Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Mglisto wszędzie. Recenzja...

Mglisto wszędzie. Recenzja „Bez piątej klepki” Marcina Szczygielskiego [KL dzieciom]

Piotr Miller

W czwartym tomie serii Marcina Szczygielskiego Warszawę spowija mgła tak gęsta, że ludzie, aby się przemieszczać, potrzebują pomocy nietoperzy z ich zdolnościami do echolokacji. Maja sięgnie po świeżo nabyte umiejętności czarownicy, aby zapobiec katastrofie.

szczygielski_okladka

Kolejne spotkanie z lubianymi bohaterami literackimi to dla mnie zawsze specjalna przyjemność. Nieważne, czy zaczynam lekturę przy kawie, czy w tramwaju – lubię poddać się znajomej melodii pisania i śledzić postaci w nowych perypetiach albo im towarzyszyć.

Czwarty tom przygód dziewięcioletniej Mai [1], zatytułowany „Bez piątej klepki”, zaczyna się w Warszawie, którą spowija nienaturalnie gęsta mgła. Bezpieczne poruszanie się po mieście umożliwia jedynie program „Rodzina Nietoperz plus” zrealizowany przez władze dzięki inwencji chiropterologa – Medarda Rękoskrzydłego. Klęska żywiołowa to jednak tylko – dobrze znane nam z poprzednich tomów – preludium do niezwykłych wydarzeń, w których centrum znajdzie się Maja – tym razem w towarzystwie swej maleńkiej siostry Alicji. Ciabcia skontaktuje się z nimi poprzez… kosz na śmieci, zaczarowana (przez Maję) pietruszka zostanie tymczasową opiekunką dziewczynek, a transportem do Szczecina zajmie się osobiście bóg Odry – Viadrus, ukochany warszawskiej Syreny.

szczygielski_il1

Celem wyprawy okaże się konieczność odnalezienia rozumu odczarowanej w poprzednim tomie Niny, a na poszukiwania ze znanymi nam już członkiniami rodziny ruszy powinowata – Jadwiga Mroczna z Opoczna. Bohaterki odprawiać będą dziady, a także zetkną się z dziwnie zachowującymi się skrzatami i innymi stworzeniami ze słowiańskiej mitologii.

Jestem fanem przygód Mai – zabawnych postaci, żywego języka, smaczków i nawiązań do mitologii, kultury, literatury i współczesności. Czwarty tom jednak wydaje mi się słabszy od poprzednich. Coś tu poszło nie tak, coś sprawia, że poszczególne – wdzięczne, ciekawe i zabawne – pomysły nie składają się na zgrabną, dobrze skomponowaną całość, pojawiła się fałszywa nuta, która rani ucho i wybija z rytmu.

Jestem pełen uznania dla autora, że po historii powszechnej i polskich legendach postanowił zaczerpnąć inspirację z mickiewiczowskich „Dziadów”. Póki Ciabcia i Monterowa recytują tekst źródłowy, jest dobrze – przypominają sobie, „co było dalej” i na bieżąco wyjaśniają Mai, co robią i dlaczego. Jest zabawnie i edukacyjnie. Kiedy jednak słowa wieszcza padają z ust nocnych gości, którzy poza tym wyrażają się zupełnie współcześnie – całość zaczyna brzmieć fałszywie.

szczygielski_il2

Inną sprawą są liczne nawiązania do bieżącej sytuacji politycznej – dorosły czytelnik uśmiechnie się ze zrozumieniem przy wzmiankach o prezydentce stolicy o imieniu Hanna, o złowieszczej Wielkiej Szyszce wyrąbującej polskie lasy (która jest kukłą sterowaną przez nieznane jeszcze siły), czy wreszcie – o moim faworycie: to „Nadskrzat Strachota Knuj Krzywosąd, stróż prawa, śledczy, prawodawca, sędzia, prokurator, adwokat i naczelnik więzienia GIPS-u”.

Niestety większość tych smaczków umknie samodzielnie czytającym dzieciom, które stanowią główną grupę docelową książek Szczygielskiego.

Ostatnim drobiazgiem mącącym moją przyjemność z lektury była – o dziwo – postać Niny. Próżność, gadatliwość i przekonanie o byciu lisem w wykonaniu gadającej wiewiórki były śmieszne i wdzięczne. W wykonaniu posągowo pięknej, wiecznie młodej czarownicy są tylko irytujące i trudne do przełknięcia nawet przy założeniu, że ciągle nie odzyskała ona swojego błyskotliwego rozumu…

szczygielski_3

„Bez piątej klepki” nie jest książką złą, ale czwarta podróż z Mają jest nierówna i wyboista. Rozumiem, że autor przygotowuje w niej podglebie wydarzeń kolejnego tomu – wprowadza nowych aktorów, rozstawia ich i próbuje budować napięcie, ale traci przez to właściwy sobie rytm i wigor. Pozostaje mi (jak i wszystkim fanom cyklu) mieć nadzieję, że to chwilowe turbulencje i tom piąty pozwoli nam rozkoszować się niczym niezmąconą przygodą.

 

Przypisy:

[1] Recenzje poprzednich tomów cyklu można przeczytać w numerach 354 i 431 „Kultury Liberalnej”:
„Tuczarnia motyli” [https://kulturaliberalna.pl/2015/10/20/recenzja-tuczarnia-motyli-kl-dzieciom/]
„Klątwa dziewiątych urodzin” [https://kulturaliberalna.pl/2017/04/11/piotr-miller-o-klatwie-dziewiatych-urodzin-kl-dzieciom/]

Książka:

Marcin Szczygielski, „Bez piątej klepki”, il. Magda Wosik, wyd. Bajka, Warszawa 2018.

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 482

(14/2018)
3 kwietnia 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj