Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Kraj stanu wyjątkowego

Kraj stanu wyjątkowego

Katarzyna Kasia

Polska 2020 to nie jest kraj demokratyczny. I nie widzę możliwości zmiany tej sytuacji. Nie dlatego, że opozycja jest słaba albo że nie ma charyzmatycznego lidera, ale dlatego, że po pięciu latach łamania Konstytucji, nic z niej właściwie nie zostało. Od 2015 roku żyjemy w państwie stanu wyjątkowego.

W 2020 roku skończył się w Polsce rozum i zdrowy rozsądek. Przy okazji runęły fundamenty prawa i moralności. Od kilku tygodni obserwujemy, jak wydarza się niemożliwe: zagrożenie pandemiczne schodzi na dalszy plan, ponieważ najszerzej dyskutowaną kwestią stały się wybory prezydenckie. Partia rządząca prze do nich z siłą miażdżącego wszystko walca, niezwracającego uwagi na nic po drodze. Prze do nich po trupach i tym razem nie jest to fraza metaforyczna, wymagająca opatrzenia cudzysłowem. Wiele powiedziano już o powodach, dla których tak się dzieje: o bezwzględnych, zimnych kalkulacjach politycznych, o kryzysie i o czasie działającym na niekorzyść rządzących. Mogliśmy zobaczyć, jak wyglądały kolejne głosowania, reasumpcje, gorączkowe ustalenia, przekupstwo, korupcja, szantaż. Rytm szaleństwa wyznaczają sondaże, z których jasno wynika, że im prędzej wybory się odbędą, tym większe są szanse na zwycięstwo urzędującego prezydenta, a w konsekwencji na kolejne pięć lat funkcjonowania aktualnego układu, opartego w rzeczywistości na dynamice stanu nadzwyczajnego.

W tym momencie wiele osób zwróci uwagę na to, że przecież stanu wyjątkowego ani stanu klęski żywiołowej nie ma, mimo że konieczność jego wprowadzenia jasno wynika z Konstytucji i że dzięki niemu można byłoby zgodnie z prawem wybory przełożyć. Wyjaśniam, że posługuję się tym pojęciem w innym, bardziej ogólnym znaczeniu: państwo stanu wyjątkowego to takie państwo, w którym mamy do czynienia ze współistnieniem dwóch sprzecznych wobec siebie porządków prawnych, państwo dualne, w którym najwyższy akt prawny jest nieustannie gwałcony przez władzę, ustanawiającą opozycyjne wobec niego ustawy czy wydającą stojące z nim w konflikcie rozporządzenia. Jak pisze Giorgio Agamben, takim dualnym państwem były faszystowskie Włochy czy nazistowskie Niemcy. Ani Mussolini, ani Hitler nie zmienili konstytucji (odpowiednio Statutu Albertyńskiego i Konstytucji Weimarskiej), lecz de facto zawiesili ich stosowanie. W Polsce od pięciu lat obserwujemy takie działanie: Konstytucja istnieje, ale władza jej nie przestrzega. Znaleźliśmy się w sytuacji paradoksalnej, ponieważ zgodne z prawem wprowadzenie konstytucyjnego stanu wyjątkowego w momencie wybuchu pandemii, oznaczałoby zawieszenie stanu wyjątkowego, w którym żyjemy od 2015 roku.

Nigdy jeszcze nie doświadczyłam tak boleśnie konfrontacji między polityką a życiem. Między ambicjami i dążeniem do władzy a codziennością obywatelki, która musi wciąż na nowo organizować funkcjonowanie swojego mikroświata.

Katarzyna Kasia

Wszystkie dotychczasowe protesty w obronie praworządności wynikały tak naprawdę z dążenia do przerwania funkcjonowania państwa dualnego. Natomiast forsowane teraz wybory mają być ostatecznym przypieczętowaniem jego dalszego trwania. Jeśli zostaną przeprowadzone, będziemy musieli skonfrontować się z utrwalonym chaosem. Prezydent, który zostanie w nich wyłoniony, nie będzie przecież dysponował rzeczywistym mandatem do sprawowania władzy. Sąd Najwyższy zostanie zasypany lawiną skarg, z których jedną z całą pewnością sama napiszę. Wybory nie będą ani równe, ani tajne, ani bezpośrednie. Zagubieni, zagonieni pod ścianę toczymy dyskusję o naszych możliwościach, dającą się streścić w bez mała hamletowskim dylemacie: „iść czy nie iść?”, wyznaczającym śmiesznie wąskie granice naszej sprawczości. Rozważamy konsekwencje, z nadzieją patrzymy na obietnicę rozłamu w monolicie Zjednoczonej Prawicy. Desperacko chwytamy się najdrobniejszych nadziei, rozwijając pawie ogony opowieści zbudowanych na myśleniu życzeniowym.

Czuję się w tym wszystkim całkowicie bezsilna i ogłupiona. Nie rozumiem, dlaczego premier otwiera żłobki, przedszkola i galerie handlowe, skoro liczba zachorowań i zgonów nie spada? Dlaczego, mimo kolejnych wersji tarczy antykryzysowej, polscy przedsiębiorcy nie otrzymują realnej pomocy od państwa? Dlaczego liczba testów jest cały czas taka mała? Dlaczego muszę chodzić po ulicy w masce, chociaż minister zdrowia kilka tygodni temu publicznie twierdził, że maski są całkowicie nieskuteczne i przed niczym nas nie chronią? Dlaczego rządzący cynicznie wykorzystują sytuację, właśnie teraz „przepychają” najbardziej kontrowersyjne ustawy? Dlaczego mam zostać w domu, ale jednocześnie brać udział w wyborach? Nigdy jeszcze nie doświadczyłam tak boleśnie konfrontacji między polityką a życiem. Między ambicjami i dążeniem do władzy a codziennością obywatelki, która musi wciąż na nowo organizować funkcjonowanie swojego mikroświata.

Pytanie brzmi, czy w tej sytuacji mogę jeszcze nazywać siebie obywatelką? Nie jestem przecież traktowana podmiotowo, zostało mi odebrane najważniejsze w demokracji prawo do głosowania w wyborach, które zostają zamienione w żałosną farsę. Niezależnie od ich terminu, demokracja w Polsce została wzięta w nawias i jako taka nie obowiązuje. Bezsilność opozycji, bezradność komentatorów i ekspertów wynika z tego, że nieustannie zmieniane są reguły gry, bo strategia władzy polega na destabilizacji. W kolejnych rozporządzeniach, mających rzekomo chronić nas przed skutkami pandemii, bocznymi drzwiami wprowadzane są regulacje pogłębiające sytuację stanu wyjątkowego. Nie stoi za tym troska o interes społeczny, o życie obywateli, lecz jedynie dążenie do umocnienia dyktatury i państwa dualnego.

Bezsilność opozycji, bezradność komentatorów i ekspertów wynika z tego, że nieustannie zmieniane są reguły gry, bo strategia władzy polega na destabilizacji.

Katarzyna Kasia

To jest niezwykle trudny tekst, ponieważ mimo najlepszych chęci, sama sobie nie umiem odpowiedzieć na podstawowe pytania. Jestem kompletnie zagubiona między odkrywaniem i aplikowaniem zasad pandemicznego reżimu sanitarnego, o którym właściwie nikt już nie wspomina, a namysłem nad przyszłością kraju, może nawet świata. Państwo stanu wyjątkowego odbiera obywatelom właściwą liberalnej demokracji sprawczość. Czy i jak możemy ją odzyskać? Czy stoimy na progu wielkiej rewolucji? Jak mamy protestować, kiedy zamknięci w domach koncentrujemy się na przetrwaniu, ochronie najbliższych, utrzymaniu pracy? Kiedy każdego dnia docierają do nas przerażające wiadomości o skutkach pandemii?

Polska 2020 to nie jest kraj demokratyczny. I nie widzę możliwości zmiany tej sytuacji. Nie dlatego, że opozycja jest słaba albo że nie ma charyzmatycznego lidera, ale dlatego, że po pięciu latach łamania Konstytucji, nic z niej właściwie nie zostało. Od 2015 roku żyjemy w państwie stanu wyjątkowego, a świadczy o tym chociażby częstotliwość, z jaką w naszych rozmowach pojawiają się takie określenia jak dualizm prawny, „sędziowie dublerzy”, podział na Polskę A i B, plemienność przekonań politycznych, rosnące napięcie w relacjach z Unią Europejską. Pandemia covid-19 nie jest przyczyną tej sytuacji. Ona ją jedynie ujawniła, ostatecznie obnażając siermiężne mechanizmy przemocy władzy.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 591

(20/2020)
5 maja 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj