Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Stracona szansa Andrzeja...

Stracona szansa Andrzeja Dudy

Z Anną Materską-Sosnowską rozmawia Julian Kania

„Nie mamy ani silnego premiera, ani silnego prezydenta, w związku z czym potencjalne pole manewru dla Andrzeja Dudy jest dosyć szerokie”.

Julian Kania: Co wiemy o prezydencie rok po wyborach?

Anna Materska-Sosnowska: Na to pytanie można udzielić mniej lub bardziej optymistycznej odpowiedzi. Pierwsza brzmi: niestety już wszystko. Druga: chyba jeszcze mniej, niż wiedzieliśmy przed wyborami. Wolałabym, żeby ta druga była prawdziwa, bo wtedy prezydent jeszcze mógłby nas zaskoczyć.

Dlaczego w takim razie Andrzej Duda cieszy się zgodnie z danymi CBOS-u najwyższym zaufaniem spośród wszystkich polskich polityków?

Politycy generalnie mają bardzo niskie zaufanie. Na dodatek prezydent jest jeden jedyny, nie dzieli się z innymi poparciem i pomimo pewnych wyjątków, nie bierze udziału w codziennej polityce. Natomiast te same dane CBOS-u wskazują, że Andrzej Duda na tym etapie cieszy się najmniejszym zaufaniem ze wszystkich polskich prezydentów.

Bo nie udało mu się spełnić obietnic wyborczych?

Wątpię, by o to chodziło, tym bardziej, że projekty ustaw zapowiadane przez prezydenta powstały i są już w sejmie, bądź trwają nad nimi prace.

Andrzej Duda po słabym roku urzędowania nie wybił się jako prezydent. Ma jeszcze czas na poprawę, pierwszy rok jest trudny. Przy okazji wyszło jednak na jaw jego małe doświadczenie polityczne. Kilkukrotnie, mając okazję, by zachować się jak prezydent, był tylko stroną dla partii rządzącej i realizował jej postulaty. Wielu Polaków spodziewało się zapewne czegoś innego. Stąd nadzieja i rozczarowanie widoczne w sondażach.

Rzecznik prezydenta, Marek Magierowski, stwierdził w jednym z wywiadów, że mrzonką jest pomysł, by Andrzej Duda był prezydentem wszystkich Polaków, ponieważ nie można wszystkim dogodzić.

Prezydent powinien się starać, nawet jeżeli wszystkich nigdy nie zadowoli. Ale przede wszystkim nie powinien dzielić społeczeństwa i opowiadać się tylko za jedną opcją partyjną, nawet rządzącą, dlatego że sam spycha się w obecny kanon podziału.

Gdy Aleksander Kwaśniewski został prezydentem, obawiano się mocnego upartyjnienia tego urzędu. W pierwszych słowach po zaprzysiężeniu zadeklarował więc, że składa legitymację partyjną i będzie starał się być prezydentem wszystkich Polaków. Taką rolę powinien pełnić prezydent. Konstytucja uznaje go nie tylko za reprezentanta kraju na zewnątrz, ale i głowę całego państwa – zwornik systemu, którego zadaniem jest szukanie kompromisu. Andrzej Duda miał kilka okazji, by zachować się w ten sposób. Niestety z nich nie skorzystał.

Prezydent ma poglądy bliskie partii obecnie rządzącej. Trudno mu więc zarzucać, że panuje między nimi zgoda. Poza tym, nawet jeśli formalnie prezydent nie jest członkiem partii, realnie każdy rządzi z jakimś zapleczem.

Oczywiście, także Lech Kaczyński zaraz po wyborach meldował „wykonanie zadania”. Lecz gdy potem zachodziła potrzeba, przeciwstawiał się pomysłom własnej partii, środowiska, a nawet własnemu bratu. Prezydent nie musi pozbywać się poglądów. Jego projekty ustaw mogą wzbudzać sprzeciw, ale nie ma potrzeby wypowiadać słów, które dodatkowo dzielą społeczeństwo.

By pełnić ten urząd – mówił Andrzej Urbański w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej” – polityk musi balansować pomiędzy macierzystą partią, wyborcami i własnym sumieniem. Z drugiej strony Jan Zimmermann twierdzi, że Andrzej Duda jest po prostu człowiekiem uległym. Co jest ważniejsze: osobowość czy warunki instytucjonalne?

Z oboma wypowiedziami się zgadzam, oba czynniki są równie ważne. Z teorii systemów politycznych wiemy, że ich ramy są wyznaczane przez instytucje, ale bez właściwych cech charakteru trudno wykorzystać sprzyjające warunki. W związku z tym pod rządami jednej konstytucji zdarzają się  różni prezydenci, jak np. Ronald Reagan i Jimmy Carter w USA.

————————————————————————————————————————-

Czytaj także pozostałe teksty z Tematu Tygodnia:

Marek Magierowski w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim „Zawsze będziemy krajem Wschodu”

Paweł Śpiewak w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim i Julianem Kanią „Prezydent anonimowy”

Adam Puchejda „Rozczarowanie z konsekwencjami”

————————————————————————————————————————-

Cechy osobowości prezydenta powinny więc być analizowane pod kątem ich przydatności na stanowisku. Czy w takim razie prezydent ma prawo do prywatności?

Prezydent jest osobą publiczną. Dopóki pełni urząd, jego prywatność jest bardzo ograniczona. Nie przestaje też być prezydentem po godzinach urzędowania, dlatego powinien np. uważać z kim i w jaki sposób komunikuje się za pomocą mediów społecznościowych.

Czy Andrzej Duda ma pomysł na politykę międzynarodową?

Nie widzę pomysłów ani na politykę zagraniczną, ani wewnętrzną. Trudno dostrzec, co chce osiągnąć, co ma być spadkiem po jego prezydenturze, z jakich powodów ma być zapamiętany. Chaotyczne i nieprzygotowane wizyty zagraniczne, jak choćby ostatnia w Kanadzie, dodatkowo obniżają rangę prezydenta.

Prezydent zachęcał tam do wzmacniania wschodniej flanki NATO. Chodzi o to, by wzorem Lecha Kaczyńskiego budować przeciwwagę dla agresywnej Rosji.

Oczywiście, zawsze powinien być wyznaczony cel wizyty i takie też przesłanie opinia publiczna dostała. Ale sposób kreowania i osiągania tych celów pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo rząd stawia Andrzeja Dudę w trudnej sytuacji, wchodząc w konflikt z kim tylko się da. Od czasu zaprzysiężenia, nie przypominam sobie znaczącej wizyty międzynarodowej, nie ruszyły też prace w kierunku budowy sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, do czego zachęcał prezydent. Może są takie plany, jednak na razie nic o nich nie słychać.

Odbędzie się szczyt NATO w Warszawie, co do którego doniosłości rząd i prezydent są zgodni.

Tak, ale to nie jest praca dyplomatyczna tego prezydenta ani tej administracji. Szczyt zaplanowano na długo przed wyborami w Polsce. Pytanie, czy nadzieje i plany z nim związane zostaną osiągnięte. Sygnały płynące z USA nie są nam przychylne.

Jak więc prezydent powinien działać na arenie międzynarodowej, by ocieplić wizerunek Polski?

Przede wszystkim nie wchodzić w konflikt ze wszystkimi. Prezydent powinien intensyfikować swoją politykę międzynarodową i starać się nie tylko poprawiać stosunki w tych obszarach, które sobie wyznaczył, ale i nawiązywać nowe. Gdzieś musi odnieść sukces.

Andrzejowi Dudzie bliska jest polityka historyczna. Wzbudza ona jednak kontrowersje w kraju i za granicą.

Jest to przykład łączenia polityki prezydenta z obozem, z którego się on wywodzi. Polityka historyczna ma z perspektywy PiS-u fundamentalne znaczenie. Nie wydaje mi się, by jej ograniczenie było konieczne, trzeba ją natomiast realizować, nie dzieląc społeczeństwa. Andrzej Duda ma skłonność do używania zbyt dużych słów, co tej sferze nie służy.

Czego więc oczekiwałaby pani od prezydenta, by móc pozytywnie ocenić jego kadencję?

Większej samodzielności, stanowczości i wyznaczenia sobie jasnych celów. Konstytucyjnie jego rola jest ograniczona, ponieważ władza wykonawcza jest rozproszona. Nie mamy ani silnego premiera, ani silnego prezydenta, w związku z czym potencjalne pole manewru dla Andrzeja Dudy jest dosyć szerokie. Może odgrywać większą rolę i być kimś więcej niż dygnitarzem od przecinania wstęg.

Jakie sukcesy odniósł dotychczas Andrzej Duda jako prezydent?

Może moja ocena jest zbyt surowa, ale nie widzę ani jednego.

SKOMENTUJ

Nr 385

(21/2016)
24 maja 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail