Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Azja w zbliżeniu]...

[Azja w zbliżeniu] Pogrzeb terrorysty

Krzysztof Renik

100 tys. ludzi uczestniczyło na początku lutego w uroczystościach pogrzebowych pakistańskiego terrorysty i mordercy Mumtaza Qadira. Jak zrozumieć ten dramatyczny fakt?

Qadir został stracony na mocy wyroku pakistańskiego sądu po dokonaniu w styczniu 2011 r. zabójstwa gubernatora pakistańskiej prowincji Pendżab, Salmana Taseera. Morderca był jego ochroniarzem. Mimo to z zimną krwią dokonał mordu, oddając w kierunku bezbronnego człowieka kilkadziesiąt strzałów z broni automatycznej. Po zabójstwie, nie stawiając oporu, oddał się w ręce policji. Natychmiast stał się bohaterem dla tysięcy mieszkańców Pakistanu.

Nie uda się wyjaśnić tego fenomenu bez naszkicowania tła tragicznego wydarzenia. Salman Tasser, zamordowany gubernator Pakistanu, należał do tej grupy pakistańskiej elity politycznej, która pragnęła modernizować kraj. Ale modernizacja ta nie miała na celu wyłącznie rozwoju technologicznego, gospodarczego czy infrastrukturalnego. W myśl założeń polityków podobnych do Taseera miała i ma polegać na zmianie myślenia pakistańskiego społeczeństwa, na odrzuceniu praw i obyczajów rodem sprzed stuleci lub dziesięcioleci. Miała polegać na zaszczepieniu w Pakistańczykach tolerancji oraz akceptacji dla różnorodności – światopoglądów, obyczajów, tradycji.

W ramach tak pomyślanej modernizacji kraju należało poddać reformie i zasadniczej modyfikacji m.in. prawo o bluźnierstwach przeciw islamowi. Prawo to zostało wprowadzone w Pakistanie stosunkowo niedawno, bo w roku 1986, w okresie wojskowej dyktatury. Zakładało początkowo, że za wszelkie wystąpienia przeciw islamowi, za obrażanie i naruszanie czci proroka Mahometa, grozić będzie kara dożywotniego więzienia, a w szczególnych przypadkach – kara śmierci.

W późniejszych latach jednak działający równolegle do cywilnego wymiaru sprawiedliwości muzułmański sąd szariacki uznał, że wyłącznym wyrokiem za bluźnierstwo powinna być kara śmierci. Ofiarami tego brutalnego i krytykowanego powszechnie przez obrońców praw człowieka prawa padło już ponad 1500 osób. Większości z nich co prawda nie stracono, bowiem w Pakistanie przez wiele lat obowiązywało moratorium na wykonywanie kary śmierci, ale wielu więźniów nadal przebywa w celach śmierci i oczekuje na wykonanie wyroku.

W Pakistanie panuje obecnie klimat sprzyjający dalszej radykalizacji islamskiej.

Krzysztof Renik

Jednym z powodów walki podjętej przez Salmana Taseera o zmianę i reformę prawa o bluźnierstwach było przekonanie, że w wielu wypadkach prawo to jest nadużywane i wykorzystywane do załatwiania prywatnych porachunków. Zakłada ono bowiem, że do oskarżenia konkretnej osoby wystarczy zeznanie dwóch świadków, które nie musi być dokładnie weryfikowane przez policję i służby śledcze. Co gorsze, na mocy tego prawa dochodziło już w Pakistanie do samosądów, kiedy to samozwańczy sędziowie wydawali wyroki śmierci, powołując się na to prawo i wzywając wiernych do dokonania mordu. Tak więc walka o reformę prawa o bluźnierstwach wpisywała się w podjętą przez część elit politycznych Pakistanu próbę modernizacji państwa, także w wymiarze prawnym.

Jak się jednak szybko okazało, narastający w Pakistanie radykalizm islamski sięgnął po narzędziach terrorystyczne, by likwidować ludzi próbujących zmienić okrutne prawo. Salman Taseer nie był jedyną ofiarą. W marcu tego samego 2011 r. islamscy terroryści zamordowali innego polityka, ministra ds. mniejszości, Szabaza Bhattiego. W ostatnich latach mordowani byli również adwokaci broniący osób oskarżonych o bluźnierstwo przeciw islamowi. Fala przemocy powołującej się na prawo o bluźnierstwach rosła.

Oznacza to, że w Pakistanie panuje obecnie klimat sprzyjający dalszej radykalizacji islamskiej. Fakt, iż na pogrzeb mordercy przybywa 100 tys. osób niosących transparenty uznające Mumtaza Qadira za bohatera i obrońcę wiary, wzywające do wykonania wyroków śmierci na wszystkich winnych bluźnierstwa, oznacza, że ogromna część islamskiej większości w Pakistanie nie chce modernizacji państwa w kierunku demokratycznym. Pragnie żyć w surowym państwie islamskim, w którym obowiązywać będzie prawo szariatu.

Powodów takiego stanu rzeczy jest zapewne wiele. Jednym z nich jest z pewnością rozczarowanie modelem państwa demokratycznego. Jest ono bowiem postrzegane jako skorumpowane, niewydolne i nieumiejące zaspokajać podstawowych potrzeb obywateli. Upadająca służba zdrowia, szkolnictwo państwowe na niskim poziomie, niewydolny cywilny aparat sądowniczy – to tylko niektóre przyczyny rozczarowania demokracją. Ale także wojskowe dyktatury, które sprawowały w Pakistanie większość rządów, nie zmieniły sytuacji społecznej. Za ich działalności również panowała korupcja, a rozwój gospodarczy i cywilizacyjny nie odpowiadał aspiracjom społeczeństwa.

Upadająca służba zdrowia, szkolnictwo państwowe na niskim poziomie, niewydolny cywilny aparat sądowniczy – to tylko niektóre przyczyny rozczarowania Pakistańczyków demokracją.

Krzysztof Renik

To wszystko doprowadziło do wzrostu znaczenia instytucji opartych na prawie szariackim – szkół religijnych przy meczetach, systemu islamskiego sadownictwa, instytucji charytatywnych działających z ramienia organizacji religijnych. Były one sprawne i działały zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami. Dlatego też wszelkie wystąpienia przeciw tradycji cywilizacyjnej i prawnej wyrastającej z ducha szariatu, czyli surowego prawa islamskiego, są uznawane przez ogromną część pakistańskiego społeczeństwa za sprzeczne z interesem społecznym.

Morderca Salmana Taseera stał się bohaterem wielu Pakistańczyków już w chwili dokonania mordu. Od tego czasu powstawały o jego czynie pieśni i poematy, a pogrzeb stał się okazją do nadania mu statusu męczennika. I to mimo że część islamskich duchownych uznała, iż walcząc w obronie słusznego ich zdaniem prawa o bluźnierstwach, nie powinien był dokonywać zabójstwa, bo jest to sprzeczne z obowiązującym prawem.

Tak oto pogrzeb mordercy był manifestacją poparcia dla islamskiego radykalizmu. To zła prognoza dla Pakistanu, dla regionu, także dla świata.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 374

(10/2016)
11 marca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj