Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Poddani historii. Wokół...

Poddani historii. Wokół filmu „Dwóch papieży” w reżyserii Fernando Meirellesa

Stanisław Obirek

Filmowy portret Franciszka i Benedykta XVI to nie tylko popis aktorskich umiejętności: to przenikliwa refleksja o relacji papiestwa oraz historii.

„Dwóch papieży” to dobry film na czas świąteczny, chociażby przez samą gwiazdorską obsadę takich wspaniałych aktorów jak Anthony Hopkins w roli Benedykta XVI i Jonathan Pryce w roli Franciszka. A jednak nie o ich wspaniałych kreacjach będę się rozwodził, choć zapewne warto. Chcę napisać o dramacie Jorge Bergoglia, którego przypadek wyniósł na Stolicę Piotrową w 2013 roku w wieku 77 lat, a więc w wieku, gdy powinien przejść na zasłużona emeryturę. Zresztą o tejże emeryturze w filmie jest sporo. Ale ona również nie jest istotna. Jan XXIII został papieżem, też nie będąc młodzieniaszkiem, a zdążył skutecznie przestawić katolicyzm na nowe tory. To samo od siedmiu lat robi Franciszek, w dużym stopniu dzięki swemu życiowemu doświadczeniu.

Moim zdaniem najważniejszy moment filmu Meirellesa to retrospektywna scena z przejęcia władzy przez juntę wojskową w Argentynie w 1976 roku. Wtedy wstępowałem do zakonu jezuitów w Polsce późnego Gierka. Mimo prób pisania na nowo historii Polski, to, co nam się przydarzyło, jest w niczym nieporównywalne do tego, co wyczyniali wojskowi w Argentynie, uśmiercając w ciągu kilku lat 30 tysięcy swoich prawdziwych i domniemanych przeciwników. Jednak nie o historii Argentyny jest to film, ona pozostaje jedynie jego tłem. Ważny jest argentyński jezuita, a może w ogóle: argentyński katolicyzm.

Jorge Bergoglio do tego samego zakonu wstąpił 20 lat wcześniej w 1956, a po 20 latach był już prowincjałem, właśnie wtedy gdy katolicki Kościół w Argentynie podjął bardzo dwuznaczny flirt z reżimem wojskowym. Mało o tym wiemy w Polsce. Bergoglio jako prowincjał był częścią tego flirtu i nigdy właściwie mu tego nie wybaczono. Być może i dla niego samego jest to największy ciężar, który zabierze do grobu, bo do końca chyba nikt tego epizodu nie wyjaśni. Owszem, w filmie Bergoglio został pokazany przede wszystkim jako ten, który stara się ratować jak najwięcej ludzi, ale nie wiemy, co tak naprawdę myślał o przewrocie wojskowym. Podobnie jak nigdy nie wyjaśnimy tajemnicy milczenia papieża Piusa XII, nie bez racji nazwanego w tytule znanej książki „papieżem Hitlera”.

Obraz Fernando Meirellesa to film o Franciszku – człowieku który zrozumiał, że Boga nie można mieszać do polityki, tylko należy Go z niej wyprowadzać.

Stanisław Obirek

Nie chcę nadmiernie psychologizować, ale mam wrażenie, że przynajmniej w części można wytłumaczyć wrażliwość Franciszka na szeroko rozumiane ludzkie dramaty właśnie tym uwikłaniem Bergoglia w politykę i świadomość, że z podobnego uwikłania nigdy nie wychodzi się bez skazy.

W Polsce takiej refleksji brak. Uwikłanie polityczne katolickiego kleru jest traktowane jako część jego dziejowej misji. Tak zresztą swoje kapłaństwo rozumiał największy z polskich księży, święty Jan Paweł II. Pewnie dlatego w tym filmie jego postać pojawia się tylko na marach, jako wspomnienie trudnej przeszłości Kościoła.

Zmiany, jakie dokonały się w katolicyzmie, czy to za Jana XXIII, czy teraz za Franciszka, są zmianami wymuszonymi przez okoliczności zewnętrze. Ci dwaj papieże zrozumieli, że nie ma sensu walczyć z historią, ale trzeba się jej poddać, a nawet więcej: głosić, że taka jest wola nieba. Papieże, którzy tego nie zrozumieli – jak Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI – przegrali. Ich przegrana związana była z brakiem kontaktu z rzeczywistością i coraz większym osamotnieniem również w instytucji, którą kierowali. Tylko niemiecki papież wyciągnął z tego faktu właściwe wnioski i podał się do dymisji. Włoch i Polak walczyli do końca, ale ich koncepcja katolicyzmu prowadziła do coraz większej izolacji wobec palących problemów świata.

A może, mówiąc ściśle, przegrała ich wizja katolicyzmu i koncepcja Boga – z tej prostej przyczyny, że nie zrozumieli, że Bóg jest zawsze większy – Deus semper major. Staje się to jasne, jeśli porównamy ich wizje z optymizmem Jana XXIII, który potrafił zaryzykować i otworzył katolicyzm na nowe wyzwania (słynne aggiornamento i zwołał Sobór Watykański II) oraz z rewolucyjnymi decyzjami Franciszka, który nie waha się otworzyć katolicyzmu na takie pytania jak święcenia diakonatu dla kobiet i zniesienie celibatu. Być może największym jednak wyrazem zmiany jest gotowość Franciszka do zmierzenia się ze skandalem pedofilii katolickiego kleru. W tym sensie zarówno Jan XXIII, jak i Franciszek przekonują, że nie ludzkie kalkulacje, ale zawierzenie Bogu jest najważniejsze.

W tym sensie obraz Fernando Meirellesa to film o Franciszku – człowieku który zrozumiał, że Boga nie można mieszać do polityki, tylko należy Go z niej wyprowadzać. W Polsce takiego rozumienia religii w Kościele katolickim brak. I za ten brak rozumienia ta instytucja zapłaci, zapewne już niebawem, wysoką cenę – podobną do tej, jaką płaci ta instytucja w Argentynie, Hiszpanii i kilku innych krajach.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 573

(53/2019)
31 grudnia 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj