Wesprzyj Kulturę Liberalną
Przyszłość naszego tygodnika zależy od Darczyńców. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > W poszukiwaniu odzyskanego...

W poszukiwaniu odzyskanego czasu. Recenzja serialu „Grace & Frankie”

Małgorzata Major

„Grace & Frankie” to serial Netfliksa przedstawiający życie kobiet po siedemdziesiątce. Czy Marta Kauffman z powodzeniem opowiedziała o tych, którzy ze względu na swój wiek wydają się mało interesujący jako bohaterowie współczesnej telewizji?

W 2016 Netflix udostępni użytkownikom 31 wyprodukowanych przez siebie nowych seriali. Przed rokiem nowości było o połowę mniej, ale większość okazała się co najmniej dobra i przyciągnęła sporą widownię, spragnioną kolejnej dawki dynamicznie rozwijającego się gatunku neoseriali. Kontrowersyjne tematy okiełznane świetnymi scenariuszami, doskonałą realizacją (warto w tym miejscu wspomnieć sukces „Narcos” i „Jessiki Jones”) oraz doborową obsadą sprawiają, że wiele propozycji Netfliksa okazuje się olbrzymim sukcesem już w dniu premiery. Jednym ze szczególnie udanych przedsięwzięć jest, bardziej kameralny, intymny i zrealizowany z mniejszym rozmachem niż wyżej przytoczone przykłady, serial Marty Kauffman „Grace & Frankie”. W obsadzie pojawiły się wielkie gwiazdy kina i telewizji: Jane Fonda, Lily Tomlin, Martin Sheen i Sam Waterston. Ageizm, o którym w dużej mierze opowiada serial, to wciąż jeden z największych problemów współczesnych społeczeństw. Fonda i Tomlin, mimo że są gwiazdami hollywodzkiego formatu, nie mogą zaprzeczyć swojej metryce. Dlatego tym ciekawiej wypada opowieść o kobietach w wieku, który opery mydlane wyparły ze świadomości swojej widowni. Co to znaczy być singielką po siedemdziesiątce, a także jak radzić sobie z narzuconymi przez społeczeństwo oczekiwaniami i powinnościami? To pytania, które postanowiła zadać Kauffman.

„Wstydliwa” metryka i słaba płeć?

Jane Fonda – aktorska legenda, która wzbudza rozmaite emocje, w zależności od tego, czy pamiętamy ją jako aktywistkę z czasów amerykańskiej wojny w Wietnamie, czy prekursorkę nagrywanych na kasety wideo zestawów do ćwiczeń. Pojawiła się także w kampanii firmy kosmetycznej i promowała (testowane na zwierzętach!) kremy dla kobiet w swoim wieku, nie wstydząc się głośno powiedzieć, ile dokładnie ma lat. Rodzi się więc pytanie, czy Fonda to najlepszy wybór do obsady serialu opowiadającego o tym, że świat nie jest zainteresowany kobietami w ósmej dekadzie swojego życia? Właściwie trudno stwierdzić, czy to dobrze, że jedna z najpiękniejszych aktorek XX w. wciela się w postać borykającą się z odrzuceniem i brakiem planów na dalsze lata życia. Zdaje się, że odpowiedź kryje się w sytuacji zawodowej samej aktorki, która podobnie jak wiele innych gwiazd powyżej 50. roku życia, podkreśla deficyt propozycji zawodowych. Więcej na ten temat niejednokrotnie mówiła także Meryl Streep, podkreślając problemy aktorek dojrzałych, dla których Hollywood nie chce pisać ról. Inne trudności związane z niedostrzeganiem kobiet w branży filmowej zauważają także aktorki młodszego pokolenia, jak choćby Jennifer Lawrence, która sprzeciwiła się nierówności płac. Ledwie kilka dni temu ten sam aspekt sygnalizowała Gillian Anderson wspominająca, że gdy negocjowała swój powrót na plan serialu „Z archiwum X”, producenci zaproponowali jej stawkę o połowę mniejszą od tej, którą uzyskał David Duchovny.

Sam Waterston, Lily Tomlin, Jane Fonda and Martin Sheen in the Netflix Original Series "Grace and Frankie". Photo by Melissa Moseley for Netflix.Ê

Sam Waterston, Lily Tomlin, Jane Fonda and Martin Sheen in the Netflix Original Series „Grace and Frankie”. Photo by Melissa Moseley for Netflix.Ê

Grace (Jane Fonda) i Frankie (Lily Tomlin) poznajemy w momencie, gdy mężowie oświadczają im, że są gejami i od dawna żyją w sekretnym związku, ale zdecydowali, że nie chcą spędzić reszty życia w kłamstwie, dlatego proszą swoje żony o rozwód, a sami wkrótce planują ślub. Cios, jakim jest dla bohaterek wiadomość o tym, że mogą śmiało przekreślić prawie pół wieku wspólnego życia, nie pozwala im się szybko otrząsnąć. Zadowolone ze swoich związków, spełnione zawodowo i rodzinnie, dowiadują się niespodziewanie, że przez większą część swojego dorosłego życia stanowiły zasłonę dymną dla tchórzliwych małżonków. Pewnie najwygodniej dla ich partnerów i reszty świata byłoby, gdyby po prostu rozpłynęły się w powietrzu. Bohaterki okazują się jednak silniejsze, niż początkowo sądziły. Próbują się podźwignąć. Mimo ciosu, który otrzymały w momencie, kiedy oczekiwały, że będą beztrosko cieszyć się czasem wolnym w towarzystwie swoich mężów – świeżo upieczonych emerytów. Zarówno Fonda, jak i Tomlin wcielają się w bohaterki o silnym charakterze, które poznały swoją wartość i, mimo odmiennych ścieżek kariery (Fonda gra Grace, emerytowaną właścicielkę koncernu kosmetycznego, a Tomlin – nauczycielkę sztuki, aktywistkę społeczną, joginkę), zawsze śmiało realizowały ambicje zarówno zawodowe, jak i rodzinne. Grace urodziła dwie córki, a Frankie wychowała dwóch adoptowanych synów, mimo że długo borykała się z traumą związaną z niemożnością zajścia w ciążę.

Życie zaczyna się po siedemdziesiątce

Kauffman wystrzega się rysowania grubą kreską świata pokrzywdzonych kobiet i bezdusznych mężczyzn. Więcej mówi o poszukiwaniu drogi do szczęścia w każdym momencie życia i konsekwencjach coming outów w rodzinach, gdzie żony i dorosłe już dzieci mierzą się z nowym stanem rzeczy. Obserwujemy dwa modele pożegnań. W przypadku Grace i jej męża Roberta rozstanie jest nagłe i chłodne, a małżonkowie, najszybciej jak to możliwe, starają się wykorzystać każdy dzień, który im jeszcze pozostał w nowej sytuacji. Oczywiście w grę wchodzą tu także emocje – poczucie krzywdy, kłamstwa, niewypowiedziany żal. Rany zdają się jednak goić dosyć szybko. Inaczej dzieje się w małżeństwie Frankie i Sola, którzy mimo rozstania nie potrafią wypracować granic ich dalszej koegzystencji – robią jeden krok naprzód i dwa do tyłu. W tym przypadku nie rozstają się jedynie małżonkowie, ale równocześnie najlepsi przyjaciele.

„Grace & Frankie” przypomina o kilku ważnych sprawach, które zdają się nie pasować do przekazu skierowanego do widowni poniżej 50. roku życia. Przede wszystkim każdy ma prawo wyrażać swoje emocje i mówić o tym, że czuje się zraniony i odrzucony, a uczucia przystoją ludziom niezależnie od wieku. Także dojrzałym kobietom, które mogą źle znosić rozstanie z życiowym partnerem, zwłaszcza po kilku dekadach wspólnego życia. Mają prawo użalać się nad sobą, medytować, zażywać podejrzane leki na plaży i obudzić się na kacu. Te czynności nie są zarezerwowane jedynie dla mężczyzn i nastolatków, o czym zdają się zapominać wszelkiej maści poradniki, reklamy telewizyjne i opinia publiczna. Serial Netfliksa ciekawie pokazuje zarówno proces radzenia sobie z traumatycznym doświadczeniem w późnym wieku, jak i szukanie dla siebie nowych możliwości oraz podejmowanie próby odnalezienia radości życia. Bohaterki serialu nie są przedstawione jako matki i babki, wobec których formułowane są określone oczekiwania w związku ze zobowiązaniami rodzinnymi. Odarcie postaci z przymusu bycia rozsądną matką i kochającą babką sprawia, że patrzymy na bohaterki jak na postacie uwikłane w dramat życiowy, który nie ma ograniczeń wiekowych.

GRACE&FRANKIE_3

Wciąż niewiele produkcji mainstreamowych pokazuje tabuizowaną kwestię długoletnich (wręcz kilkudekadowych) związków. Z pewnością „Olive Kitteridge” przetarła ten szlak tematyczny, a w innym serialu Netfliksa, „Orange is the New Black”, wątkami dominującymi są problemy kobiet w różnym wieku, kwestie pochodzenia etnicznego, tożsamości seksualnej i pozycji zawodowej. Jednakże „Grace & Frankie” jako serial skupiający się na deficytowej w telewizyjnych produkcjach grupie wiekowej, dzięki niebanalnemu scenariuszowi i potencjałowi komediowemu, ma szansę trafić do młodszej widowni, zazwyczaj unikającej problemów, z którymi mogą borykać się starsze pokolenia.

Sisters before misters!

Bohaterki serialu jednoczą się we wspólnym bólu, mimo że 40 lat za sobą nie przepadały. Nagle okazuje się, że nie mają do kogo zwrócić się ze swoim problemem. Dorosłe dzieci usiłują pomagać, ale zajęte własnym życiem i kłopotami w pracy oraz domu nie są nieustająco dostępne. Poza tym tak intymne przeżycie, jakiego doświadczają kobiety, można dzielić jedynie z kimś, kto przechodzi dokładnie to samo, nawet jeśli jest to najmniej lubiana osoba w odległości kilku mil.

Kauffman wystrzega się rysowania grubą kreską świata pokrzywdzonych kobiet i bezdusznych mężczyzn. Więcej mówi o poszukiwaniu drogi do szczęścia w każdym momencie życia i konsekwencjach coming outów w rodzinach.

Małgorzata Major

Grace zbudowała imperium kosmetyczne i jej wizerunek można znaleźć na większości pudełek farby do włosów, którą wyprodukowała. Wydaje się jej więc naturalne, że dobrym pomysłem byłoby znaleźć zapomnienie poprzez rzucenie się w wir pracy. Trudno jednak zrealizować ten plan po przejściu na emeryturę i odkryciu, że firma doskonale radzi sobie pod rządami córki. Uświadomienie sobie, że wprowadzone przez młodsze pokolenie zmiany wiążą się ze zmianą opakowań, na których produkty roślinne zastępują wizerunek twórczyni firmy, podpowiadają bohaterce, że życie nie tylko toczy się dalej bez jej udziału, ale też każdy kolejny dzień zaciera po niej wszelkie ślady. Po chwilowym szoku, podchodzi do tego ze zrozumieniem i odkrywa, że skoro branża kosmetyczna nie ma wobec niej żadnych oczekiwań, Grace może ze spokojem skupić się na tym, żeby najbliższe lata spędzić na dobrej zabawie. Frankie zdaje się ten pomysł podobać.

Ciekawym wątkiem staje się randkowanie po siedemdziesiątce i korzystanie w tym celu z serwisów społecznościowych. Okazuje się, podobnie jak w przypadku „Olive Kitteridge”, że wiek dojrzały zmienia perspektywę. Inne rzeczy stają się ważne, gdy szuka się towarzysza na – jak mówią bohaterki – „ostatnie lata”, choć patrząc na nie trudno uwierzyć, że są u schyłku życia. Grace, decydująca się (za podszeptem córki) na założenie profilu w serwisie randkowym, przeżywa wiele dylematów. Ma za sobą 40-letnią przerwę w randkowaniu, dlatego nie wie, czego miałaby oczekiwać po nowo poznanych mężczyznach. Już sam proces wypełniania formularza rejestracyjnego napawa ją lękiem – mierzenie się z autocharakterystyką wzbudza w niej sporo wątpliwości. Czy jest błyskotliwa, zdecydowana, tryska optymizmem, a może ma także poczucie humoru? Wszystkie te kwestie domagają się reinterpretacji. Z kolei Frankie (dla odmiany mająca problem z obsługą telefonu, komputera i wszelkich nowinek technologicznych) nigdy nie obrosła pruderią – jako bywalczyni Woodstocka, fanka seksualnych eksperymentów, doskonale wie, czego potrzebuje jej ciało. Gorzej jedynie idzie jej nawiązywanie nowych relacji z mężczyznami, zwłaszcza że swoje małżeństwo uznawała za nad wyraz udane i wciąż je opłakuje.

GRACE&FRANKIE_4

Budowanie na nowo od podstaw życia i porządkowanie przestrzeni wokół siebie nigdy nie jest łatwe. Wszystkie drobne przyzwyczajenia, rozrywki, zwyczaje telewizyjne, preferowane godziny snu okazują się sporym bagażem dziwactw i osobliwości. Przyjaciółki połączone wspólną niedolą mieszkają razem, jakby powróciły do czasów studenckich. Zanim przywykną do korzystania ze wspólnej przestrzeni, muszą się wiele o sobie dowiedzieć. Grace, dbająca o reżim żywieniowy, spędzająca czas na gimnastyce i dbałości o swój wygląd zewnętrzny, nieustająco zderza się z chaosem, jaki wprowadza w jej życie Frankie. Uczenie się nowej rutyny i odkrywanie nowych obszarów, w których mogą się realizować, powoduje, że z ostrożnym optymizmem myślą o swojej przyszłości.

Kauffman skupia się w szczególny sposób na poczuciu społecznej niewidzialności dojrzałych kobiet. Bohaterki mają poczucie, że wraz z tym, jak się starzeją i przybywa im siwych włosów, ludzie przestają potrzebować także ich kompetencji zawodowych (gdy Frankie stara się o pracę nauczycielki rysunku w domu starców, zostaje wzięta za jego mieszkankę). Pracodawcy dawno zapomnieli o ich istnieniu (to właśnie córka Grace nie chce, żeby matka wróciła do pracy w rodzinnej firmie, po tym jak odeszła na emeryturę). Mężczyźni nie mają tego problemu – nadal są szanowani za swoje kompetencje i doświadczenie zawodowe (Robert i Sol w dalszym ciągu pracują jako adwokaci specjalizujący się w rozwodach). Mimo wszystko serial w swojej wymowie dosyć dobitnie podkreśla, że siostrzeństwo kobiet ważne jest w każdym momencie życia, bo jego siła jest nie do przecenienia. Kauffman snuje na wskroś emancypującą opowiastkę o tym, że bycie kobietą to także przywilej.

 

Serial:

„Grace & Frankie”, twórcy: Marta Kauffman i Howard J. Morris, USA 2015–.

SKOMENTUJ

Nr 369

(5/2016)
2 lutego 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj