Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > „Nie zamierzam podlewać...

„Nie zamierzam podlewać żadnych wstrętnych kwiatów!”. Recenzja książki „Misia i Kostek” Anny Höglund [KL dzieciom]

Paulina Zaborek

Picturebook Anny Höglund to lektura w sam raz na walentynki. Zabawna i błyskotliwa opowiastka o związku dwóch silnych indywidualności, tętniąca buntem, zazdrością i tęsknotą. Jej uniwersalne przesłanie dotrze zarówno do młodszych, jak i starszych czytelników.

„Misia i Kostek” to książka przewrotna. Z pozoru wydaje się przeznaczona dla najmłodszych dzieci – o czym pozwalają wnioskować uproszczone ilustracje, stylizowane na dziecięce rysunki, zwierzęcy bohaterowie oraz minimalna ilość tekstu (ledwie zdanie na stronę). Gdy jednak zagłębimy się w opowieść, odkryjemy w niej treść skierowaną również (a może przede wszystkim?) do dorosłego czytelnika i odwołującą się do jego życiowych doświadczeń. Dla dorosłych będzie to więc minipowieść graficzna z istotnym (feministycznym) przesłaniem. Dla dzieci – przygoda dwóch sympatycznych misiów.

Misia i Kostek to para, która tak jak słynny duet Tygrysek–Miś z książek Janoscha żyje w małym domku, w swoim własnym miniaturowym uniwersum, oddając się codziennym rutynowym czynnościom. Jednak pewnego dnia Kostek postanawia wyruszyć w daleką podróż. I – w przeciwieństwie do Misia, który zabrał Tygryska (i jego tygryskową kaczkę) w podróż do Panamy – nie proponuje Misi, by pojechała razem z nim. „Mam tylko jeden bilet” – wykręca się, kiedy ta chce mu towarzyszyć. Wyjeżdża sam. Misi jest bardzo przykro, wpada w gniew („A jego niech tam szlag trafi!”), buntuje się przeciwko zwykłym, nudnym obowiązkom, które nadal musi wykonywać, podczas gdy Kostek odbywa swoje wojaże i świetnie się bawi. Potem wściekłość zastępuje gorycz, a tę – smutek.

Być może po raz pierwszy w życiu Misia zostaje sama – fizycznie i emocjonalnie – i mierzy się z tą samotnością, walcząc z obawami, lękami i depresją, które spadają na nią w ciemnościach nocy. „Kostek mnie zostawił, bo jestem taka beznadziejna” – zadręcza się Misia i długo nie ma siły stawić czoła codzienności. Wiele dni i nocy spędza skulona pod stołem. W końcu jednak wstaje, sprząta to, co zniszczyła w ataku złości, piecze ciasto i robi sobie kawę.

Gdy Kostek wraca zadowolony z wyprawy, Misia jest zła. Złości się bardzo długo, a seksistowskie pocieszanki w rodzaju: „Och, byłem naprawdę niedobry […] Biedactwo, jak tobie musiało być smutno!”, tylko ją rozsierdzają. Nie pomaga obdarowanie sukienką z prawdziwego jedwabiu z kokonów larw jedwabników. Coś w Misi pękło, zmieniło się. Odkryła, że nie musi czekać, aż Kostek zaprosi ją w podróż, by sprawdzić, czy lubi podróże. Może jechać sama.

Anna Höglund to jedna z najbardziej cenionych szwedzkich pisarek oraz ilustratorek. W obu dziedzinach jest samoukiem. Swoją twórczość od początku opierała na wnikliwej obserwacji i psychologicznym wglądzie. Jej książki poruszają trudne tematy, takie jak poczucie niedopasowania do grupy społecznej, zaburzone relacje rodzinne i partnerskie, ludzka samotność, poczucie bezsensu życia, problemy tożsamościowe. W Polsce wydawnictwo Zakamarki opublikowało dwie ilustrowane przez Höglund książki Ulfa Starka („Czy umiesz gwizdać, Joanno?” i „Chłopiec, dziewczynka i mur”) oraz dwa jej autorskie picturebooki („Misia i Kostek” oraz recenzowany w numerze 483. „Kultury Liberalnej” „O tym można rozmawiać tylko z królikami”.)

Höglund przyznaje w wywiadach, że forma picturebooka jest dla niej najpełniejszą formą wyrazu, taką, w której tekst i obraz przenikają się i dopełniają wzajemnie.

Polscy czytelnicy wciąż jednak nie są przekonani do picturebooków, a publikacja „Misia i Kostek” może wzbudzać dodatkową konsternację swoją wieloadresowością. Jakże to? Dorosły człowiek ma doszukiwać się życiowych prawd w naiwnych rysuneczkach misiowych postaci, kreślonych niedbałą, bazgrzącą kredką? A jednak ta niepozorna, również formatem, książeczka niejednej osobie umożliwi ważną refleksję, być może pozwoli dostrzec lub nazwać problem, sprawi, że poczucie samotności i niedocenienia stanie się mniej dotkliwe.

Zawierające zaledwie trzy barwy ilustracje są proste, ale pełne ekspresji. Gniewnie ściągnięte brwi, smutne oczy, przygarbione plecy, zaciśnięte łapki – obrazy mówią wszystko to, czego nie wyrażają oszczędne słowa. To emocje tak uniwersalne, jak uniwersalne są wszystkie historie w serii o Misi i Kostku (Höglund stworzyła jak dotąd pięć tomików, polskie tłumaczenie drugiego z nich – w przygotowaniu). Każdy z nas doświadczył kiedyś w relacji z drugim człowiekiem złości, smutku czy żalu, poczuł się zazdrosny, niedoceniony, niesprawiedliwie potraktowany. W emocjonalnych starciach Misi i Kostka – dwóch bardzo różniących się od siebie osobowości, którym przyszło żyć pod jednym dachem – odnajdą się zarówno młodzi, jak i starsi czytelnicy. Punktem odniesienia może być grupa przedszkolna albo wieloletni związek, ale przesłanie będzie takie samo: chęć odnalezienia swojego miejsca w relacji, jasnego określenia własnej tożsamości i zyskanie szacunku i uznania ze strony innych.

 

Książka:

Anna Höglund, „Misia i Kostek”, przeł. Katarzyna Skalska, wyd. Zakamarki, Poznań 2019.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 579

(6/2020)
11 lutego 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj