0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Dziesiąta Muza to...

Dziesiąta Muza to ja. Wokół twórczości Xaviera Dolana

Mateusz Góra

Jedni nazywają go genialnym dzieckiem i nowym mistrzem kina, inni – narcyzem i snobem. Filmy Xaviera Dolana polaryzują filmową publiczność. Kim jest ten młody twórca, który wciąż poszukuje dla siebie miejsca we współczesnym kinie?

Scenariusz swojego debiutu, „Zabiłem moją matkę” (2009), napisał w wieku szesnastu lat. Będąc synem aktora, już jako chłopczyk grywał epizodyczne role w reklamach i filmach. Świadom, że mało dziecięcych gwiazd ma szansę zaistnieć później w kinie, postanowił sam nakręcić film i wcielić się w główną rolę. Mieszkał wtedy razem z matką na przedmieściach Montrealu. Jego rodzice byli po rozwodzie, z ojcem widywał się tylko w weekendy, choć jak sam twierdzi, w ogóle mu to nie przeszkadzało. Podobnie nigdy nie cierpiał z powodu swojej orientacji, godząc się bez problemu ze swoją homoseksualnością. Nie znosił za to szkoły, w której nieustannie przysparzał nauczycielom kłopotu. Bez żalu porzucił więc edukację, żeby spełnić marzenie o karierze reżysera. We współczesnym zinstytucjonalizowanym przemyśle filmowym mogło się wydawać, że bez odpowiedniego wykształcenia i w tak młodym wieku to cel prawie nieosiągalny. Dolanowi nie tylko się udało, lecz także został od razu dostrzeżony w Cannes, gdzie jego pierwszy film zdobył aż trzy nagrody, w tym Prix Regards Jeune.

SClement1

Materiały prasowe

Narodziny autora

Zaczął od filmów intymnych, które sam nazywał autobiograficznymi. Bazował na własnych doświadczeniach, co spowodowało, że spotkał się z zarzutami o ekshibicjonizm, sprzedawanie prywatności i narcyzm. Rzeczywiście widzowi trudno identyfikować się z Hubertem, bohaterem „Zabiłem moją matkę”. To niestabilny emocjonalnie nastolatek przekonany o swojej intelektualnej wyższości nad rówieśnikami i samotnie wychowującą go matką. Równocześnie w postawie Huberta odbija się queerowy bunt przeciw sztywnym normom społecznym. Uciekając od otaczającego go świata, bohater szuka sposobu wyrażenia siebie nie tylko poprzez zdolności artystyczne zjednujące mu sympatię nauczycielki, lecz także strój oraz muzykę. Choć jest gejem, to nie przynależność do mniejszości seksualnej definiuje w największym stopniu bohatera, ale jego kapitał kulturowy. Dolana interesują w tym wypadku jedynie te emocje i postawy, które są bliskie życiowemu doświadczeniu chłopaka chcącego za wszelką cenę wyrwać się z domu i z młodzieńczą buńczucznością rzucić wyzwanie społeczeństwu.

Także w „Wyśnionych miłościach” (2010) reżyser pojawia się na ekranie, otwarcie manifestując swój styl bycia i światopogląd. Choć zaprzeczał, żeby inspirował się twórczością Jeana-Luca Godarda, w scenach paradokumentalnych ukazujących wywiady z przypadkowymi ludźmi Dolan wprost parafrazuje nowofalowe arcydzieło francuskiego filmowca – „Męski-żeński: 15 scen z życia” (1966). Konsekwentne zaprzeczanie swoim inspiracjom sprowadziło na reżysera zarzut o wtórność i nadmierne korzystanie z dokonań mistrzów kina. Powrót do dzieł z epoki burzliwych lat 60. jest jednak w tym wypadku o tyle uzasadniony, o ile w historii toksycznego trójkąta (motyw trójki ludzi uwikłanych w niejednoznaczną relację będzie zresztą obecny w każdym późniejszym filmie Dolana) wybrzmiewa nostalgia za powojennymi subkulturami, które wyrażały prawdziwy antysystemowy bunt, zmieniając społeczny odbiór skrajnych postaw i stylów życia. To, co najbardziej pociąga Francisa, bohatera granego przez Dolana, w uroczo nonszalanckim Nicolasie, to właśnie obietnica powrotu do kontrkulturowych ideałów i ucieczki od świata skupionego wyłącznie na konsumpcji. Problem bohaterów-hipsterów, bo tak z pewnością można określić ich przynależność grupową, tkwi w fałszywym przekonaniu, że kupienie wyśnionej miłości powinno być tak łatwe, jak wydanie kilkuset euro na sweter.

SClement_XDOLAN2

Reżyser hipsterów

Na czym jednak polega hipsterstwo Dolana i jego filmów? Zazwyczaj określenie to oznacza po prostu szczególnie znienawidzoną przez społeczeństwo grupę indywidualistów, którzy za wszelką cenę manifestują swoją odrębność i zainteresowanie wszystkim, co niszowe. Hipsterzy są jednak tak naprawdę postsubkulturą „oszukanych konsumentów”, którym wielkie korporacje sprzedające towary i usługi wpoiły przekonanie, że są w stanie wyłącznie przy pomocy zestawu gadżetów zbudować wrażenie oryginalności, jaka była naturalna dla subkultur młodzieżowych. Poszukując indywidualnego stylu, niespełnieni dwudziestolatkowie z klasy średniej paradoksalnie stają się jednolitą i łatwo rozpoznawalną w przestrzeni publicznej grupą, która pozbawia elementy stroju subkulturowego ideologicznego znaczenia, zwracając uwagę jedynie na ich wartość estetyczną. Pozostają w schizofrenicznej sytuacji rozerwania między życiem w określonym systemie i jednoczesnym kontestowaniem go.

Podobnie bohaterowie pierwszych dwóch filmów Dolana noszą najmodniejsze ubrania, wiedzą, gdzie należy się pokazać i jak zachować. Cierpią, bo trudno im skutecznie wyrazić bunt w czasach, którymi nie wstrząsają traumy i przemiany, będące fundamentem powojennych nowych ruchów społecznych. Reżyser, idealizując rzeczywistość na modłę reklam czy wideoklipów, ukazuje sposób patrzenia na świat pokolenia dwudziestoparolatków. Od dzieciństwa żyją oni w świecie zdominowanym przez nieustanny przepływ obrazów, by później wpaść w wir niepohamowanej konsumpcji i starać się kupić własną tożsamość. Nie znajdują spokoju, a ich próby okazują się daremne, jednak już samo dążenie do życiowej zmiany zwraca uwagę poprzednich pokoleń na palącą potrzebę przewartościowania sposobu, w jaki budowane są w rodzinie relacje międzyludzkie.

W oczach reżysera manifestowanie własnego stylu, powszechnie odbierane jako hipsterskie, świadczy w istocie o tym, że ma się coś konkretnego do przekazania. Nic dziwnego, że Dolan tak dużą rolę przywiązuje do konsekwentnego kreowania własnego wizerunku. Kontrowersje wzbudził fakt, że po premierze „Wyśnionych miłości” pogardliwie i lakonicznie odpowiadał na pytania dziennikarzy zgromadzonych w Cannes, za co rok później, na tym samym festiwalu, przepraszał. Tłumaczył, że poczuł się przytłoczony nagłym sukcesem i niemożliwością nabrania dystansu wobec krytyki. Organizatorom zapraszanie Dolana przynosiło pożądane zainteresowanie mediów, szczególnie że w swoich wyróżniających się modnych ubraniach stał się szybko „atrakcją” festiwalu. Przy okazji niezwykle ciepłego przyjęcia „Mamy” (2014), nagrodzonej kilkunastominutową owacją na stojąco i Nagrodą Jury, reżyser wygłosił emocjonalną deklarację mówiąc, że to wyróżnienie nie trafia do niego, ale do całego pokolenia dwudziestolatków pragnących zmiany. Słowa te pozwoliły Dolanowi z nieopierzonego adepta traktowanego wśród zasłużonych twórców z przymrużeniem oka stać się donośnym głosem pokolenia 20+.

AOPilon1

Między queerem a thrillerem

Znaczącą zmianę w twórczości Dolana przyniósł film „Na zawsze Laurence” (2012). Wynikała ona przede wszystkim z faktu, że reżyser nie obsadził tym razem siebie w jednej z głównych ról, a co za tym idzie – nie stworzył historii tak bliskiej własnym doświadczeniom życiowym. Choć już „Zabiłem moją matkę” stanowiło zwiastun queerowych poszukiwań Kanadyjczyka, najsilniej wybrzmiały one dopiero w postaci tytułowego Laurence’a. Historia o mężczyźnie chcącym zmienić płeć okazała się doskonałą okazją do zbudowania uniwersalnej analizy mechanizmów społecznego nacisku, jakim podlegają wszelkie nienormatywne zachowania. Łącząc swobodnie odniesienia do dzieł filmowych modernistów („Zabriskie Point” (1970) Antonioniego) z popkulturowymi klasykami w rodzaju „Priscilli, królowej pustyni” (1994), Dolan osiąga podszyty ironią kampowy obraz alienacji i wykluczenia. W jednej ze scen wcielający się w główną rolę Melvil Poupaud, podobnie jak trzech transwestytów z mknącego przez pustynię autobusu o imieniu Priscilla, dumnie kroczy w obcisłej sukience środkiem ulicy, starając się nie okazać przechodniom swojej słabości. Niedługo potem porzuca stare życie, odchodząc w deszczu spadających z nieba ubrań, który w finale „Zabriskie Point” symbolizował marzenie bohaterki o zniszczeniu okrutnego porządku rządzącego światem, zaś u Dolana niesie ze sobą krytykę przywiązania do umownych, powierzchownych i ograniczających ról płciowych.

Ukazując heteroseksualny związek głównych bohaterów, reżyser podkreśla, że podchodzi do swojej twórczości podobnie jak Pedro Almodóvar – choć jest gejem, jego filmy nie są gejowskie. To kluczowe dla spojrzenia Kanadyjczyka, bo pozwala mu uniknąć esencjalistycznej wizji ludzkiej seksualności i udowodnić, że tożsamość każdego człowieka jest złożona, niczym mozaika, z dziesiątek czynników, wśród których obok orientacji równie ważny mogą być wykonywany zawód czy przynależność klasowa i narodowa. Queerowe poszukiwania reżysera nie wykluczają się także z powracającym w jego twórczości tematem rodziny, idealnym, gdy chce się ukazać proces kształtowania tożsamości. Twórcy nowej fali greckiej obrazują najczęściej destrukcyjne relacje rodzinne, by wyrazić egzystencjalne zagubienie bohaterów wobec kryzysu, który przechodzi ich państwo. Dolan tymczasem najczęściej analizuje trudną więź emocjonalną istniejącą między matką a synem. W buncie syna wobec ograniczających go norm, na których straży stoi matka, przejawia się potrzeba jego pokolenia, by przewartościować panujące w rodzinie zasady, które są opresyjne wobec wszelkiej odmienności.

Reżyser, idealizując rzeczywistość na modłę reklam czy wideoklipów, ukazuje sposób patrzenia na świat pokolenia dwudziestoparolatków.

Mateusz Góra

W przeciwieństwie do pierwszych dwóch filmów, porównywanych za sprawą fabularnej lekkości i tematyki bliskiej życiowemu doświadczeniu do wczesnych dzieł nowofalowych twórców francuskich, w „Tomie” (2013) widoczne stają się inspiracje reżysera thrillerem. Po raz kolejny wciela się on w głównego bohatera. Tytułowy Tom przybywa na farmę z miasta, żeby uczestniczyć w pogrzebie swojego chłopaka. Nawiązuje niepokojącą, opartą na przemocy oraz manipulacji, relację z Francisem – bratem zmarłego. Pod silną presją ze strony atrakcyjnego i niebezpiecznego mężczyzny oraz jego matki postanawia zostać w gospodarstwie na dłużej. Historia ta obnaża płynność ludzkiej tożsamości i jej podatność na wpływ innych osób, szczególnie w obliczu sytuacji granicznej, jaką jest śmierć partnera. Rosnąca rozpacz zmieszana z pożądaniem powoduje, że bohaterowie są zmuszeni negocjować wzajemne potrzeby, naginać wyznawane zasady i przetrwać w obliczu ostatecznego kryzysu ich niestabilnej relacji, którego nadejście od początku wydaje się nieuniknione. Psychologiczna wiarygodność ustępuje przed emocjonalnym rozchwianiem powodującym, że motywacje postaci stają się niejasne dla widzów. Pochodzenie klasowe Toma i Francisa nie odgrywa tu żadnej roli, inaczej niż to było we wczesnych filmach Dolana, w których głównym czynnikiem łączącym bohaterów była ich zamożność.

ADorval2

Filmowy demiurg

Najlepiej dotychczasową, jeszcze kiełkującą, twórczość dwudziestopięcioletniego montrealczyka podsumowuje „Mama”. Dolan łączy w niej zarówno elementy autobiograficzne, jak i zdolności warsztatowe, które zdobył podczas realizacji mniej osobistych projektów. W historii nadpobudliwego, agresywnego Steve’a i jego matki, Diane, reżyser powraca do swojego debiutu, „Zabiłem moją matkę”, z tą jednak różnicą, że nie przedstawia relacji syna z matką jako niekończącego się pasma kłótni i nieporozumień. Diane i Steve nie mogą bez siebie żyć, jednak nie mają pomysłu na to, jak osiągnąć stabilizację. Pomaga im w tym Kyla, jąkająca się sąsiadka, która znajduje u boku tej nieprzewidywalnej dwójki swobodę i spontaniczność, dotąd istotnie brakujące w jej ustatkowanym życiu. Dolan pozbywa się pretensjonalnych monologów wygłaszanych przez bohatera wprost do kamery. Podobnie jak w latach 80. Maurice Pialat, skupia się na obserwacji burzliwej relacji wchodzącego w dorosłość nastolatka i jego matki – kochającej, ale bezradnej wobec nieokiełznanej nadpobudliwości syna. Oczywiście pomiędzy trójką bohaterów rodzi się rodzaj seksualnego napięcia, zaś ich orientacja nie ma tu żadnego znaczenia. Najpełniej wyraża to scena, w której Steve obejmuje matkę ramieniem, równocześnie odwracając wzrok na chłopaka grającego w piłkę na podwórku. Ich spojrzenia spotykają się, jednak nie wiadomo, czy to spojrzenie wyraża zazdrość o matkę, czy wyparte pożądanie bohatera.

Po zakończeniu prac nad „Mamą” na ciele jej twórcy pojawił się nowy tatuaż. Podobnie jak poprzednie, symbolizuje kolejny zrealizowany film. I choć można uznawać, że to pretensjonalna tradycja, nie można odmówić Dolanowi niezwykłego pomysłu na kreowanie własnego wizerunku. Czuwa nad każdym swoim dziełem nie tylko jako reżyser czy scenarzysta, lecz często także jako twórca kostiumów, aktor, producent. Jego filmy to on i Dolan nie wstydzi się przy tym zachowywać, jakby doskonale o tym wiedział.

 

Filmy:

„Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan, Kanada, 2009.

„Wyśnione miłości”, Kanada, reż. Xavier Dolan, 2010.

„Na zawsze Laurence”, Francja, Kanada, reż. Xavier Dolan, 2012.

„Tom”, Francja, Kanada, reż. Xavier Dolan, 2013.

„Mama”, Kanada, reż. Xavier Dolan, 2014.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 310

(50/2014)
16 grudnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj