PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Tortury i polityka

Tortury i polityka

Jan Tokarski

W sprawie tortur w więzieniach CIA nie mamy do czynienia z dylematem moralnym, a jedynie z politycznym. Pomaga to zrozumieć opublikowany list otwarty „Kultury Liberalnej”.

W medialnych reakcjach na sprawę torturowania więźniów przetrzymywanych w tajnych placówkach CIA w Polsce moralizatorski ferwor mieszał się ze słabo skrywanym (a czasami nieskrywanym wcale) politycznym cynizmem. Sprawa wymaga tymczasem gruntownej refleksji, opartej na możliwie precyzyjnych pojęciowych rozróżnieniach. W ich odnalezieniu pomaga opublikowany przez redakcję „Kultury Liberalnej” list otwarty.

Należy podkreślić, że w sprawie tej nie mamy do czynienia z dylematem moralnym, a jedynie z politycznym. Z perspektywy moralnej rzecz jest bowiem moim zdaniem absolutnie jednoznaczna. Torturowanie kogokolwiek jest zawsze – bez względu na kontekst, w jakim ma miejsce – działaniem złym i bestialskim. Próba moralnego usprawiedliwienia tego typu praktyk zewnętrznymi okolicznościami (to znaczy stwierdzenia, że w określonych warunkach stosowanie tortur nie tylko „nie jest złe”, ale jest wręcz „dobre” czy „wskazane”) wydaje mi się niezwykle niebezpieczne. Tępi bowiem naszą elementarną wrażliwość moralną. Oferuje poczucie moralnego komfortu tam, gdzie nie może być nań miejsca. Zło pozostaje złem również wtedy, gdy jesteśmy zmuszeni do jego popełnienia.

W tym dokładnie punkcie dochodzimy do politycznego wymiaru problemu. Zasadniczą cechą polityki jest bowiem jej tragizm. To, co z moralnego punktu widzenia jest absolutnie niedopuszczalne, może jednocześnie być politycznie konieczne. Polityk, innymi słowy, zostaje nieraz postawiony w sytuacji, w której musi wybierać pomiędzy rozwiązaniami, z których żadne nie czyni zadość naszym najbardziej elementarnym przekonaniom moralnym.

Z tego też względu wydaje mi się, że wszelkie argumenty etyczne w dyskusji na temat stosowania tortur w więzieniach CIA, jakie się na terenie Polski znajdowały, nie mają mocy przekonywania. Kto poprzestaje na stricte moralnym (choćby i najlepiej uzasadnionym) oburzeniu, nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób powinniśmy uporać z tym, co nazywam „tragizmem polityki”. Zawarta we wspomnianym liście redakcji „Kultury Liberalnej” propozycja, by w takich wypadkach ci, którzy dopuścili się stosowania tortur, stawali przed niezależnym sądem, nie pomija tego wymiaru polityki. Przeciwnie: wydobywa go właśnie na wierzch – i to, jak sądzę, w o wiele większym stopniu, aniżeli to wynika z treści samego listu. Widać to zwłaszcza w trzech aspektach tej propozycji.

Po pierwsze w tym, że rozwiązanie takie zakłada, że choć państwo liberalno-demokratyczne może posunąć się do stosowania tortur, to tego typu praktyki nie mogą nigdy stać się regułą, ale muszą pozostać wyjątkiem. Zadaniem sądu nie jest więc w takim przypadku stwierdzenie, czy stosowanie tortur jest zgodne z prawem (jest rzeczą oczywistą, że to nieprawda), a jedynie orzeczenie, czy w danej sytuacji dopuszczalne było odstąpienie od ogólnie przyjętych norm. Sens takiego orzeczenia byłby analogiczny do sytuacji, w której ktoś, kto zabił człowieka, zostaje puszczony wolno, ponieważ dokonał tego czynu w sytuacji tzw. obrony koniecznej (np. zagrożenia własnego życia). Państwo nie twierdzi w takim przypadku, że wspomniany czyn był zgodny z prawem. Nie uprawomocnia przemocy, a jedynie ją usprawiedliwia – to znaczy przyznaje, że tragizm sytuacji wymagał zawieszenia obowiązującego prawa.

Po drugie, rozpatrywanie tego typu wyjątkowych sytuacji przez niezawisły sąd stanowi zabezpieczenie przed ewentualnymi nadużyciami. Właśnie dlatego, że w polityce stosowanie środków przemocy bywa nieraz nieodzowne; właśnie z tego względu, że posiada ona swój tragiczny wymiar, państwo liberalne musi czuwać, by tego typu praktyki nie rozszerzały się poza sytuacje, w których faktycznie mogą zostać usprawiedliwione. Innymi słowy, moralna wyższość liberalnej demokracji nad pierwszą z brzegu tyranią nie tkwi w tym, że państwa o takim ustroju nigdy nie stosują tortur, a jedynie w tym, że dokładają wszelkich starań, aby tego typu działania miały absolutnie wyjątkowy charakter. Nie będąc święte, liberalne demokracje próbują grzeszyć jak najmniej.

Po trzecie wreszcie, doprowadzając do rozpatrywania sprawy przez sąd, uznajemy tragiczność położenia nie tylko ofiary, ale i kata. Uniewinnienie tego ostatniego, a więc wypuszczenie na wolność człowieka, który dopuścił się stosowania tortur, jest aktem o ogromnym znaczeniu symbolicznym. Oznacza bowiem, że to państwo bierze na siebie ciężar popełnionego bestialstwa. Przyznaje, że ten, kto je popełnił, nie kierował się własnym partykularnym interesem, ale względem bezpieczeństwa ogółu obywateli. Że to, co nie powinno nigdy mieć miejsca, w tym przypadku musiało się stać.

Z powyższych trzech politycznych przyczyn (jak również w związku z moimi poglądami o charakterze etycznym) popieram opublikowany na łamach „Kultury Liberalnej” list.

 


 

Zachęcamy do podpisania Listu Otwartego w sprawie więzień CIA w Polsce [link].

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 310

(50/2014)
22 grudnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj