Z tego powodu nadzieje na powszechną aktywizację młodzieży w strukturach KOD-u w jego obecnej postaci są płonne. Nie sposób bowiem usprawiedliwiać krótkowzroczności KOD-owskiej narracji tym, że obecnie to on gra rolę jedynej liczącej się formy sprzeciwu, a zatem moralnym obowiązkiem przeciwników pełzającego autorytaryzmu Jarosława Kaczyńskiego jest jego wspieranie.

Dopóki zmiany wprowadzane przez PiS nie zaczną bezpośrednio i dotkliwie godzić w indywidualne interesy młodych – a tak może się stać, gdy swoje reformy zacznie wprowadzać na przykład minister nauki – KOD najpewniej nie będzie dysponować potencjałem mogącym zainspirować ich do poświęcenia czasu na stałe weń zaangażowanie. W swej obecnej postaci Komitet nie motywuje do aktywności wybiegającej poza kliknięcie „Lubię to!” pod postami wyśmiewającymi kolejne działania władz. A trudno będzie będzie bronić demokracji wyłącznie przez internet.

Przypis:

[1] Dane za CBOS, „Zainteresowanie polityką i poglądy polityczne w latach 1989–2015. Deklaracje ludzi młodych na tle ogółu badanych”, dostępne online: http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2015/K_135_15.PDF [dostęp: 1 lutego 2016 r.].

SKOMENTUJ

Nr 369

(5/2016)
2 lutego 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail