PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Marionetki, kukiełki, ludzie]...

[Marionetki, kukiełki, ludzie] Jeszcze raz o Zanussim

Jacek Wakar

„Ideologia zawsze szkodziła sztuce, czasami wręcz ją zabijała” – o reakcjach na „Obce ciało” Krzysztofa Zanussiego i twórcach na polskiej prawicy pisze Jacek Wakar.

Pisałem już w „Kulturze Liberalnej” o „Obcym ciele” Krzysztofa Zanussiego i zdania o tym filmie nie zmieniam. Martwi mnie jednak, że tak niewiele usłyszałem o nim rozmów poważnych, tak mało istotnych tekstów przeczytałem. Michał Chaciński w jednym z „Tygodników kulturalnych” w TVP Kultura powiedział do nas, że dyskusję o tym filmie zastąpiło podlane poczuciem wyższości szyderstwo. Nawet jeśli drwina była tak smaczna, jak ta Krzysztofa Vargi – niezrównanego w wykpiwaniu kolejnych kuriozów filmu Zanussiego.

„Obce ciało” – jak słyszę – mija się z publicznością, za to jest jednym z dyżurnych tematów prawicowych portali i czasopism. Zaczęło się od utyskiwania na śmiechy podczas pokazu prasowego w warszawskim kinie Atlantic, potem zaczęto doszukiwać się powodów nieobecności filmu na festiwalu w Gdyni. Wszystko po to, by udowodnić, że stał się Zanussi ofiarą lewicowo-feministycznego spisku. Teorie na ten temat nie wydają się przekonujące, jeśli pamięta się o artystycznej jakości utworu (czy raczej jej braku). Niemniej być może warto było próbować się z reżyserem i pokazać film poza konkursem, podczas specjalnej projekcji. Takie salomonowe rozwiązania często się sprawdzają. Inna sprawa, że na pokazach mistrzowskich widziałem też obrazy, które Gdynię wygrywały – „Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego i „W ciemności” Agnieszki Holland, oba nagrodzone wcześniej na innych imprezach.

Ciekawe jest zainteresowanie „Obcym ciałem” prawicowej prasy i internetu. W sieci pojawiły się głosy Elżbiety Królikowskiej-Avis i Krzysztofa Kłopotowskiego, potem Łukasza Adamskiego i Marcina Fijołka. Uczciwie przyznaję, że nie wszyscy autorzy widzieli w filmie skrzywdzone arcydzieło. Fijołek słusznie zestawił „Obce ciało” z „Obywatelem” Jerzego Stuhra. To trafne, podczas projekcji obu filmów miałem dosyć podobne wrażenia. Dominowało wśród nich zażenowanie.

Ciekawe, że „Obce ciało” jest dla redaktorów prawicowych tygodników tematem tak atrakcyjnym, że pasuje jak ulał do numerów świątecznych, rządzących się przecież odmiennymi niż wszystkie inne prawami. „W sieci” zamieszcza tekst Piotra Zaremby, który mniej niż filmem (ocenia go wyrozumiale, ale wytyka liczne błędy) zajmuje się nagonką na film i jego autora rozpętaną przez media głównego nurtu. Zaznacza przy okazji coś istotnego. Ideowy – bo nawet mniej polityczny podział – jaki dziś dotyka szeroko pojmowany świat polskiej kultury.

„Do rzeczy” uderza mocniej – dwugłosem Piotra Semki i Andrzeja Horubały. Semka ostro Zanussiego broni. Nazywa reżysera „człowiekiem z sumienia”, pisze, że film tak bardzo wart jest obejrzenia, nazywa bowiem po imieniu prawdy, o których istnieniu wielu polskich katolików wiedziało, ale nigdy ich nie widziało na dużym ekranie. Idzie naprawdę daleko, zestawiając słynną scenę otwierającą „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy (Agnieszka Krystyny Jandy oraz cyniczny redaktor Bogusława Sobczuka na telewizyjnym korytarzu przy Woronicza) z całą kreacją Agnieszki Grochowskiej jako „nowej funkcjonariuszki nowej laicyzacji”.

Horubała natomiast nie pierwszy raz trafia w punkt, pisząc, że klęska Zanussiego jego i jego środowisko boli mocniej, bo „Zanussi jest nasz. Do bólu”. Następnie wylicza wpadki reżysera, wypomina mu warsztatowe niechlujstwo, obnaża sztuczność dialogów. Tak jak Andrzej Horubała zastanawiałem się, oglądając „Obce ciało”, co czuje świetna przecież aktorka Agnieszka Grochowska, gdy je wypowiada. Pracowała z wybitnymi twórcami, grała bardzo różnorodne role, ma niewątpliwie słuch na kłamstwo i inscenizacyjne drewno. Tak czy inaczej ocena Horubały na wskroś celna, musi autora filmu boleć szczególnie, bo zadana – bez satysfakcji – przez kogoś z jego strony.

Horubała niejako przy okazji zdaje relację z tęsknoty polskiej prawicy, by mieć po swojej stronie ważnych twórców. Lewica ma artystów, zapewne nie wybitnych, ale bez dwóch zdań dynamicznych. Nie da się nie zauważyć roli „Krytyki Politycznej” w naszym życiu kulturalnym. A z drugiej strony – Katarzyna Łaniewska, Jan Pietrzak i Jerzy Zelnik. Dobrze, są jeszcze Anna Chodakowska, Ewa Dałkowska i Redbad Klijnstra, jeszcze Antoni Krauze. Zapewne kogoś pominąłem, ale niewielu. Krauze dał nam „Czarny czwartek”, Ryszard Bugajski „Układ zamknięty”. Co jeszcze? Nie przypominam sobie. Mówił kiedyś Jan Klata, że chętnie wystawiłby w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie rzecz w kontrze do głównego nurtu, gdyby taka istniała i była dobra. Może i było w tym trochę prowokacji, ale i sporo prawdy. Z gorzkiego artykułu Andrzeja Horubały można wyczytać jeszcze jedną myśl. Prawica szuka swej sztuki, chętnie by kogoś namaściła na swojego mistrza, bo sam Jarosław Marek Rymkiewicz to jednak zbyt mało. Nie znajduje, nikt nawet nie staje w szranki.

Piszę o tym bez emocji, bo i do jednej i do drugiej strony dość podobnie mi daleko. Ideologia zawsze szkodziła sztuce, czasami wręcz ją zabijała.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 310

(50/2014)
16 grudnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj