Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Śmierć jest więcej...

Śmierć jest więcej niż

E.E. Cummings

przełożył Michał Kłobukowski

śmierć jest więcej niż

śmierć jest więcej niż
pewna liczba
dźwięków tłumów woni jest
w pośpiechu
po/za tamtą pierwszą lepszą tą
taksówką uśmiechem czy oglądem nie

sprzedajemy nie kupujemy
rzeczy niezbędnych jak
śmierć której w odróżnieniu od koszul
krawatów spodni
znosić nie damy rady

w żadnym razie
a odkrywcy Ameryki
eteru kina mogą owszem
domagać się uznania

lecz dla mnie dla ciebie nic
ma szczególną
wagę więc pod

bladym słońcem i bledszym
księżycem my przeciw robakom

w złości śmiechu tańcu

 


 

death is more than

death is more than
certain a hundred these
sounds crowds odours it
is in a hurry
beyond that any this
taxi smile or angle we do

not sell and buy
things so necessary as
is death and unlike shirts
neckties trousers
we cannot wear it out

no sir which is why
granted who discovered
America ether the movies
may claim general importance

to me to you nothing is
what particularly
matters hence in a

little sunlight and less
moonlight ourselves against the worms

hate laugh shimmy

 


 

Edward Estlin Cummings był człowiekiem o niezwykle żywym i błyskotliwym umyśle. Cytował greckich i łacińskich poetów z pamięci. Jego ojciec był unitariańskim pastorem (stąd unitariańska proweniencja imienia Estlin) i wykładowcą socjologii na Harvardzie, gdzie Cummings skończył później filologię klasyczną. Edward Estlin postanowił, że będzie poetą, gdy był jeszcze mały. Jego wczesne próby poetyckie skrupulatnie zapisywała matka. Wzrastał w atmosferze miłości i akceptacji. Właściwie wiódł beztroskie życie. Pracę zarobkową podjął tylko raz – w księgarni wysyłkowej w Nowym Jorku – ale po trzech miesiącach, znudzony, rzucił to zajęcie. Poświęcił się całkowicie malarstwu i poezji, a utrzymywał z wypłacanego przez matkę comiesięcznego stypendium. Życie wiódł między Greenwich Village, Paryżem a Joy Farm – pięknie położoną posiadłością rodzinną w pobliżu Silver Lake, gdzie spędzał zawsze wakacje.

Pierwsze utwory Cummingsa miały konwencjonalną formę, lecz gdy poznał kubistyczne malarstwo i modernistyczną twórczość Ezry Pounda, zafascynował się wizualną stroną poezji. Bawił się składnią, ortografią, interpunkcją. Gdy pisze o koniku polnym, sam zapis wiersza przypomina skaczącego owada. Cummings poznał Pounda osobiście w Paryżu i od tamtej pory prowadzili korespondencję. Pound był pod szczególnym wrażeniem książki „Eimi” – wspomnień z podróży po Rosji Sowieckiej, w której Cummings wyraził wstręt do wojny oraz swoje rozczarowanie komunizmem – i namawiał młodszego poetę do aktywniejszego włączenia się w politykę. Ten ostatni nie przejawiał jednak żadnego zainteresowania działalnością polityczną. Ich korespondencja zawiera w sobie wiele typograficznych ciekawostek. Niektóre listy wyglądają jak zaszyfrowane informacje, złamane są w nich wszelkie zasady ortografii.

Cummings pisał głównie o miłości, jeśli jednak przyjrzeć się bliżej jego poezji, znajdziemy w niej wiele utworów mówiących o Bogu lub o śmierci. „I jak się panu podoba pański niebieskooki chłopiec / Panie Śmierć?”, pyta poeta w słynnym wierszu o Buffalo Billu. Cummings zmarł w wieku 67 lat na Joy Farm w trakcie rąbania drewna, czyli „ostrzenia siekiery”, jak sam powiedział tuż przed śmiercią. Nigdy nie przestawał żartować i bawić się słowami. 11 lutego ukaże się w Stanach Zjednoczonych nowa biografia poety, autorstwa Susan Cheever.

 

Rubrykę prowadzi Alicja Rosé.

 

SKOMENTUJ

Nr 316

(4/2015)
27 stycznia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj