0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Polska] Po żyrondystach...

[Polska] Po żyrondystach przyjdą jakobini

Rafał Wonicki

PO to partia skorumpowana do cna – fałszuje wybory, używa instytucji państwa do pogrywania z opozycją, czym destabilizuje państwo i zniewala naród. PiS to gnostycka odwrotność PO, a więc samo dobro. Wynik marszu o wolność słowa i demokrację jest zatem z góry przesądzony – dobro zatriumfuje nad złem.

Gdy mamy do czynienia z takim opisem, pozostaje się tylko dziwić, dlaczego większość obywateli wciąż uznaje instytucje państwowe i demokratyczne procedury za pożądane. Choć z perspektywy PiS-u w Polsce de facto nie ma demokracji, bo to nadejdzie dopiero wówczas, gdy partia prezesa przejmie władzę. Ciekawa jest też ta zabawa w półsłówka, sugerowanie, że PO coraz bardziej zmierza w kierunku ustroju antydemokratycznego. Na otwarty atak nie można sobie pozwolić – przecież żyjemy w dyktaturze, a wolność prasy i słowa nie istnieje. Dzienniki prawicowe są zapewne jakimś powstańczo-opozycyjnym frontem walki z reżimem. Prasą podziemną jednakże trudno je nazwać, bo przecież można je kupić w każdym kiosku. Władza pozwala chyba utrzymywać te marionetkowe twory. Dlaczego? Może w ogóle państwo polskie to jeden wielki spisek?

Jak inaczej wytłumaczyć to wszechobecne zniewolenie narodu, jeśli nie spiskiem? Wyjaśnienie, zgodnie z którym od 10 lat większość elektoratu w drodze demokratycznych wyborów nie decyduje się oddać głosu na PiS, zakrawa na zbyt banalne. Mało tragiczne i niespecjalnie widowiskowe. Zdecydowanie lepiej brzmi fałszerstwo wyborów. Czy są na owo fałszerstwo dowody? Dowody są niepotrzebne, bo prawda broni się sama. Pozostaje jedynie pytanie, co w takim razie robili w czasie wyborów strażnicy prawdy, czyli mężowie opatrznościowi z ramienia PiS, skoro wielkich nieprawidłowości nie dostrzegli?

Marsz 13 grudnia to być może jedna z ostatnich szans prezesa Kaczyńskiego na sukces wyborczy, więc marnotrawić jej nie wolno, mniejsza o koszty.

Rafał Wonicki

W każdym razie należy protestować. Ale w imię jakiej konkretnie demokracji i jak rozumianej wolności marsz się odbywa, tego się niestety do tej pory nie dowiedzieliśmy. Innej zapewne niż ta obecna – instytucjonalna, proceduralna, która jest taka niepatriotyczna i nienarodowa. Jakaś obca kultura ją nam narzuciła, a niektórzy z nas w nią uwierzyli. Części z tych, co uwierzyli, pewnie odratować się już nie da. Może odzyskamy jeszcze nielicznych dzięki metodom reedukacji. W końcu zmiana u steru władzy to będzie zmiana moralna, a zatem instytucje obsadzone innymi ludźmi zostaną przez ich osobowość uzdrowione. Wtedy reszta narodu powinna zrozumieć swój błąd, obudzić się, a może nawet przeprosić PiS za wcześniejsze posiadanie innych poglądów. Wątpliwe jednak, by przebudzili się wszyscy. Zepsucie zaszło za daleko. Choć może nowa władza okaże się wspaniałomyślna i łaskawie wybaczy niektórym obywatelom ich przewiny światopoglądowe.

Tak w każdym razie brzmi prawicowy, od dawna rozpowszechniany, opis sytuacji politycznej w kraju. Marsz 13 grudnia to tylko jeszcze jedna okazja do politycznej manifestacji tych emocji i tego opisu. Kolejne natężenie demokracji wiecowej mające zdyskredytować legalne władze. To może być zresztą jedna z ostatnich szans prezesa Kaczyńskiego na sukces wyborczy, więc marnotrawić jej nie wolno, mniejsza o koszty. Co prawda traci na tym upamiętnienie ofiar stanu wojennego, ponieważ rozmywa się znaczenie tej rocznicy, ale w imię Polski i narodu można wiele poświęcić. Szkoda, bowiem to kolejna data w polskim kalendarzu martyrologicznych porażek wciąż wymagająca przepracowania w zbiorowej wyobraźni. Sklejenie jej z partyjną walką o władzę z wcale nam jako społeczeństwu w tym nie pomaga. Raczej pogłębia ideowe i emocjonalne podziały.

Gdy do władzy dochodzą żyrondyści to rychło należy wypatrywać też jakobinów.

Rafał Wonicki

Warto też zastanowić się, co będzie, jeśli PiS zdobędzie władzę. Powtórka z wcześniejszych rządów tego ugrupowania? Tropienie spisków, by nie stracić poparcia elektoratu sfrustrowanego i żyjącego w poczuciu wykorzystania przez wcześniejsze ekipy? Jak PiS zagospodaruje te emocje? Przecież nie poprawi od razu losu tysięcy Polaków, którzy przez lata stracili zaufanie do państwowych instytucji. Nie będzie skąd brać pieniędzy na pomoc społeczną, by te nastroje wyciszać. Pozostaje więc dalsze poszukiwanie spisków, ale to droga niebezpieczna. Wykrywanie wrogów ludu nie poprawi materialnej sytuacji obywateli.

Niech więc PiS wygra wybory. Niech stanie się partią systemową w następnych wyborach parlamentarnych. A potem poczekajmy na jeszcze większy radykalizm ze strony nowej opozycji. Ciekawe ilu członków PiS zostanie uznanych przez tę nową opozycję za godnych ocalenia? Gdy bowiem do władzy dochodzą żyrondyści, to rychło należy wypatrywać też jakobinów.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 309

(49/2014)
12 grudnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj